"Polacy mało wymagają w relacjach seksualnych". Eksperymentujemy, ale wciąż wiele nas hamuje

76 proc. Polaków deklaruje, że jest aktywnych seksualnie, to o 10 proc. mniej, niż dziesięć lat temu
76 proc. Polaków deklaruje, że jest aktywnych seksualnie, to o 10 proc. mniej, niż dziesięć lat temu Fot. 123rf.com
– To, co Polakom najlepiej w seksie wychodzi, to jest opowiadanie dowcipów na ten temat. Ale jak przyjdzie pora konstruktywnej rozmowy, to jest trochę trudniej – zauważa w rozmowie z naTemat seksuolog Zbigniew Izdebski. O seksie Polacy nie potrafią rozmawiać nie tylko między sobą, ale i z dziećmi. Trudności mają też nauczyciele. Edukacja seksualna od lat kuleje. Ale ostatnio pojawił się pomysł wprowadzenia do szkół zajęć z prokreacji. Nieco wcześniej prawie trzy miliony złotych wydano na rządową kampanię zachęcająca Polaków, by "rozmnażali się jak króliki". – I w ten sposób dociera do nas przekaz, że żadna inna forma uprawiania seksu niż prokreacyjna nie jest dobra – komentuje psycholog i seksuolog Krzysztof Korona.

Najczęściej fantazjuje jadąc gdzieś autobusem. Ma wtedy czystą głowę i trochę czasu. No i mąż nie siedzi obok. Trochę głupio by jej było, bo to nie on jest bohaterem tych obrazów. Wyobraża sobie siebie szczuplejszą, ładniejszą. I faceta: dobrze zbudowanego, szarmanckiego. Nie pamięta nawet jego twarzy. Ale to nie jest istotne. Wstydzi się mówić o tym, co robią postaci z jej opowieści, gdy spotykają się w blasku księżyca na piaszczystej plaży. Alicja ma prawie 40 lat. Dzieci, męża. Na seks nie narzeka. Ale zwykle jest tak: szybko, pod kołdrą, po ciemku i po cichu, bo dzieci już śpią.

O raporcie "Seksualność Polaków 2017" Z badań prof. Izdebskiego wynika, że aż 70 proc. Polaków żyje w związkach małżeńskich, a w tych nieformalnych - 11 proc. 76 proc. deklaruje aktywność seksualną, dziesięć lat temu (w tym samym badaniu) taką deklarację złożyło o 10 proc. więcej. Skróciła się także długość gry wstępnej (z 20 minut w 2005 roku do 15 minut w obecnym roku). Raport prof. Izdebskiego i Polpharmy przeprowadzono na przełomie grudnia i stycznia (ub.r./br.) na grupie 2,5 tys. dorosłych Polaków.

Seksuolodzy powtarzają, że Polacy wciąż się siebie wstydzą w łóżku. Ale aż 52 proc. naszych rodaków jest zadowolona z ekscesów w sypialni, więcej mężczyzn (55 proc.) niż kobiet (49 proc.). – 33 procent Polaków twierdzi, że trudno powiedzieć, czy są zadowoleni czy też nie – mówi nam seksuolog Zbigniew Izdebski. I podkreśla, że jako naród wcale nie jesteśmy wymagający w relacjach seksualnych. – Eksperymentujemy, ale na pewno sfera seksu jest zdecydowanie bardziej bogata niż to, czego doświadczają Polacy. I o wiele więcej radości moglibyśmy czerpać z seksu – zaznacza Izdebski. Ale najpierw trzeba nauczyć się o tym mówić, również dzieciom.

Kościół, króliki i Sexmasterka

Edukacja seksualna w Polsce leży i kwiczy. Prawie trzy miliony złotych kosztowała rządowa kampania zachęcająca Polaków, by "rozmnażali się jak króliki". Pojawił się też pomysł wprowadzenia do szkół zajęć z prokreacji. – I w ten sposób dociera do nas przekaz, że żadna inna forma uprawiania seksu niż prokreacyjna nie jest dobra – komentuje w rozmowie z naTemat psycholog i seksuolog Krzysztof Korona. Tymczasem temat edukacji seksualnej, antykoncepcji minister Anna Zalewska zamiata pod dywan i "zostawia rodzicom". Według niej szkoła nie jest miejscem, gdzie powinno się wprowadzać młodzież w świat seksualności. – Jeśli rodzice zauważą taką potrzebę, to mogą zgłosić się i zasugerować nauczycielowi poruszenie tego tematu na lekcjach biologii – stwierdziła Anna Zalewska w rozmowie z Konradem Piaseckim w Radiu Zet.

– Moje badania potwierdzają, że zdecydowana większość rodziców nie rozmawia otwarcie o seksie z dziećmi – zauważa Zbigniew Izdebski. Szkoła zostawia to rodzicom, rodzice – szkole. – Edukacja seksualna w Polsce nigdy nie była traktowana jako ważny składnik wykształcenia ogólnego człowieka. Ona zawsze jest upolityczniona. Podlega pewnym rygorom religijnym, pewnemu strachowi – mówi nam seksuolog.

– Nie chodzę na wychowanie do życia w rodzinie, bo tam gadają tylko o rodzinie. A mnie to nie obchodzi – mówi naTemat 16-letnia Julia. A o seksie nic Wam nie mówią? – dopytuję. – Jak jeszcze chodziłam, to mówili tylko o chorobach, które można złapać – wspomina z obrzydzeniem. Ona sama o seksie dowiedziała się z internetu. Bo teraz w sieci w tym temacie "edukuje" Sexmasterka. O tym, że ktoś taki w ogóle istnieje mówi się już nawet w piątych klasach. I na mówieniu się niestety nie kończy. – Moje koleżanki oglądają filmy Sexmasterki, ona na przykład opowiada o tym, jak robić lody, sprzedaje bieliznę – przyznaje szczerze jedna z nastolatek.


Zbigniew Izdebski ciężko wzdycha, gdy pytam o Sexmasterkę. – Straszne, straszne – powtarza. Podobnie reaguje Anna Moderska, edukatorka seksualna. Oboje podkreślają, że dzieci coraz wcześniej rozpoczynają życie seksualne. – Z badań profesor Barbary Woynarowskiej wynika, że w grupie gimnazjalistów prawie 19 proc. dziewcząt i 16 proc. chłopców jest po inicjacji seksualnej do 15. roku życia – podkreśla Izdebski. I przytacza pewną rozmowę. Zapytał nastolatka, czy rozpoczął już współżycie seksualne. Usłyszał od niego, że jeszcze nie. Okazało się potem, że ten młody człowiek ma już za sobą doświadczenia związane z seksem oralnym, ale tego nie traktuje jako seksu.
Anna Moderska
edukatorka seksualna

Młodzież bardzo często konfrontuje się z wszechobecną, skomercjalizowaną seksualnością. Nie mają gdzie sprawdzić, jaka jest rzeczywistość seksualna dorosłych ludzi. Nikt im nie pomaga dokonywać dojrzałych wyborów, które nie byłyby ideologiczne, a oparte na wiedzy. Fakt, że angażują się w aktywność seksualną jest związany z presją społeczną. Funkcjonują w relacjach, w których się przechwalają, gdzie powodem do dumy jest to, że już się uprawiało seks, bo "wszyscy to robią".


Polaków nikt nie nauczył rozmawiać o seksie z dziećmi, ale nikt nas także nie nauczył otwarcie mówić o swoich potrzebach, fantazjach. – Na zewnątrz kreujemy się jako osoby, które nie mają problemów z mówieniem o seksie. Ale w zakresie tworzenia relacji, jest niestety dużo gorzej. Bardzo trudno jest nam mówić o swoich potrzebach seksualnych, o tym, co lubimy, czego nie – zauważa seksuolog Daniel Cysarz.

– To, co Polakom najlepiej w seksie wychodzi, to jest opowiadanie dowcipów na temat seksu. Ale jak przyjdzie kwestia konstruktywnej rozmowy, to jest trochę trudniej – zauważa Izdebski. Skąd to się wzięło? – Tu w grę wchodzą kwestie uwarunkowań kulturowo-społecznych i religijności. One w dalszym ciągu mają wpływ na podejście Polaków do bardziej restrykcyjnej sfery związanej z seksualnością. Chociaż internet w ostatnich latach bardzo dużo tych przemian spowodował – mówi Izdebski.

Grey w sypialni Polaków?

Z raportu Izdebskiego wynika, że Polacy coraz częściej chodzą do łóżka z ludźmi, których poznają poprzez aplikacje randkowe. Układ jest najczęściej prosty: seks bez zobowiązań. Z tego samego badania dowiadujemy się, że tylko 3 proc. Polaków zdecydowało się na współżycie z nowo poznaną osobą na pierwszym spotkaniu. A aż 38 proc. potrzebowało do tego tylko kilku randek.

Internet to nie tylko przygodne znajomości, ale i szereg bardziej i mniej pożytecznych informacji. Zresztą, dużo o seksie mówi się także w telewizji. – Pani Gadżet pokazuje gadżety erotyczne. My sami w TVP mówiliśmy o seksie i gadżetach. W głównym nurcie tematyki seksualnej jest coraz więcej, więc ludzie mogą się dowiadywać i uczyć. Kiedy w 2011 roku zaczęliśmy rozmawiać o kulkach gejszy, to na 50 osób może dwie wiedziały, czym one są. W tej chwili – może jedna osoba na sto tego nie wie. Każdy coś słyszał, gdzieś przeczytał – tłumaczy Anna Moderska, edukatorka seksualna.

O raporcie "Seksualność kobiet. Raport 2016" Z badania prof. Starowicza wynika, że potrzeby seksualne kobiet rosną. 76,5 proc. deklaruje, że ma potrzebę uprawiania seksu co najmniej raz w tygodniu (to o 52,6 proc. więcej, niż w 2005 roku). Aż dwie trzecie Polek po 60. jest wciąż aktywna seksualnie, dokładnie tak samo jest w przypadku pań w wieku 30-39 lat. Raport opublikowano w grudniu 2016 roku. Jego podstawą były wyniki badania ankietowego na reprezentatywnej próbie 1054 kobiet w wieku od 18 do ponad 70 lat.

Seksuolodzy się oburzają, ale wiele Polek twierdzi, że do eksperymentowania w łóżku zachęciło ich "50 twarzy Grey'a". Aleksandra Rasz po tym, co się stało w Polsce tuż po publikacji książki i emisji tego filmu, postanowiła otworzyć pokój fantazji, w Żyrardowie. – Najróżniejsze osoby, z rozmaitych kręgów znajomych, przyjaciół poruszały temat Greya. Zobaczyliśmy, że jest ogromna potrzeba uwolnienia tej seksualności, pragnień – przyznaje w rozmowie z naTemat Aleksandra Rasz, założycielka apartamentu "Szampan i sekrety".

Na życzenie gości "Szampanów i sekretów" apartament zamieni się w klasę, komisariat policji, kino czy pokój zabaw Christiana Grey'a. Podobno to ten ostatni cieszy się największą popularnością. Można w nim znaleźć: eleganckie kajdanki i uprzęże, które służą do przypicia do stojaka BDSM. Poza tym: linijki, kajdanki z rozpórką na nogi, opaskę na oczy. Rozmawiamy w połowie lutego, a do końca marca apartament jest zajęty. – Co tam Żyrardów, jak mamy 38 milionów ludzi? Nie jest tak, że osób chętnych do eksperymentowania nie było wcześniej. Nowością jest może kwestia inspiracji tym, co dotyczy tej książki 50 twarzy Greya – zastrzega Zbigniew Izdebski. Z jego raportu wynika także, że seksu oralnego spróbowało 64 proc. Polaków. To gigantyczny skok w porównaniu z końcówką lat 90., gdy doświadczenia z miłością francuską deklarowało 28 proc. badanych.

Więcej gadżetów i kłopotów 30-latków

– Wzrasta użycie gadżetów erotycznych. I w Polsce, i na Zachodzie. Po informacje o zabawkach tego typu najczęściej sięgają ludzie powyżej 40. roku życia, szczególnie ciekawe są kobiety. To jest grupa, która zakupowo najbardziej się rozwija na Zachodzie – mówi Moderska. I dodaje, że Polacy więcej wiedzą o gadżetach, choć nadal jest grupa, która nie ma na ten temat zielonego pojęcia.

Z raportu prof. Izdebskiego : Najwięcej usatysfakcjonowanych osób z seksu znajduje się w grupie wiekowej 30-49 lat.

Jednak wielu trzydziestoparolatków ląduje na kozetce seksuologa. Małgosia jest jeszcze przed 30. Od paru lat w szczęśliwym związku, jedyny problem to seks. – Rzadko mam tak, że naprawdę mi się chce. Odkąd zamieszkaliśmy razem i seks jest dostępny na co dzień, to jest kiepsko – przyznaje. Jeszcze gorzej w ich łóżku zrobiło się, kiedy zaczęła pracę.

– Przyszło prawdziwe życie, problemy przez które się stresuję. To wszystko sprawia, że nie chce już nic – przyznaje. Często odmawia swojemu chłopakowi. – Jego to frustruje, stąd usilnie działa, żeby coś urozmaicić, ostatnio nawet sprawił mi przyjaciela (wibrator – red.) – uśmiecha się Małgosia. Ale ona ucieka w fantazje. Myśli wtedy o młodszych, o blondynach. – To znak naszych czasów. Dużo pracujemy, jesteśmy przemęczeni. A właśnie przemęczenie jest największym zabójcą radosnego seksu – mówi nam seksuolog Andrzej Depko.
Trwa ładowanie komentarzy...