Nikt nie wie tyle o fantazjach Polek, co on. Depko: Marzą o dominacji i poniżaniu mężczyzn [wywiad]

Seksuolog Andrzej Depko w rozmowie z naTemat mówi o marzeniach seksualnych Polek.
Seksuolog Andrzej Depko w rozmowie z naTemat mówi o marzeniach seksualnych Polek. Fot. Prawo autorskie seksmasterka / 123RF Zdjęcie seryjne
Kobieta nie jest ani króliczycą, ani inkubatorem dla kolejnych ciąż – wyraźnie zaznacza w rozmowie z naTemat Andrzej Depko. Seksuolog chwali Polki za to, że mają fantazje seksualne. – To jest bardzo zdrowe. Fantazje mogą być wspaniałą kanalizacją tłumionych potrzeb. A z kolei umiejętność rozbudzania fantazji, pobudza namiętność w związku – przekonuje.

Zirytuje się pan, gdy powtórzę, że to Grey otworzył Polaków na seks?

Jeśli Grey może do czegoś Polaków zainspirować, to znaczy, że upadliśmy na dno dna.

Nie, żebym była fanką i obrończynią Grey'a, ale wypada zapytać, dlaczego pan tak sądzi?


Gdyby ktoś potrafił przeanalizować to, co się wydarzyło w pierwszej części Greya...

Co się wydarzyło?

Tam mamy do czynienia z przemocą seksualną, z zachowaniami seksualnymi wymuszonymi szantażem emocjonalnym. W związku z tym to jest źródło do inspiracji dosyć wątpliwe i wydaje mi się, że jest to nakręcane przez tych, którzy żerują na propagowaniu Grey'a.

To niestety nie zmienia faktu, że wiele Polek z wypiekami na twarzy czytało tę książkę w tramwaju, a i zachwycone tłumy wychodziły z kina.

Jeżeli to jest prawdą, to załamuje mnie pani. Bardziej jestem skłonny uwierzyć w to, że jest to manipulacja i trik reklamowy niż rzeczywistość.

Proszę zaczekać. Właścicielka pierwszego w Polsce apartamentu rozkoszy tłumaczyła mi, że może nie tyle do otwarcia tego obiektu zainspirował ją sam Grey, ale to, co się stało potem. Podobno ludzie zaczęli mówić o swoich potrzebach, fantazjach, szukać, czytać.

Z punktu widzenia seksuologa i tego, z czym spotykam się w gabinecie, to nie jestem w stanie potwierdzić tych rewelacji. Zastrzegam, że mój punkt widzenia może być nieobiektywny. A to dlatego, że do mojego gabinetu nie przychodzą ludzie, którzy chwalą się udanym seksem, tylko po to, by rozwiązać problem. Zatem moja wiedza w tym zakresie może być niemiarodajna.

Wie pan dużo o fantazjach seksualnych Polek.

Właśnie kończę kolejną książkę na ten temat. Polki mają niezwykłą fantazję, jeśli chodzi o realizowanie swoich potrzeb seksualnych. I żadna z nich nie mówi, że inspirowała się Greyem, tylko swoimi własnymi potrzebami. I musiały przepracować pewną barierę, którą tworzy negatywna socjalizacja seksualności, która jest obarczana winą, grzechem i zakazami. Udało im się to przepracować bez udziału Grey'a.

Czyli jak?



Po prostu trafiły na fajnego partnera, który potrafi być nauczycielem, przewodnikiem. Jest taka dosyć już stara książka Emmanuelle Arsan Emmanuelle, która w cudny sposób pokazuje ewolucje seksualną kobiety. To pozycja o wiele lepsza od tego beznadziejnego Grey'a. I pokazuje, że kobieta jest w stanie zrobić pewną ewolucję, jeżeli obok siebie ma partnera, któremu może zaufać, przy którym czuje się bezpieczna, i który ma polot. Bo Grey nie miał polotu, to był dupek.

To prawda. Też nie rozumiem zachwytu. Ale ciągle mi się zdaje, że jestem w mniejszym gronie.


Przynajmniej na jednej łódce płyniemy.

To wracając do fantazji seksualnych Polek. Fantazjujemy o aktorach, politykach?


Okazuje się, że wcale nie. Niech mi pani powie o jakim to polskim polityku można by fantazjować?

Nie wiem. Ja nie fantazjuję o politykach.


Ale gdyby miała pani przeprowadzić taki warsztat z kobietami i pokazała im zdjęcia polityków wszystkich opcji, to o którym polityku kobieta mogłaby fantazjować?

Hmm, żaden aktualnie rządzący nie przychodzi mi do głowy.

Ani aktualnie rządzący, ani żaden z tych, którzy już odeszli. To jest tragedia. Która to kobieta jest w stanie wpuścić do łóżka takiego jednego czy drugiego polityka?

Może taka, której imponuje władza.


Oczywiście. Tu mówimy o strategiach doboru seksualnego partnera. Rzetelne badania pokazały, że pozycja społeczna, władza czy ambicja są afrodyzjakami, które przyciągają kobiety do mężczyzn. Są to odwieczne strategie doboru optymalnego partnera życiowego lub seksualnego. No ale nie ukrywajmy, o jakich atrybutach władzy można mówić, gdy się patrzy na czołowych przedstawicieli partii rządzącej. To jest dopiero masochizm. Obudzić się rano z którymś z nich pomiędzy nogami. To musiałby być dopiero koszmar.

To już wiemy, że Polki nie fantazjują o politykach żadnych opcji. A nie działa na nas Adamczyk i inni amanci z promowanych komedii romantycznych?

Nie spotkałem się jeszcze z fantazjami polskich kobiet, które marzyłyby o polskich aktorach.

No to o kim, o czym fantazjują Polki?


A na przykład o nieznajomych, o drugiej kobiecie. Wiele jest fantazji homoseksualnych. Polki marzą o kobiecej dominacji nad mężczyzną, o poniżaniu mężczyzn. Kobiety marzą o seksie grupowym, gangbangach. Polki mają sadomasochistyczne fantazje, w których one są wykorzystywane seksualnie. Naprawdę Polki mają polot i fantazję.

To dobrze?

Pewnie, że dobrze. To jest bardzo zdrowe. Fantazje mogą być wspaniałą kanalizacją tłumionych potrzeb. A z kolei umiejętność rozbudzania fantazji, pobudza namiętność w związku.

A Polki dzielą się ze swoimi partnerami tym, o czym marzą w łóżku?


No właśnie bardzo mało na ten temat rozmawiają.

A powinny?


Oczywiście, że powinny. A szczególnie dla samorozwoju, dla pielęgnowania swojej własnej seksualności. Natomiast pozostaje oczywiście problem, czy ci mężczyźni są przygotowani do odbioru kobiecych fantazji, do konfrontacji z nimi. I nie zapominajmy, że we wszystkich mężczyznach od dziesięciu tysięcy lat tak naprawdę zawsze czai się ten neurotyczny lęk przed rozbudzoną seksualnością kobiet.

Kobieta fantazjująca mówi: "mam swoje potrzeby, chciałaby, byś je zaspokoił".

Takie pokoje erotyczne, miejsca, w których możemy wcielać się w różne role, służą Polakom? Powinniśmy do nich chodzić?


Zapytam przewrotnie, dlaczego mielibyśmy nie chodzić?

Ktoś mógłby ocenić, że niepoważni, niewyżyci, wyuzdani.

Ten apartament jest dosyć elastyczny. Można go w dowolny sposób aranżować. Można sobie tam pójść i się do woli wykrzyczeć.

A co nas ogranicza, żeby krzyczeć w domu? Dlaczego Polacy wstydzą się głośno mówić o tym, że i jakie fantazje seksualne mają?

W domu nie krzyczą, ponieważ ściany do pokoju dzieci lub sąsiadów są nadal zbyt cienkie. Ja pozwolę sobie na pewną śmiałość, i odwołam się do pani osobistych doświadczeń. Proszę sobie przypomnieć, jak była pani dorastającą dziewczynką, co pani mówiono, jak się pani powinna zachowywać?

Nic mi nie mówiono.

No to super. Ale większej części społeczeństwa mówi się o tym, co jest najbardziej pożądane, jaką to trzeba być grzeczną dziewczynką. U nas wciąż jest żywa tradycja pani Dulskiej, która powtarzała jak mantrę: "skromność skarb dziewczęcia". Mówiono nam także: "uważaj, bo ci przykleją łatkę", "oskarżą cię, że jesteś puszczalska", albo "zajdziesz w ciążę", "zostawią cię". Dziewczyna musi siedzieć skromnie, nóżki złączone. Nie należy zakładać dużego dekoltu, nie należy się uśmiechać.

W naszym kraju wymogów względem dorastających kobiet czy młodych dziewczyn jest bardzo dużo. Mamy taką tradycję kulturową. Nasza kultura seksualna jest w dużej mierze kształtowana przez tradycję judeo-chrześcijańską, w której seksualność kobiety podlega reglamentacji i rygorystycznym ograniczeniom.

No i w ten klimat wpisuje się także głośna rządowa kampania, zachęcająca byśmy "rozmnażali się jak króliki". Seks ma się kojarzyć wyłącznie z prokreacją, a nie przyjemnością?


"Rozmnażajmy się jak króliki" to jeszcze jeden przykład na to, jak bardzo niska w Polsce jest świadomość wśród tych kretynów rządzących, mentalnych impotentów, zlecających i akceptujących treść kampanii. A nawet tych firm reklamowych, które przygotowują takie działania. Musimy uświadomić sobie, że w przypadku człowieka, to już bardzo dawno temu nastąpił drastyczny podział między rozrodczością a seksualnością.

Czyli..?

To nie są pojęcia tożsame. Rozrodczość owszem wiąże się z seksualnością, ale generalnie nie mamy się rozmnażać jak króliki. To jest bardzo zwierzęce. To sprowadzanie roli seksualności człowieka do prostej kopulacji, czyli czynności przekazywania genów, obraża ludzi.

Autorzy kampanii i jej zleceniodawcy by się na pana obrazili.

Bo to królik ejakuluje od jednej do trzech sekund. W związku z tym może zapłodnić jak największą ilość partnerek. "Rozmnażajmy się jak króliki" to nawiązanie do jakichś zachowań promiskutywnych, oznaczających, że mężczyzna powinien zapładniać, jak największą liczbę kobiet, bo tak robią króliki. A jak ktoś nie rozumie tego przykładu, to naraża się na śmieszność. Efekt tego jest taki, że w kraju, w którym uważa się, że wierność jest najważniejszą rzeczą, a zdrada jest złem, jednocześnie mówi się: "rozmnażajcie się jak króliki".

Czyli kobietę sprowadza się do roli króliczycy, a mężczyzny – królika.


Kobieta nie jest króliczycą. I nie byłaby zaspokojona, gdyby jej partner ejakulował w trzeciej sekundzie od wprowadzenia członka do pochwy albo nawet nie zdążyłby go do końca wprowadzić. Kobieta nie jest inkubatorem dla kolejnych ciąż. Poza tym, idąc tokiem myślenia autorów tej kampanii, kiedy kobieta jest w ciąży, to mężczyzna powinien zapładniać jeszcze inne panie. Do tego sprowadza się ten przekaz.

A nie do tego, że seks to przyjemność.

Seksualność to zdobycz ewolucyjna. Dlatego jesteśmy ludźmi, bo rozwinęła nam się kora mózgowa. I dlatego uzyskaliśmy tak piękny i niepowtarzalny fenomen, jakim jest seksualność.

Kontakty seksualne możemy podejmować dowolną ilość razy w ciągu miesiąca, kwartału czy półrocza, a nie tylko wtedy, kiedy kobieta ma ruję.

Poza tym, niech mi pani pokaże chociaż jednego królika czy króliczycę, którzy pod wpływem doznań reprodukcyjnych namalowali jakiś obraz, napisali jakiś wiersz. Czy ten królik potrafił iść urwać kwiatek i przynieść swojej króliczycy, żeby go sobie zjadła?

Trzeba by poszukać w bajkach.

Seksualność ludzi jest niezmiernie bogata, fascynująca, związana z tym naszym ludzkim jestestwem. Ktoś, kto mówi "rozmnażajcie się jak króliki" jest po prostu zwykłym głąbem, kretynem. Gdybym miał okazję tego człowieka spotkać twarzą w twarz, to powiedziałbym mu, że jest głąbem kapuścianym i kretynem, bo nawet nie rozumie, o czym zrobił reklamę.

W naszym kraju była też inna głośna kampania "Wierność jest seksi".

No jeśli wierność jest seksi, to nie możemy rozmnażać się jak króliki. Króliki są z istoty swojej niewierne.

A wierność jest seksi? Powinno się mieć jednego partnera seksualnego, czy raczej szukać, sprawdzać?

Jeżeli jest nam razem ze sobą dobrze, jeżeli potrafiliśmy zbudować satysfakcjonujący związek, tę kulturę seksu, jeżeli umiemy sprostać swoim oczekiwaniom, to oczywiście, że wierność może być bardzo fascynująca. Kwestia, czy długofalowo potrafimy pielęgnować nasz związek, naszą relację. Ale są też ludzie, którzy dochowując sobie wierności w obszarze pewnej wewnętrznej umowy, uważają, że jeśli pójdą razem na imprezę dla swingersów i będą przestrzegali pewnych określonych reguł, to też tej wierności sobie dochowają.

Czyli kwestia ustaleń, czym ta wierność dla nas jest?


Tak, to zasada przestrzegania sztywnych reguł, które razem ustaliliśmy w naszym związku i dbamy o to, by nie zranić najbliższej osoby.

Problemy w związku to problemy z seksem, czy problemy z seksem to problemy w związku?

To zagadnienie należy rozpatrywać dwutorowo. Problemy z seksem indukują problemy w relacjach partnerskich, bo ludzie zaczynają się od siebie oddalać. A u innych relacje w zakresie niedoboru partnerskiego, rozczarowania, powodują, że nie ma się ochoty z taką osobą iść do łóżka. Nie ma więc uniwersalnej reguły dla wszystkich. U jednych jest tak, u innych inaczej. Jesteśmy zróżnicowani.

Bez udanego seksu można mieć dobry związek?

Jeżeli mamy dwoje osób aseksualnych, to po co im seks?

Ale mnie nie chodziło o osoby aseksualne.

Wtedy ta więź fizyczna w bardzo dużym stopniu uzupełnia to, co się dzieje w sferze psychicznej. Jeżeli nie ma możliwości dopełnienia tego z uwagi na jakąś niedyspozycyjność, to po dłuższym czasie ktoś na pewno z tego powodu będzie cierpiał.

Niedawno pisałam tekst o 30-latkach, którzy mają problemy z seksem. Nie chodzą ze sobą do łóżka, oddalają się od siebie.

To znak naszych czasów. Dużo pracujemy, jesteśmy przemęczeni. A właśnie przemęczenie jest największym zabójcą radosnego seksu. Układ nerwowy, który zarządza naszym ciałem musi być zrelaksowany. I musi być wypoczęty, aby dopuścił percepcję bodźców erotycznych, które w normalnych warunkach są dodatkowym obciążeniem energetycznym.

Płacimy cenę przez to, że pracujemy tak, jak pracujemy, żeby mieć pieniądze na wakacje na Seszelach.

Warto poświęcić jedno dla drugiego?

We wszystkich obszarach życia najważniejsza jest harmonia, czyli dążenie do równowagi pomiędzy różnymi czynnikami. Jeśli ta harmonia jest zaburzona, to zawsze pojawiają się problemy.

Co pan mówi swoim pacjentom, którzy lądują na kozetce i ubolewają, że w łóżku się nie układa?

Radzę im, żeby odpowiedzieli sobie na pytanie, co jest dla nich ważne. Na razie ten ich organizm wysyła im sygnał, odcinając ich od seksualności. Ale w dalszej kolejności pojawi się nadciśnienie tętnicze, choroba wieńcowa serca, choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, schorzenia jelit, depresje. Nie jesteśmy takim perpetuum mobile, które może się nakręcać, czerpać energię w nieograniczony sposób. Tacy nie jesteśmy. W związku z tym, jeśli zaciągamy kredyt, to organizm wystawia nam do spłacenia odsetki.
Trwa ładowanie komentarzy...