Dziecko pokazuje, jak powinien wyglądać polski YouTube. Fenomen 14-letniego "Zwariowanego Marcina"

Marcin ma 14-lat i od kilku prowadzi kanał na YouTube "Zwariowany Marcin".
Marcin ma 14-lat i od kilku prowadzi kanał na YouTube "Zwariowany Marcin". Fot. Screen z YouTube / Zwariowany Marcin
"Nie obgadujcie, nie wyzywajcie, nie wyśmiewajcie i nie wydawajcie sekretów. Ten, kto wyda sekret, ten kto cię obgada, będzie hejtował, to nigdy więcej nie będzie twoim przyjacielem"– to rady 12-letniego Marcina, które dwa lata temu opublikował na YouTube. A film, który wylądował na jego kanale, zatytułował "Przyjaźń i kompleksy w szkole". – To wynika z moich osobistych doświadczeń. Kiedyś byłem bardzo poniżany przez innych. Kiedy zacząłem się wybijać w internecie, to zacząłem być bardziej szanowany – mówi nam Marcin. Właśnie jego internetowa twórczość trafiła na Wykop, gdzie napisano o nim: "Dziecko daje przykład jak powinien wyglądać polski YT". I to prawda.

Parę faktów o nim
Z filmów 50 czy 15 faktów o mnie, jakie chłopiec publikuje na swoim kanale "Zwariowany Marcin" dowiadujemy się, że jest jedynakiem. Ma 14 lat i mieszka w małej wsi w województwie lubuskim. – Jestem typowym "wieśniokiem", nie obrażając nikogo – mówi szczerze. Dodaje też, że ma cudowną mamę, sześć kotów i dwa psy. Mieszkają razem w dziesięcioro. Mama jest z Marcina bardzo dumna, jest jej oczkiem w głowie. I daje mu zgodę na rozmowę z naTemat.

14-latek wspomina, że lubi piłkę nożną, a nie przepada za matematyką. – Nie jestem ścisłowcem – zaznacza, żywo przy tym gestykulując.

#szpital

Post udostępniony przez Zwariowany Marcin (@zwariowanymarcinyt)

W przyszłości chciałby być nauczycielem historii. Mówi, że jest ekstrawertykiem. I – co szczególnie rzuca się w oczy – wspomina, że nie lubi siebie. W komentarzu pod filmem kilka minut później Karolina napisze mu: "Jak mówisz, że nienawidzisz siebie, to nie mów tak, jesteś fajny, ładny". Ale kto inny doda: "Mam dla ciebie radę dzieciak, wyłącz komputer i idź na dwór. Ja w twoim wieku potrafiłem wiele rzeczy i tobie też polecam, by się rozwijać i uczyć przydatnych rzeczy".
14-latek od kilku lat jest aktywnym youtuberem, a owocem jego pracy jest ponad 20 tys. subskrybentów, tysiące odtworzeń jego filmów i dyskusje w komentarzach pod nimi. I w tych przewija się wątek o chorobie Marcina. On niechętnie o tym mówi. Czasami tylko napomyka: – Teraz ostatnio z moim zdrowiem jest troszeczkę kiepsko. Innym razem zamieszcza wideo, w którym nie pokazuje twarzy, a przeprasza za nieobecność z powodu choroby. Obiecuje zmienić to, gdy wyzdrowieje. Na Instagramie publikuje też zdjęcia ze szpitala. Uwagę niektórych jego widzów zwraca jego okrągła twarz, niektórzy nabijają się, że jest otyły i powinien ruszyć się sprzed komputera.

– Hejt mnie zbytnio nie rusza. Zdaję sobie sprawę, że mam nadwagę, ale nie mam jej dlatego, że siedzę przed komputerem, jem chipsy i popijam colą. Jem to, co moja mama. I wyglądam, jak wyglądam. Mam różne choroby, ale na ten temat nie chcę mówić – zaznacza Marcin.

"Ma więcej RiGCz niż 95 proc. YT"

W taki sposób film o Marcinie zapowiedziano na popularnym Wykopie. Sprawdzam w słowniku miejskim co znaczy RiGCz. "Rozum i Godność Człowieka" – dowiaduję się. I po obejrzeniu kilku jego filmów, spokojnie mogę się z tym zgodzić.


"Przyjaźń i kompleksy w szkole" – w tym odcinku Marcin mówi o tym, jak poznać przyjaciela. – Nie trzeba być szczupłym. Można być jakim się chce, aby poznać przyjaciela – przekonuje. Dalej podkreśla, że nieważne jest jakie ubranie nosi kolega. Wszystkich trzeba szanować. – Wiem, jak to jest być poniżanym, wyśmiewanym przed całą szkołą. A to że jestem wrażliwy, wynika z wizyt w szpitalu. Często widzę osoby na wózkach. Cieszę się, że mam tę chorobę, a nie siedzę na wózku – mówi nam enigmatycznie Marcin.

Dalej przestrzega swoich użytkowników, że nie wolno się wywyższać. Dziękuje za oglądanie i zaznacza, że szanuje widzów. W innym nagraniu podkreśla, że ważniejszy niż uroda jego przyszłej dziewczyny, jest jej intelekt. Jego programy to najczęściej Q&A (czyli pytanie internautów i jego odpowiedź). Ale też garść rad, np. jak zrobić miniaturkę w Photoshopie. Bo Marcin nagrywania i montowania nauczył się sam. Czasami wspomagał się internetowymi poradnikami.

Przedsiębiorczy

We wrześniu 2017 zamieszcza film zatytułowany "Koniec". I już na dzień dobry mówi, że to nie jest clickbait. Zaraz potem tłumaczy, że to ze względu na jego życie prywatne, które mu się "niesamowicie zawaliło". Mówi o tym, że stracił zapał do nagrywania. Bo łapek w górę pod jego filmami za mało. Ale chwilę później prosi o lajki i obiecuje następny film. I nagrywa nadal. – Specjalnie podejmuję wyzwania współpracy z firmami gaming'owymi. Staram się, ale nie wychodzi – żali się Marcin w jednym z filmów.

Ale później swoją popularność wykorzystuje w inny sposób. W listopadzie 2017 roku chłopiec informuje swoich widzów, że założył sklep z koszulkami i bluzami. Od razu wskazuje palcem, że link do niego jest w opisie. – Nic nie musicie kupować, wystarczy, że tam po prostu zajrzycie. I to będzie takim fajnym prezentem dla mnie. Chciałbym, żeby ktoś kiedykolwiek kupił coś w moim sklepie, ale nie zmuszam was do tego – tłumaczy 14-latek.
A na sklepowych półkach w sieci znaleźć można m.in. koszulki z napisem: Marcin Team, bluzy z hasłem "Jestem super". – Każdy użytkownik zakłada dobrowolnie konto użytkownika oraz swój sklep w naszym serwisie CupSell.pl. Tak samo jak zakłada się konto np. na Facebooku – informuje mnie Norbert Nyczka z biura obsługi klientów z tej firmy. Marcin zaznacza w rozmowie z naTemat, że już nie prowadzi sklepu. Nie opłacało się. Ale może wkrótce zacznie zarabiać na swoim kanale. Ale do tego potrzebuje trzech tysięcy nowych widzów albo i więcej.
Trwa ładowanie komentarzy...