Z tymi cudzoziemcami Niemcy mają poważny problem. Bezdomni Polacy wszczynają bójki w Berlinie

Polscy bezdomni generują konflikty w berlińskich ośrodkach pomocy.
Polscy bezdomni generują konflikty w berlińskich ośrodkach pomocy. Fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Gazeta
Jak donosi "Deutsche Welle", wzrósł poziom agresji w placówkach dla bezdomnych w Berlinie. Jak się okazuje największą grupą, która inicjuje konflikty i bójki, są Polacy. Niemieckie organizacje pomocowe zatrudniają nawet dodatkowych ochroniarzy, aby utrzymać porządek.

O pogarszającej się sytuacji w miejscach, gdzie w Berlinie organizacje pomocowe wspierają bezdomnych, mówi dyrektor misji na słynnym berlińskim dworcu ZOO Joachim Lenz. Według niego w ciągu ostatnich miesięcy drastycznie wzrosła liczba konfliktów i bójek między bezdomnymi. – Do rękoczynów dochodzi wśród bezdomnych cudzoziemców i ubogich Niemców korzystających z pomocy dworcowej placówki – mówi Lenz. Z tego powodu na kilka dni trzeba było nawet zamknąć przydworcową placówkę wydającą ciepłe posiłki. Jak potwierdza dyrektor misji, takie sytuacje mają miejsce także w innych, podobnych placówkach na terenie całej stolicy Niemiec.
– Dochodzi do przepychanek w kolejce. I jeśli ludziom marnie się powodzi, jeśli mają uczucie, że są jeszcze bardziej dołowani, wtedy mogą stracić panowanie nad sobą. Zatrudniliśmy dodatkowo jednego ochroniarza, który natychmiast interweniuje. Ponadto rozplanowaliśmy nasze oferty trochę inaczej przestrzennie, żeby w ogóle nie dochodziło do powstawania dużych grup – tłumaczy Joachim Lenz. I potwierdza, że największą grupą bezdomnych w Berlinie są Polacy i to oni najczęściej są zarzewiem konfliktów. Kolejni "w kolejce" są Rumunii i Bułgarzy.

Niemieckie organizacje zwracają uwagę, że problem wciąż narasta, a jest on spowodowany polityką wobec bezdomnych i sporą pomocą, jaką mogą w Berlinie otrzymać. – Mamy w naszych obiektach bezdomnych z Polski i Łotwy, którzy przyznają, że nie chcą wracać, że nikt im w ich kraju nie pomoże, a tu otrzymują chociaż pomoc – kończy dyrektor dworcowej misji.

źródło: "Deutsche Welle"
Trwa ładowanie komentarzy...