Monika Jaruzelska uderza w Prawo i Sprawiedliwość. Mówi, że prawica chce ukryć dwie sprawy

Monika Jaruzelska odniosła się jeszcze raz do sprawy swojego mieszkania przy al. Szucha 16.
Monika Jaruzelska odniosła się jeszcze raz do sprawy swojego mieszkania przy al. Szucha 16. Screen/Wirtualna Polska
MonikaJaruzelska uważa, że ustawa degradacyjna ma przysłonić dwie ważne sprawy, z których jedna to konflikt polsko-izraelski. – W związku z tym należało pokazać Wojciecha Jaruzelskiego jako antysemitę – powiedziała córka generała w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce. Drugą rzeczą, którą ma przyćmić nowa ustawa, jest sprawa finansów w ministerstwach, czyli wysokich premii przyznanych członkom gabinetu Beaty Szydło czy 15 milionów wydanych przez MON z kart kredytowych.

Projekt ustawy degradacyjnej zakłada możliwość pozbawienia stopni generalskich żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami WRON, KWA czy pełnili służbę w organach bezpieczeństwa PRL, czyli między innymi Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka.

– Pokazanie generała Jaruzelskiego jako samo zło, jest potrzebą wynikającą z tego, że jednak on nie jest tym "samym złem". Bo po co by było go degradować, gdyby wszyscy i tak wiedzieli, że nie warto go degradować? – mówiła Monika Jaruzelska.

– Jak powiedział jeden z polityków, podatnicy płacą politykom, by działali na rzecz przyszłości, a nie przeszłości – dodała Monika Jaruzelska, komentując ustawę degradacyjną. I zauważyła, że politycy prawicy zawsze byli niekonsekwentni. Co przez to rozumie? Na kanapie w jej domu często zasiadali także politycy prawicy, bo przychodzili się do jej ojca poradzić, poprosić o wpływ na jakąś sprawę.

– Dzisiaj czasami widzę tych ludzi w telewizji, jak krzyczą coś przeciwko ojcu – powiedziała córka generała Jaruzelskiego. Zwraca uwagę, że choć Polacy są podzieleni w ocenie generała Jaruzelskiego, to wciąż wielu z nich ma do jej ojca szacunek.

źródło: Wirtualna Polska
Trwa ładowanie komentarzy...