Pytają: "Co się stało z Maliszewskim?". Znany politolog rozczarował wielu karierą w Wiadomościach TVP

Norbert Maliszewski, psycholog społeczny i politolog UKSW i UW.
Norbert Maliszewski, psycholog społeczny i politolog UKSW i UW. Fot. Julia Mafalda / Agencja Gazeta
Wielu zastanawia się, czy doktor habilitowany Norbert Maliszewski, komentator znany ostatnio głównie z występów w prawicowych mediach, idzie drogą Kazimierza Kika i Piotra Wawrzyka. Obaj oddali twarz i tytuł mediom narodowym. I niemało na tym zyskali. – Jest grupa naukowców, którzy mieli jakąś reputację i dokonania przed zmianą władzy. A teraz użyczają swojego wizerunku i twarzy do celów propagandowych PiS. Byłem zaskoczony nagłym rozwojem ich kariery. Jedni zostawali ministrami, inni profesorami belwederskimi. W co gra Norbert Maliszewski, tego nie wiem – stwierdza w rozmowie z naTemat Bartosz T. Wieliński, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Sam Norbert Maliszewski broni się przed przyklejeniem mu etykiety i i zarzeka się, że nie planuje kariery w żadnej z rządowych spółek. – Osoby, które nie chcą opowiedzieć się za którąś ze stron, często są obiektem krytyki, przypisywane są im różne łatki, jak np. symetryzm – mówi nam Norbert Maliszewski.

W środę wieczorem politolog na Twitterze obwieścił, że potrzebuje oddechu i do 1 maja zawiesza swoją aktywność w tym kanale.
Kilka godzin wcześniej wystąpił w materiale "Wiadomości" TVP i naraził się wielu dziennikarzom, którzy jeszcze do niedawna widzieli w nim komentatora, który trzeźwym okiem potrafi spojrzeć na problem. "Wojna z Polską na fałszywe informacje" – tak zatytułowano materiał "Wiadomości" TVP. "Wczoraj portal Onet jasno informował o rzekomych sankcjach nałożonych przez amerykańską administrację na władzę w Warszawie"– mówi narrator, określając newsa tego portalu jako "wyssanego z palca".

I tu głos oddano m.in. profesorowi Kazimierzowi Kikowi, który – jak sam mówił – "zafascynowany jest ‘dobrą zmianą’". Chwilę później swoje kilka sekund w TVP miał specjalista od marketingu politycznego, psycholog społeczny Norbert Maliszewski z UKSW. Ten ostatnio bryluje w mediach, które bliskie są partii rządzącej.

Dał twarz mediom narodowym

– Onet stworzył materiał, który miał charakter prowokacyjny i okazał się fake newsem – powiedział w TVP Norbert Maliszewski. Dalej tłumaczył, że fake newsy służą do tego, aby wprowadzić chaos informacyjny. – Jak jest chaos, to robi się miejsce na stworzenie własnych narracji – dorzucił specjalista.


I na Twitterze rozpoczęła się dyskusja, już nie o materiale Onet.pl, ale o samym Norbercie Maliszewskim. Niektórzy uważają, że politolog w ostatnich miesiącach przeszedł pewną metamorfozę i ciągnie go bardziej na prawo. Inni twierdzą, że za wykasowanymi tweetami (zostawił zaledwie 23) kryć się może kolejny etap jego kariery, jakieś stanowisko w rządzie czy spółce skarbu państwa.
Norbert Maliszewski
psycholog społeczny UKSW

Dlaczego usunął pan większość wpisów na Twitterze? - Tweety skasowałem, ponieważ od dłuższego czasu zastanawiam się, jaką drogę powziąć w obecnej sytuacji silnej polaryzacji politycznej. Komentatorzy są spychani albo w jedną, albo w drugą stronę. Zastanawiam się, czy nie wycofać się z komentowania. Ograniczyłem aktywność i staram się wypowiadać w tematach, które mi odpowiadają.

"Fakespecjaliści na usługach władzy" – tak występ Maliszewskiego i Kika na Twitterze ocenił politolog Marek Migalski. Bartosz Węglarczyk z Onet.pl, uznał, że to, co ten pierwszy "wykonał w ‘Wiadomościach’, na długo się do niego przyklei". Węglarczyk uznał, że materiał TVP był "obrzydliwym atakiem na dziennikarzy", któremu Maliszewski "dał twarz". Podobnych komentarzy było zresztą wiele.

– Nie chcę mu dziś przywalać. Byłem bardzo rozczarowany tym, co pan Maliszewski powiedział wczoraj w TVP. Dawanie swojego głosu "Wiadomościom" to jest gra w ruletkę. Dorosły człowiek nie bawi się w rosyjską ruletkę, ponieważ wie, jak duże ryzyko jest z tym związane – tłumaczy nam Bartosz Węglarczyk.

Szybko Maliszewskiego ustawiono w jednym szeregu obok: Kika, Wawrzyka, Ryby czy Ogórek. Pojawiły się też sugestie, że może czeka już na niego ciepła posadka w rządzie. – On w tej chwili, obok profesora Kika czy profesora Ryby (radny PiS w Lublinie– red), stał się jedną z twarzy mediów narodowych. Myślę, że to jest pewien przymiot charakteru, a nie zmiana poglądów – dodaje w rozmowie z naTemat politolog Marek Migalski.
Jan Kunert
dziennikarz Polsatu

Niektórzy z doktorów brylujących w mediach narodowych, dostają potem państwowe posady, niektórzy masowo kasują swoje wpisy. Nie wpływa to na jakość debaty publicznej i na naukę, którą ci eksperci się zajmowali. Zawsze od naukowców, doktorów wymagamy rzetelności w ocenach, chłodnej głowy, a nie ulegania politycznym wpływom.

Maliszewski tłumaczy nam, że z TVP współpracuje od kilkunastu lat, niezależnie od redakcji i prezesa. – Dystansuję się do linii redakcyjnych. Zawsze wypowiadam się zgodnie ze swoimi przekonaniami i wartościami – mówi naTemat Norbert Maliszewski.
Norbert Maliszewski
psycholog społeczny UKSW

Pracuję na dwóch etatach, jestem profesorem nadzwyczajnym, kierownikiem katedry, prowadzę działalność gospodarczą, jestem bardzo zaangażowany. Kim miałbym zostać w rządzie? Ja zajmuję się badaniami społecznymi, to nie jest specjalizacja, która predysponowałaby do pracy w rządzie.


Rzetelny komentator

Ale wiele osób przeciera oczy ze zdumienia, gdy słyszy dziś w TVP wypowiedzi Maliszewskiego. To politolog i psycholog społeczny UKSW, który nigdy nie stronił od dziennikarzy. Jego komentarze publikowała m.in. "Polityka", "Wprost", "Rzeczpospolita" czy "Press". Zawsze wyważone, rozsądne. Jeszcze dwa lata temu swoje analizy publikował m.in. na łamach Onet.pl (miał tam nawet swoją rubrykę). Dziś Kamilowi Dziubce z Onet.pl "wstyd", że Maliszewski występował w jego materiałach TVP. "Pomijam ile razy sam pan się dopraszał o to przed 2015 rokiem i oferował swoje analizy. Fakt, nie płaciliśmy" – napisał dziennikarz Onetu, kiedyś związany z TVP.

Nasi rozmówcy: dziennikarze i politolodzy podkreślają, że cenili publiczne wystąpienia Norberta Maliszewskiego. – Zawsze z zaciekawieniem i zainteresowaniem czytałem komentarze pana Maliszewskiego. Wydawało mi się, że dość obiektywnie oceniał sytuacje. Każdy ma prawo do swoich poglądów, co najwyżej w środowisku mogą być one nieakceptowane – nie kryje zaskoczenia Wiesław Gałązka, specjalista ds. wizerunku z Dolnośląskiej Szkoły Wyższej.

Medialne wystąpienia Maliszewskiego sprzed kilku lat zapamiętał też profesor, który teraz na Twitterze wdaje się z nim w dyskusje. – Wtedy próbował oceniać to, co się dzieje. Nie było w jego wypowiedziach większego zaangażowania politycznego – mówi nam jeden z profesorów, użytkownik Twittera. Woli pozostać anonimowy.

– Zawsze doktora Maliszewskiego miałem za bardzo ciekawego młodego naukowca, z otwartą głową, ciekawymi analizami, potrafiącego spojrzeć z różnych perspektyw. Niestety ostatnio to się zmieniło – na gorsze – ocenia w rozmowie z naTemat Jan Kunert, dziennikarz Polsatu.

Zaskoczył wielu

Teraz Norbert Maliszewski rzadziej pojawia się w mediach, które uchodzą za bardziej mainstreamowe. Wyjaśnia nam, że od dłuższego czasu nie dzwonią do niego z TVN, choć przez lata był tam zapraszany. Dużo rzadziej kontaktują się z nim także dziennikarze Polsatu. – Coś się zmieniło, czy redakcjom nie podobają się moje tezy? Tak wygląda selekcja komentatorów i informacji, która wynika z silnej polaryzacji. Komentatorzy są wypychani do pewnych nisz – tłumaczy Maliszewski.

Specjalista od kilku miesięcy jest za to stałym komentatorem mediów narodowych. I powtarza opinie, które są dla tych dziennikarzy bardzo wygodne. PAP powiedział np. o tym, że "PiS realizuje wszystkie obietnice", a "poprzednie rządy mówiły, że pewnych rzeczy się nie da". W rozmowie z tą agencją przekonywał, że "rekonstrukcja rządu jest bardzo głęboka". – Głębokość dotyczyła strategii, co znajduje się w treści notatki PAP. Była głęboka w tym sensie, że kompletnie zmieniło się to, na czym rząd się koncentruje – wyjaśnia dziś Maliszewski.

Co się stało?

Wielu zachodzi w głowę i zastanawia się, co takiego stało się z Norbertem Maliszewskim. – W tej chwili wygląda mi to na koniunkturalizm – rzuca prawnik. Jego zdaniem Maliszewski chce "przypodobać się władzy", dlatego "mówi o sukcesie jednej strony". Nawet, jeśli obiektywnie na to patrząc, takiego nie ma.
Prawnik, który wschodził w dyskusje na TT z Maliszewskim
prosi o anonimowość

I to jest symptomatyczne, gdy człowiek, który potrafił wypowiedzieć się krytycznie o zjawisku, a nie krytycznie o podmiotach, które kreowały to zjawisko, nagle zaczyna mówić w kontekście tylko sukcesu jednej strony. We wszystkim doszukując się sukcesu, nawet jeśli obiektywnie na to patrząc, go nie ma. Z ludzkiego punktu widzenia, to jest smutne. Wolałbym się spierać z osobą, która nawet reprezentuje określone przekonania polityczne, ale potrafi spojrzeć na rzeczywistość taką jaka ona jest.

Chyba przyszły czasy, które są dla Maliszewskiego korzystne – stwierdza Marek Migalski. – W Maliszewskim jest coś bardzo delikatnego, kruchego. I myślę, że tacy ludzie mają tendencję do przyłączania się do jakiejś siły, odczuwają nieodpartą potrzebę twardych tożsamości. Nie mają ochoty na bycie indywidualnym, odrębnym, bo do tego trzeba trochę twardości. W nim jest psychologiczna miękkość, coś oślizgłego, przymilającego się – ocenia politolog Marek Migalski.

To samo pytanie zadajemy także Norbertowi Maliszewskiemu. Tłumaczy, że gdyby zrobić przegląd opinii, jakie w ostatnich latach publikował, to można wyczytać wiele negatywnych, jak i pozytywnych komentarzy i to zarówno na temat PO, jak i PiS. – Jako jeden z pierwszych mówiłem o tym, by Jarosław Kaczyński udał się do symbolicznego Sulejówka. Kiedy PiS był w opozycji wytykałem różnego rodzaju problemy. Natomiast, jeśli chodzi o obecne rządy, to podobają mi się m.in. programy społeczne, typu 500 + czy mieszkanie +. Ale ostatnio na przykład nie podoba mi się kwestia ustawy nowelizującej IPN, komunikacja – i to wyrażam na Twitterze – wyjaśnia nam Norbert Maliszewski.
Ale tam zostały tylko 23 tweety.
Trwa ładowanie komentarzy...