Jacek Kurski nie musi się obawiać o posadę prezesa TVP. Po prostu nie ma chętnych na to stanowisko

Jacek Kurski może czuć się niezagrożony na pozycji prezesa TVP.
Jacek Kurski może czuć się niezagrożony na pozycji prezesa TVP. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Sami politycy PiS po "Sylwestrze z Dwójką" wieszczyli Jackowi Kurskiemu rychłe pożegnanie z fotelem prezesa TVP. Do zwolenników "bulteriera" Prawa i Sprawiedliwości nie należy ponoć i sam premier Mateusz Morawiecki, który w przeszłości dawał do zrozumienia, że nie odpowiada mu obecny stan telewizji publicznej. Rekonstrukcja rządu miała przynieść koniec i dla Kurskiego, lecz jak donosi "Fakt", obecny prezes TVP może czuć się niezagrożony.

O "spodziewanej" dymisji Kurskiego spekuluje się od dawna. Mówiono, że "Sylwester z Dwójką" i rzekome bajońskie sumy wydane przez Jacka Kurskiego na honorarium Sławomira Zapały przeleją czarę goryczy w obozie Prawa i Sprawiedliwości, skutkiem czego urzędujący prezes TVP pożegna się ze swoją posadą. Wiele miała również zmienić rekonstrukcja rządu przeprowadzona przez Mateusza Morawieckiego. Krążyły pogłoski, że jej "ofiarą" padnie także "bulterier" PiS.

Jak jednak donosi "Fakt", prezes TVP nie musi się martwić o swoją posadę. Najprawdopodobniej zostanie on na kolejną dwuletnią kadencję. Stanie się to jednak nie zważywszy na jego zasługi, lecz z powodu... braku chętnych.

W rozmowie z dziennikarzami "Faktu" rozmówcy z PiS przyznali, że propozycję objęcia posady otrzymał szef Rady Mediów Narodowych Krzysztof Czabański. Wedle ich wypowiedzi nie był on jednak zainteresowany posadą. – Kurski przetrwał tak długo, bo lubi go i popiera prezes Kaczyński. Każdy inny dawno by poleciał – wyjawił jeden z polityków PiS.

Źródło: "Fakt"
Trwa ładowanie komentarzy...