Szczyt hipokryzji? Ojciej Rydzyk popierał zakaz handlu, ale jego księgarnia w niedzielę była otwarta

Mimo obowiązującego zakazu handlu, księgarnia o. Tadeusza Rydzyka była w niedzielę otwarta.
Mimo obowiązującego zakazu handlu, księgarnia o. Tadeusza Rydzyka była w niedzielę otwarta. Fot. Rafał Michałowski / Agencja Gazeta
Dziennikarz tygodnika "NIE" Michał Marszał udał się 11 marca – w dniu obowiązywania zakazu handlu – do księgarni przy kościele Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i św. Jana Pawła II w Toruniu. Okazało się, że księgarnia była otwarta, a dowodem jest nagranie zrobione przez dziennikarza. Kluczowe jest to, że za księgarnię odpowiada spółka, którą kontroluje fundacja "Nasza Przyszłość". W jej radzie zasiada nie kto inny jak o. Tadeusz Rydzyk.

Księgarnia sprzedaje m.in. dewocjonalia i pamiątki. Takie przedmioty nie są objęte zakazem handlu. Tak oto Rydzyk teoretycznie nie łamie prawa. Tyle że ustawa mówi o "placówkach handlowych, w których przeważająca działalność polega na handlu pamiątkami lub dewocjonaliami". Tymczasem w księgarni Rydzyka dewocjonalia i pamiątki są nieznacznym wycinek asortymentu, gdyż przeważają przede wszystkim książki.
Przypomnijmy, że w lipcu ubiegłego roku duchowny wyraził się krytycznie na temat pomysłu Elżbiety Rafalskiej, by zakaz handlu był wprowadzany etapowo.

– Nie dorobisz się, jak będziesz w niedzielę pracować. To psu na budę, diabeł się cieszy. Kup sobie chleb w sobotę, i co potrzeba, albo w piątek. Do kościoła! Nie kombinować. Ja jestem rozczarowany. Miejcie odwagę iść dalej, nie kombinujcie. Pan Bóg nie błogosławi kombinujących – grzmiał słynący z przedsiębiorczości i otrzymujący samochody od bezdomnych duchowny.
Trwa ładowanie komentarzy...