"U nas sami katolicy, chrześcijanie". Oto nowy bastion PiS – dlaczego rządzący pielgrzymują do tego miejsca?

W Przysusze odbył się Kongres PiS, ostatnio był tu premier Morawiecki, słychać, że może przyjechać prezydent Andrzej Duda.
W Przysusze odbył się Kongres PiS, ostatnio był tu premier Morawiecki, słychać, że może przyjechać prezydent Andrzej Duda. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Najpierw był Kongres PiS i do małej Przysuchy niedaleko Radomia zjechała cała rzesza najważniejszych osób w państwie na czele z Jarosławem Kaczyńskim. Do tego czasu liczące sześć tysięcy mieszkańców miasto nie miało w swojej historii tak ważnego wydarzenia. Ale nie minęło kilka miesięcy i już jest kolejne. Do Przysuchy zawitał premier, a wraz z nim tysiąc sołtysów z całej Polski. Dlaczego właśnie tu? Na obrzeża Mazowsza, gdzie – jak mówi jeden z mieszkańców – bieda wciąż piszczy?

Chyba nigdy w swojej historii Przysucha nie miała tak dobrego czasu, jak dziś. Przynajmniej z powodu rozgłosu na cały kraj i PR, który właśnie robią jej politycy Prawa i Sprawiedliwości. Miasto znajduje się w województwie mazowieckim, liczy sześć tysięcy mieszkańców i ostatnio nieodłącznie kojarzone jest z PiS. Niczym nowy bastion, o którym jeszcze rok temu mało kto słyszał, choć tradycyjnie region jest mocno prawicowy. – U nas prawie sami katolicy, chrześcijanie – podkreśla z dumą jedna z mieszkanek.
Niby nic nadzwyczajnego, niejedno polskie miasto takie jest. A jednak z jakiegoś powodu to Przysucha staje się na naszych oczach ulubieńcem władzy. Malutkie miasto w niewielkim powiecie, który liczy 40 kilka tysięcy mieszkańców. Co ma takiego, że tak chętnie ciągną tu politycy PiS? Albo kogo?

– Idzie awangarda PiS i chce nam pokazać, że wyciąga ten nasz rejon z niebytu. Tak to widzę. Wielu się to podoba, ale póki co żadnego przełożenia na poprawę naszego bytu nie widać. Jak była bieda, tak jest. Ale przynajmniej przez te przyjazdy PiS robi się o nas głośno – uważa jeden z mieszkańców.
"Słyszałem, że prezydent ma nas odwiedzić"
Właśnie tu, w lipcu ubiegłego roku, PiS zorganizował swój kongres. Przyjechał Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, zaproszono też polityków Solidarnej Polski i Polski Razem, w sumie jakieś tysiąc osób. – Nigdy wcześniej w historii naszej ziemi nie gościło tak wielu znakomitych gości piastujących najwyższe stanowiska w Rzeczypospolitej. Mieliśmy okazję spotkać prawie wszystkich ministrów rządu oraz posłów i senatorów tworzących koalicję rządową – cieszył się Marian Niemirski, starosta powiatu przysuskiego i gospodarz spotkania. Nie było tylko prezydenta, który pojechał na pogrzeb prezydenta Niemiec Helmuta Kohla. Ale jak się okazuje, być może nic straconego.

– Słyszałem, że prezydent ma nas odwiedzić we wrześniu. Ma być na odsłonięciu pomnika Orła Białego – mówi naTemat Marian Kozieł, jeden z radnych w gminie Przysucha.

Na razie, w ostatnią niedzielę, trzy miesiące po objęciu urzędu, był tu premier Mateusz Morawiecki, ale też minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel oraz szef MSWiA Joachim Brudziński. W dodatku zaproszono tysiąc sołtysów i zrobiono pokaz na cały kraj. Marian Kozieł uczestniczył w tym zjeździe jako sołtys wsi Zbożenna. – Przysucha zasłynęła na całą Polskę. Mamy tylko nadzieję, że pociągnie to za sobą jakieś inwestycje. Że będą miejsca pracy. A młodzież, która wyjechała na Zachód, wróci do Przysuchy – mówi.
Żona innego z sołtysów zdradza nam, że jej mąż wrócił z tego spotkania dosłownie zachwycony. – Mówił, że była masa narodu, że wszyscy byli zachwyceni premierem. U nas to był taki zaniedbany region, nic się nie działo. A teraz o Przysusze jest głośno. Myślę, że zmiany idą w dobrym kierunku. Ludzie o tym rozmawiają, mają nadzieję, że będzie lepiej – opowiada.


Biskup i marszałek Senatu
Ale to nie koniec. Przysucha co roku organizuje wielkie spotkanie noworoczne dla samorządowców. W hali sportowej Zespołu Szkół nr 2, w tym samym miejscu, co imprezy PiS. Paradoksalnie – jak śmieje się jeden z lokalnych przedsiębiorców – hala została wybudowana ze środków unijnych jakieś 10 lat temu, za czasów rządu PO ("Na otwarciu śpiewał Kombi" – mówi), ale dziś PiS się tym nie chwali, nikt głośno o tym nie mówi.

I nawet w tym wydarzeniu, w mieście liczącym sześć tysięcy mieszkańców, uczestniczą politycy z Warszawy. – To jest spotkanie z pompą. Boisko na hali zmienia się w ołtarz. Przyjeżdża biskup, są burmistrzowie, wójtowie z powiatu, przyjeżdżają posłowie PiS, a także marszałek Senatu Stanisław Karczewski i wicemarszałek Adam Bielan – mówi nam przedsiębiorca. Wskazuje, że wszystkie te spotkania odbywają się na jedną modłę. – Jest msza, atmosfera niemal dożynek, ludziom to się podoba. Struktura społeczna jest u nas skostniała. Jak na Podkarpaciu. Tu prawica zawsze mocno wygrywała wybory – zaznacza.

Pierwsze dni 2018 roku należą do niezwykle przyjemnych, obfitujących z bardzo owocne spotkania, jak choćby to, w...

Opublikowany przez Stanisław Karczewski na 8 stycznia 2018
A gdzie burmistrz?
Co ciekawe i ważne, w ostatnim spotkaniu z premierem Morawieckim nie uczestniczył burmistrz miasta. Nie został na nie nawet zaproszony. Tak wielka polityka może mieszać w życiu spokojnego wcześniej miasta.

Ale myliłby się ten, kto myśli, burmistrz że ma cokolwiek wspólnego z PiS. Nie. Burmistrz Tadeusz Tomasik, jak mówią mieszkańcy, wywodzi się z lewicy. W urzędzie z kolei słyszę, że reprezentuje lokalne stowarzyszenie i stroni od partii. – To nie miasto było organizatorem tych spotkań, nie użyczało też swoich budynków – wyjaśnia urzędnik, choć przyznaje, że dzięki nim Przysucha zyskuje rozgłos.

– Nie zaprosili gospodarza. Nie wiemy, dlaczego tak się stało, ale z tego powodu wielu sołtysów było zniesmaczonych. To nieładnie nie zaprosić gospodarza miasta! – mówi nam Marian Kozieł. Sołtysi z okolic Przysuchy zwrócili też uwagę na to, że nikt z ich rejonu nie został z okazji wizyty odznaczony. Mówią, że nie znają tych nazwisk i na pewno osoby te nie pochodzą z tej okolicy. Zresztą, oburzenie z powodu zjazdu w Przysusze dochodzi też z innych stron. "Echo Dnia" napisało, że zaproszenia nie dostali sołtysi z województwa świętokrzyskiego. I nikt nie wie, dlaczego.

Kto zatem stoi za taką promocją miasta? Wszyscy wskazują na osobę starosty, Mariana Niemirskiego, który jest związany z PiS. – To on jeździł na Nowogrodzką. Ciągle wyjeżdżał do Warszawy. To jego zasługa. To on jest wpatrzony w PiS. To dzięki niemu o nas głośno – taki obraz po rozmowach z mieszkańcami się wyłania.

Zresztą jesienią Marian Niemirski wygrał plebiscyt na najlepszego samorządowca w regionie. A prezydent Andrzej Duda odznaczył go Złotym Krzyżem Zasługi.
"Jak zawsze Starosta Marian Niemirski perfekcyjnie przygotował spotkanie...bardzo dziękuje za zaproszenie" – napisała na Twitterze, po spotkaniu noworocznym, posłanka Anna Kwiecień.

"Jest nadzieja, że będzie lepiej"
Wielu mieszkańców przyznaje, że wcześniej niewiele się tu działo, że bieda, że w okolicy właściwie został tylko Hortex, rolnikom też trudno. Mówią też, że na razie nie widzą poprawy swojego bytu, ale wyczuwa się tu nadzieję, że może będzie lepiej.

– Jak sobie radziliśmy, tak dalej musimy sobie radzić. Nic się nie zmieniło. Ale czekamy z nadzieją, rządzą dopiero dwa lata, może coś zmienią? – mówi jeden z rolników. Złego słowa na "dobrą zmianę" nie da powiedzieć. I jak tu się dziwić, że politycy PiS tak chętnie tu przyjeżdżają?
Trwa ładowanie komentarzy...