Co robił Antoni Macierewicz w dniu katastrofy smoleńskiej? Zaskakujące zachowanie byłego ministra

Antoni Macierewicz na obchody 70. rocznicy mordu katyńskiego pojechał pociągiem.
Antoni Macierewicz na obchody 70. rocznicy mordu katyńskiego pojechał pociągiem. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
10 kwietnia 2010 roku doszło do katastrofy polskiego samolotu rządowego w Smoleńsku. Rozbicie Tupolewa Tu-154M pochłonęło życie 96 osób, wśród których był m.in. prezydent Lech Kaczyński z małżonką, wicemarszałkowie Sejmu i Senatu oraz dowódcy wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych RP. Antoni Macierewicz tego dnia był jednym z polityków, którzy pojechali na miejsce pociągiem. Jego zachowanie po katastrofie wielokrotnie komentowano.

W dniu katastrofy Antoni Macierewicz wybrał się do Smoleńska specjalnym pociągiem, w którym oprócz niego znaleźli się także dziennikarze, Rodziny Katyńskie i część polityków. Informacja o tragedii dotarła do niego w momencie, gdy znajdował się na cmentarzu w Katyniu, który jest oddalony o 28 km od Smoleńska.

Szybki wyjazd z Katynia
Dużo się od tamtego czasu mówiło o zachowaniu obecnego szefa podkomisji smoleńskiej. Macierewicz nigdy nie był w Smoleńsku, co oznacza, że nie widział wraku samolotu na własne oczy.

Ówczesny europoseł Marek Migalski pisał na swoim blogu, że tamtego dnia posłowie PiS w Smoleńsku po modlitwie za zmarłych udali się na obiad. Później bardzo szybko powrócili do Warszawy. "Głównym zaganiającym do autobusów i zachęcającym do jak najszybszego wyjazdu ze Smoleńska, był Antoni Macierewicz" – napisał.

Z kolei poseł Tadeusz Woźniak przytaczał słowa Macierewicza, który 10 kwietnia miał chodzić i powtarzać, że trzeba natychmiast wracać. – Ze względu na niewiadomy rozwój sytuacji powiedział, że musimy być jak najszybciej w Polsce, bo nie wiadomo, czy do takiej samej Polski jeszcze wracamy – powiedział wówczas Macierewicz.


Były szef MON nieustannie unikał odpowiedzi, dlaczego nie pojechał na miejsce katastrofy. Zdobył się tylko na nią raz. – Przez cały czas tego żałowałem, ale taka była konieczność – wyjaśnił na jednej z konferencji prasowych w 2014 r.

TVN24 opisywał kilka lat temu relacje różnych uczestników wyjazdu i jeden z nich wspominał o telefonie z Warszawy, po którym Macierewicz oświadczył, że wszyscy mają wracać, bo są potrzebni do ratowania państwa.

Dlaczego Macierewicz nie poleciał do Smoleńska?
Paweł Deresz, mąż zmarłej tragicznie w katastrofie smoleńskiej Jolanty Szymanek-Deresz i jeden z większych krytyków pracy Macierewicza, odniósł się na swoim Facebooku do jednej z wypowiedzi byłego ministra dotyczącej rzekomych eksplozji w Tu-154. "Na pytanie polskiego dziennikarza, czy 10 kwietnia 2010 r. były wybuchy w samolocie, prezydent Putin podczas konferencji prasowej odpowiedział: 'A skąd leciał ten samolot, z Moskwy czy z Warszawy? Pytajcie o to Warszawę'. Dlaczego pan Macierewicz nie chciał lecieć tym samolotem? Może on wie coś na ten temat?".

Powód, dla którego Antoni Macierewicz 10 kwietnia 2010 roku nie leciał samolotem, jest dość prosty. Znajdował się w delegacji, która na uroczystości katyńskie jechała pociągiem. "Prezydent Kaczyński widać uznał, że nie jest on godzien tego, aby się znaleźć w wąskim składzie delegacji lecącej samolotem" - ostro napisał Janusz Palikot na swoim blogu w Onecie.
Trwa ładowanie komentarzy...