Snowboardzista walczy ze smogiem dla zdrowia przyszłych pokoleń. Wojtek Pawlusiak zaprezentował swój apel smogowy

Wojtek "Gniazdo" Pawlusiak nagrał apel, w którym namawia do walki ze smogiem.
Wojtek "Gniazdo" Pawlusiak nagrał apel, w którym namawia do walki ze smogiem. Fot. Mateusz Kusznierewicz
Wkurzamy się na niego wszyscy, coraz częściej sprawdzając jakość powietrza zanim ze swoich domów wyjdziemy na dwór. Mowa o smogu, unoszącym się nad Polską cuchnącym trucicielu, który w okresie zimowym po prostu nie daje nam żyć. Niektórzy jednak postanowili z nim walczyć, jak choćby snowboardzista Wojtek "Gniazdo" Pawlusiak, który ze swoim apelem smogowym dociera do coraz szerszego grona odbiorców.

Jako snowboardzista, Wojtek "Gniazdo" Pawlusiak jest zmuszony do uprawiania swojego ukochanego sportu na łonie natury. Zresztą pędzenie w dół stoku czy klejenie trików w majestatycznym, urzekającym otoczeniu gór to raczej nic przerażającego. Pawlusiakowi doskwiera jednak jedna, bardzo istotna kwestia – smog. Ze szczytu jeszcze lepiej widać, jak trująca chmura wisi nad obszarem Polski. Dlatego Wojtek postanowił podzielić się swoim zirytowaniem i popchnąć do działania innych świadomych problemu. Sportowiec przy współpracy z Volvo, które użyczyło mu auta, nagrał apel smogowy i założył stronę internetową, z której można dowiedzieć się, co taki szary człowiek jak ja czy ty możemy zrobić, by przynieść ulgę zmęczonemu środowisku.
Porozmawialiśmy z Wojtkiem, by dowiedzieć się, czy wierzy w powodzenie swojego apelu.

W jakiej rzeczywistości nie chciałbyś się obudzić?

Mimo tego, że bardzo ją lubię, nie chciałbym się obudzić w rzeczywistości, w której ciągle jest zima. Znaczyłoby to, że gazy cieplarniane nie uchodzą do atmosfery, przez co cały czas nad miastem unosiłby się smog. Choć teraz w Polsce rozpoczyna się wiosna, nie powinniśmy przestawać mówić o smogu. W końcu to problem cykliczny i chociaż teraz na parę miesięcy zelżeje, jednak w końcu za pare miesięcy wróci i będzie wracać dopóki tego nie zatrzymamy.

Często zakładasz maskę antysmogową, kiedy wychodzisz na zewnątrz?

Kiedy powietrze jest bardzo złej jakości, to nie ruszam się bez maski z domu. Ostatnio urodziła mi się córeczka i dbając o jej zdrowie wychodzę z domu na spacer tylko kiedy powietrze jest dobrej jakości. Podczas jazdy na desce przeważnie poruszam się ponad smogiem, więc nie muszę używać maski. Na filmie cały czas miałem ją na twarzy, ale na szczęście tylko dlatego, żeby pokazać, że jeśli nie będziemy nic robić, w przyszłości zawsze będziemy musieli zakładać maskę.


Czy twoja wizja przemiany Polaków z osób palących śmieciami w świadomych ekologów nie jest aby zbyt idylliczna?

Będzie ciężko zmienić pewne ukształtowane w ludziach postawy. Zwłaszcza starsi ludzie z racji wieku i być może wychowania mają problem z wprowadzeniem zmian w swoim działaniu. Dlatego celuję głównie w ludzi młodych. Po pierwsze, jeśli będziemy mówili o problemie wystarczająco głośno i obficie, od początku przekazujemy młodym wiedzę na temat środowiska, w którym żyją. Z tego powodu łatwiej będzie im wcielić w życie właściwe wzorce postępowania w walce ze smogiem. Po drugie, istnieje szansa, że syn, czy córka zwrócą swojemu ojcu uwagę na to, że wydobywający się z komina ich domu dym cuchnie lub wygląda niepokojąco. Być może takiemu upomnianemu rodzicowi zrobi się głupio i zmieni coś w swoim zachowaniu.
Z jakim odbiorem spotyka się twój apel?

Apel spotkał się z bardzo pozytywnym odbiorem. Ludzie podsyłają zdjęcia i filmiki jak sami działają lokalnie. Dostałem mnóstwo wiadomości od osób, które popierają moje działania i same chcą pracować nad lepszym jutrem.

Nie boisz się, że twój przekaz w większości trafi do młodych mieszkańców miast, którzy jednak są już nieźle uświadomieni w temacie smogu. Co z ludnością wsi? Wydaje mi się, że to tam ludzie nadal nie są należycie zaznajomieni z problemem.

Mój apel dotrze na wieś m.in dzięki zainteresowaniu różnych mediów. W dzisiejszych czasach internet trafia wszędzie, nie jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla pewnej grupy społecznej. W sieci zobaczyło go ponad 200 tys. osób. Mam świadomość, że większość moich dotychczasowych odbiorców to ludzie posiadający wyrobione, w pewnym stopniu tożsame z moimi poglądy. Niemniej, nie boję się, że z czasem dojdzie on także do innych osób.

Dla wielu ludzi palenie "czym popadnie" to sposób na zredukowanie wydatków gospodarstwa. Czy do nich również da się dotrzeć z apelem?

Na pewno koszt paliw jest bardzo duży dla niektórych gospodarstw. Dlatego wolą palić czymkolwiek, niż marznąć w czterech ścianach. Rozumiem, że jako osoba prywatna fizycznie nie mogę zrobić zbyt wiele. Kosztów wymiany pieców w gospodarstwach domowych, czy zakładania filtrów na kominy fabryk nie jestem w stanie się podjąć. Uważam jednak, że rolą nas - "małych", szarych ludzi jest wskazywanie problemu. Mówienie o smogu. Docieranie do kolejnych grup społecznych. Uważam, że każde działanie jest lepsze niż jego brak. Dając dobry przykład i piętnując smog, kształtujemy dobre postawy w młodszych pokoleniach, a przecież to one będą w przyszłości chodziły po tej Ziemi. Dlatego takie apele jak mój są bardzo ważne.
Wierzysz, że zwykli ludzie mają realny wpływ na zredukowanie smogu?

Pamiętajmy, że działania "zwykłych" ludzi mogą mieć znaczący wpływ na poprawę jakości powietrza, ponieważ to oni mają wpływ na osoby ich otaczające, to oni mogą pójść do gminy i zapytać np. o dofinansowania do wymiany kotłów na gazowe, dofinansowania do termoizolacji domów. "Zwykli" ludzie również mogą mieć wpływ na kandydatów na sołtysów i wójtów gmin, którzy w swoich programach wyborczych powinni zwracać uwagę na ochronę środowiska, a później te założenia realizować.

Czyli wiele leży w rękach osób odpowiedzialnych za samorządy...

Niedawno głośno było o turyście, który wygrał w sądzie z radą miasta Zakopane w sprawie opłaty klimatycznej. Przyjezdny nie uiścił jej, ponieważ jakość powietrza w mieście nie spełniała przyjętych standardów. Zastanówmy się, w końcu pieniądze z tytułu opłaty klimatycznej zasilają konta samorządów. Skoro nadmorskie kurorty jak Kołobrzeg rokrocznie zgarniają grube miliony, wydaje mi się, że górskie gminy również z tego powodu nie biedują. Można by zainwestować pozyskane w ten sposób środki, np. na dofinansowania do dociepleń, czy wymianę pieców w gospodarstwach domowych. Każdy by na tym skorzystał. Powietrze byłoby czystsze, a w związku z tym opłata klimatyczna również mogłaby być słusznie pobierana. Same plusy.
Trwa ładowanie komentarzy...