Niewykorzystane szanse szybko się mszczą... Nigeria wygrała z biało-czerwonymi we Wrocławiu

Polska przegrała z Nigerią 0:1 we Wrocławiu.
Polska przegrała z Nigerią 0:1 we Wrocławiu. Fot. Krzysztof Ćwik / Agencja Gazeta
Pierwsza połowa towarzyskiego meczu z Nigerią nie przyniosła bramek, ale i tak mecz może się podobać. Z minuty na minutę Polacy grają coraz składniej. Na kilka minut przed gwizdkiem mogliśmy nawet prowadzić 1:0. Niestety gorzej wiedzie się naszym w drugiej połowie, w której stracili bramkę.

Na początku gra kompletnie nie kleiła się naszym zawodnikom. Nigeryjczyków było jakby więcej, z łatwością przerywali grę naszych pomocników, dopuszczając ich najdalej w okolice połowy boiska. Jedyną osłodą była samotna akcja Roberta Lewandowskiego w 5. minucie, gdy sam przebiegł z piłką kilkadziesiąt metrów w kierunku bramki gości. Ale co z tego, jeśli nie miał komu podać. Gdy w końcu Lewandowski oddał piłkę koledze ten zaraz ją stracił.

Dwie minuty później kibice zgromadzeni na stadionie we Wrocławiu złapali się za głowy. Lewandowski dostał podanie od Rafała Kurzawy na pole karne i choć pozycja była daleka od idealnej oddał strzał. Piłka minęła bramkarza, ale zamiast wpaść do siatki uderzyła w słupek i wypadła za linię. Niewiele brakowało.

Nigeryjczykom ta akcja nie podcięła skrzydeł i dalej z pasją atakowali polską bramkę. Całe szczęście, że polska obrona grała uważnie i nie dopuszczała do groźnych sytuacji. Aż do 39 minuty, gdy Nigeryjczycy mieli rzut wolny przed naszym polek karnym. Piłka po dośrodkowaniu spadła na głowę jednego z Nigeryjczyków i minęła o włos słupek naszej bramki.


W 42. minucie Dawid Kownacki został sfaulowany metr od pola karnego Nigeryjczyków. Po dośrodkowaniu cały stadion ryknął z radości, a Grzegorz Krychowiak już cieszył się ze zdobytej bramki, jednak jeden z obrońców gości wybił piłkę z bramki. Czy przekroczyła linię bramkową? Sędzia uznał, że nie i... gola nie uznał.

W ostatnich minutach Polacy mieli jeszcze trzy okazje do strzelenia bramki, ale zabrakło szczęścia. Pierwsza połowa toczyła się w dobrym tempie, po jakimś czasie gdzieś odeszła nerwowość naszych piłkarzy, akcje były coraz bardziej składne i mecz mógł się podobać.

W drugiej połowie nasi zawodnicy zagrali dużo bardziej agresywnie. W 55. minucie Robert Lewandowski był sam na sam z bramkarzem, ale nie udało mu się strzelić gola. Nigeryjczycy jakby stracili animusz do gry, zaczęli wolniej biegać i ograniczyli ataki do nielicznych kontr, większość z nich jednak kończyła się najdalej przed naszym polem karnym.

Aż do 60. minuty, gdy Victor Moses okiwał kilku naszych obrońców i wbiegł na pole karne, gdzie został sfaulowany. Sam ustawił piłkę na jedenastym metrze i pewnie wykonał rzut karny. Bartosz Białkowski, który po przerwie wszedł za Fabiańskiego nie zdołał obronić i Nigeria wygrywa 1:0.
Trwa ładowanie komentarzy...