Nowy wróg władzy. Sędzia, który uznał miesięcznice smoleńskie za prywatne spotkania, "nie spełnia oczekiwań"

Sędzia Łukasz Biliński stał się nowym wrogiem obecnej władzy. Wszystko przez wyrok w sprawie miesięcznic smoleńskich.
Sędzia Łukasz Biliński stał się nowym wrogiem obecnej władzy. Wszystko przez wyrok w sprawie miesięcznic smoleńskich. Fot. Przemek Wierzchowski/Agencja Gazeta
Miesięcznice smoleńskie to prywatne spotkania – tak można podsumować wyrok, jaki sędzia Łukasz Biliński wydał w sprawie trójki działaczy Obywateli RP, którzy według policji mieli przeszkadzać i blokować przemarsz podczas miesięcznicy smoleńskiej i złamać tym samym znowelizowane przez PiS prawo o zgromadzeniach. Wyrok ten nie spodobał się władzy, ale to nie pierwsza sprawa, w której sędzia ten nie orzeka po jej myśli. Kim jest sędzia Łukasz Biliński, już uznany są kolejnego wroga PiS-u?

Czwartkowe orzeczenie dotyczyło ukarania działaczy Obywateli RP i Obywateli Solidarnych w Akcji: Agnieszki Markowskiej, Marii Bąk-Ziółkowskiej i Bartłomieja Sabeli, którzy według policji mieli naruszyć artykuł 52 kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym ten, "kto przeszkadza lub usiłuje przeszkodzić w organizowaniu lub w przebiegu niezakazanego zgromadzenia podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny". Chodziło o sytuację z 10 lipca 2017 roku, gdy podczas przemarszu uczestników miesięcznicy smoleńskiej, uczestnicy kontrmanifestacji przeskoczyli barierki odgradzające chodniki od trasy przemarszu i siadając na niej próbowali zablokować przemarsz.

Miesięcznice smoleńskie to prywatne spotkania
Sędzia Łukasz Biliński wydał jednak w tej sprawie wyrok, który nie spodobał się obecnej władzy. Sprawa została umorzona, a oskarżeni nie popełnili według niego wykroczenia. To nie pierwszy wyrok o takiej treści dotyczący rzekomego łamania prawa poprzez blokowanie pochodów smoleńskich na Krakowskim Przedmieściu. Jednak w tym przypadku, ważniejszym wydaje się to, jak sędzia Biliński uzasadnił swoją decyzję.
– Miejsce zgromadzenia powinno być dostępne dla anonimowych osób. Wstęp nie może być za zaproszeniem, bo wtedy zmienia się to w prywatne spotkanie – powiedział sędzia, sugerując, że to co dzieje się każdego dziesiątego dnia miesiąca w Warszawie, nie jest ogólnodostępną manifestacją. W dodatku, sędzia uznał, że przeskakiwanie przez barierki nie może być przeszkadzaniem w manifestacji.

Zgodnie z ustawą, w każdej chwili do zgromadzenia może dołączyć się każdy chętny, więc nie może być to karalne. – Trzeba odróżnić przeszkadzanie od realizacji gwarantowanej swobody wypowiedzi – powiedział sędzia Biliński, odnosząc się do zarzutów policji. Zakończenie tej sprawy, a tym bardziej uznanie miesięcznic smoleńskich za prywatne spotkania skomentowali politycy "dobrej zmiany".
Beata Mazurek, wicemarszałek Sejmu, PiS

Ten wyrok po raz kolejny pokazuje, jak nisko w Polsce upadło sądownictwo.

Andrzej Dera, minister w Kancelarii Prezydenta RP, wypowiedź dla "Fakty" TVN z 25.03.2018

Ja bym się z tym orzeczeniem nie zgodził. Każdy może przecież tam przyjść, nikt tam za biletem nie wchodzi. To że to jest odgrodzone, to ze względów bezpieczeństwa.

Oczywiście, podobnie jak w innych sprawach niekorzystnych dla rządzącej prawicy, pojawiają się oskarżenia, jakoby sędzia był powołany przez poprzednią władzę, a wyroki przez niego wydawane miałyby być "z automatu" motywowane politycznym sprzeciwem wobec obecnie rządzących. W tym przypadku jednak nic z tego.


Z adwokata...
Łukasz Biliński w 2001 roku skończył prawo na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Do 2006 roku był zatrudniony w Biurze Informacyjnym Krajowego Rejestru Karnego Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2005 roku, po odbyciu aplikacji prokuratorskiej zdał egzamin na ocenę bardzo dobrą. Następnie został przez Okręgową Radę Adwokacką w Warszawie wpisany na listę adwokatów stołecznej Izby Adwokackiej. Do momentu przedstawienia jego kandydatury przez KRS, pracował we własnej kancelarii adwokackiej.

...na sędziego
W procesie opiniowania niezbędnym do zgłoszenia kandydatury prezydentowi, Łukasz Biliński otrzymał pozytywne oceny. – W ocenie opiniującej Pan łukasz Biliński jest bardzo dobrym kandydatem na stanowisko sędziego sądu rejonowego i daje rękojmię prawidłowego wykonywania tego zawodu – tak w uchwale z 2015 roku, o Bilińskim napisali członkowei KRS.

Łukasz Biliński na sędziego Sądu Rejonowego został powołany 11 lutego 2016 roku przez Andrzeja Dudę. Prezydent do świeżo powołanych sędziów mówił wtedy:

Chciałbym Państwa prosić, żebyście w swojej działalności zachowali trzy elementy. Po pierwsze, żebyście się zawsze wewnętrznie czuli wolni od wszelkich nacisków. Druga sprawa, żebyście zawsze pamiętali, że orzekacie w sprawach ludzi, żebyście zawsze mieli na względzie tego zwykłego obywatela, dla którego ta sprawa jest być może najważniejszą. Trzeci element – bardzo proszę, żebyście uważali, żeby nigdy nie popaść w rutynę, żeby za każdą ze spraw widzieć człowieka.

Jak widać, nowo powołany sędzia wziął sobie do serca przemówieie prezydenta, choć nie tak jak chcieliby to widzieć politycy prawicy. Od początku orzekania w warszawskim Sądzie Rejonowym, sędzia Łukasz Biliński orzekał głównie w sprawach łamania przepisów porządkowych, ruchu drogowego, prawa podatkowego i prawa pracy. Jednak ostatnia sprawa nie była pierwszą, która dotyczyłaby tematów politycznie drażliwych. Chcielismy zapytać o nie samego sedziego, jednak odmówił dłuższego komentarza. – Moje stanowisko w tych sprawach jest wyrażone poprzez wyroki jakie wydaję to jedyne zdanie udzielonego nam komentarza.

Transparenty i "Zieloni"
Kilkanaście dni wcześniej, sędzia wydał wyrok w sprawie okrzyków, jakie pod adresem Jarosława Kaczyńskiego padły podczas czerwcowej miesięcznicy. Kontrmanifestanci nazwali prezesa PiS "kłamcą", co było nie tylko słyszalne, ale także widoczne (za sprawą dużego transparentu). Policja oskarżyła Euzebiusza Łacha, Kajetana Wróblewskiego i Ewę Błaszczyk o zakłócanie legalnego zgromadzenia. Sędzia Biliński umorzył sprawę, twierdząc, że takie okrzyki mieszczą się w ramach prawa do wyrażania swoich poglądów. Biliński umorzył także sprawę zakłócania 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej przez Arkadiusza Szczurka i Macieja Bajkowskiego.
Sędzia orzekał także w innej głośnej sprawie. Chodziło o użycie przez aktywistów Zielonych symbolu kotwicy Polski Walczącej. Doszło do tego podczas Marszu Godności 18 czerwca 2016 r. Działacze Zielonych nieśli transparent ze znakiem Polski Walczącej, z dodanymi na końcach kotwicy symbolami płci oraz hasłem "Nie-podległa". Groziła im za to grzywna. Sędzia Biliński umorzył sprawę. Stwierdził wtedy, że nie doszło do znieważenia symbolu, ponieważ nie zmienił on swojego wydźwięku na wulgarny czy prześmiewczy.
Łukasz Biliński to kolejny sędzia, który swoimi wyrokami naraził się prawej stronie sceny politycznej, a w tym przypadku także wyznawcom teorii . Patrząc na to, co działo się w przypadku Wojciecha Łączewskiego, Igora Tulei czy Beaty Morawiec, w niedalekiej przyszłości można spodziewać się znalezienia (lub wykreowania) komunistycznych przodków, niewygodnych faktów z przeszłości czy dyskredytowania dotychczasowego orzecznictwa i doświadczenia.
Trwa ładowanie komentarzy...