Zbieracz śmieci z warszawskiego Gocławia wyjaśnił swój problem. "Straciłem czujność i się zrobiło"

Strach pomyśleć, co musi się dziać w mieszkaniu.
Strach pomyśleć, co musi się dziać w mieszkaniu. Fot. facebook.com/KrzysztofRonka
W jednym z mieszkań przy ulicy Rechniewskiego na warszawskim Gocławiu śmieci są właściwie wszędzie – aż wylewają się na balkon. Trudno wręcz uwierzyć, że ktoś tak daje radę mieszkać. Do właściciela lokum, z którego wysypują się odpady, dotarli dziennikarze programu "Uwaga po Uwadze". Wyjaśnił im, skąd wziął się ten niezwykle uciążliwy dla innych mieszkańców bloku problem.

– Zachorowałem na odkładanie rzeczy na później. Proces wynoszenia był zbyt mało intensywny. Fizycznie trudno to zrobić za jednym zamachem – powiedział w programie "Uwaga po Uwadze" pan Szymon. – Ja w pewnym momencie przynosiłem rzeczy do domu, straciłem czujność i się zrobiło – dodał.

Mężczyzna oznajmił, że swoje mieszkanie, którego właścicielem jest od 1988 roku, traktował jako miejsce do przechowywania rzeczy przed wywiezieniem do skupu. Jednak wszystko wymknęło się spod kontroli. Mieszkania przy ulicy Rechniewskiego nie sprzątał od wielu lat.
Mieszkanie tonie w śmieciach. Udało nam się wejść do środka

MUSICIE TO ZOBACZYĆ! Jego mieszkanie wypełnione jest śmieciami aż po sufit. W środku można poruszać się tylko tunelami „wydrążonymi” przez właściciela, a i to jest wyzwaniem. W środku był nasz reporter, który nagrał to wideo. Udało mu się porozmawiać z właścicielem lokalu! Dlaczego zbiera śmieci? Jak można pomóc mężczyźnie i jego sąsiadom? Oglądajcie UWAGĘ! o 19:50 a później przełączcie się na Uwaga! po Uwadze w TTV!

Opublikowany przez Uwaga! po Uwadze 26 marca 2018
Jak sam przyznaje, posiada kilka cennych rzeczy. Są książki (17,5 tysiąca sztuk), pocztówki oraz winyle. Według jego wyliczeń, śmieci ma być 10 proc., reszta to potrzebne rzeczy. I jak podkreśla, pomimo ogromnego bałaganu, nie ma problemu ze szczurami. – W moim mieszkaniu jest tylko jeden szczur. To powieść Andrzeja Zaniewskiego pod tytułem "Szczur" – rzekł.

Sąsiedzi od lat apelowali
Zgłoszeń i skarg od sąsiadów w tej sprawie wręcz nie sposób zliczyć. Władze spółdzielni na Gocławiu od kilkunastu lat próbowały znaleźć rozwiązanie, ale dopiero teraz zapadł ostateczny wyrok Sądu Rejonowego Praga-Południe, umożliwiający uporządkowanie lokalu.


Wyrok sądu pozwala spółdzielni na wejście do mieszkania i przeprowadzenie gruntownego sprzątania na koszt właściciela (który ma ponad 100 tysięcy złotych długu z powodu niepłacenia czynszu). Jednak istnieją uzasadnione obawy, że mężczyzna znowu znacznie gromadzić śmieci.

źródło: "tvn24.pl"
Trwa ładowanie komentarzy...