Ofiary smoleńskie równe i równiejsze? Przyjaciele nic nie wiedzieli o ponownym pochówku Karpiniuka

Ponowny pochówek Sebastiana Karpiniuka odbyłby się po cichu i bez księdza, gdyby nie przyjaciele zmarłego posła.
Ponowny pochówek Sebastiana Karpiniuka odbyłby się po cichu i bez księdza, gdyby nie przyjaciele zmarłego posła. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta
"Gdyby nie my, przywieźliby go tu, złożyli do grobu i odjechali. A przecież innych ekshumowanych chowano z odpowiednią oprawą" – oburzają się przyjaciele posła PO Sebastiana Karpiniuka, który jest jedną z 96 ofiar katastrofy smoleńskiej. Ponowny pogrzeb ma się odbyć jeszcze w czwartek na cmentarzu w Kołobrzegu.

– Dowiedzieliśmy się o tym przypadkiem. Wygląda na to, że gdyby nie my, nie byłoby żadnej uroczystości, nawet księdza – powiedzieli dziennikarzom "Głosu Koszalińskiego" przyjaciele i znajomi Sebastiana Karpiniuka. – Zadzwoniłem do księdza proboszcza naszej bazyliki, powiedziałem jaka jest sytuacja, odpowiedział, że oczywiście przyjdzie – dodał w rozmowie z gazetą prezydent Kołobrzegu Janusz Gromek.

Ekshumacja zmarłego posła Platformy Obywatelskiej odbyła się w lutym. Nie obeszło się bez skandalu, wydobywanie zwłok odbywało się w asyście Żandarmerii Wojskowej, a teren cmentarza został zamknięty. Przed ogrodzeniem zebrali się przyjaciele i rodzina Karpiniuka, którzy domagali się pozostawienia zwłok posła w spokoju. Powoływali się przy tym na ostatnią wolę zmarłego ojca parlamentarzysty, Marka Karpiniuka. Bezskutecznie. Oboje rodzice Karpiniuka nie żyją.

Jak do tej pory na zlecenie prokuratury przeprowadzono około 70 ekshumacji ciał ofiar katastrofy smoleńskiej. Do końca kwietnia ma zostać przeprowadzonych jeszcze piętnaście. Jak na razie udało się wykazać, że w trumnie prezydenta Lecha Kaczyńskiego znajdowały się fragmenty ciał dwóch innych osób. W dwóch innych przypadkach doszło do zamiany ciał. Nie znaleziono jednak śladów trotylu ani innych dowodów na to, że w Smoleńsku doszło do zamachu.


źródło: "Głos Koszaliński"
Trwa ładowanie komentarzy...