Fanom nie podobają się piersi nowej Lary Croft. Biust aktorki to jednak najmniejszy problem filmu "Tomb Raider"

Alicia Vikander to nowa filmowa Lara Croft. Fanom gier z serii "Tomb Raider" nie przypadła jednak do gustu
Alicia Vikander to nowa filmowa Lara Croft. Fanom gier z serii "Tomb Raider" nie przypadła jednak do gustu Fot. mat. pras.
Dyskusja wokół filmu "Tomb Raider" sprowadza się w wielu przypadkach do analizy rozmiaru piersi głównej bohaterki. Męscy fani kultowej serii gier komputerowych nie mogą przeboleć faktu zmniejszenia, a raczej urealnienia biustu Lary Croft, która przecież zasłynęła w popkulturze jako seksowna pani archeolog o bujnych kształtach.

"Tomb Raider", który właśnie wchodzi na ekrany polskich kin ma wszystko to, za co gracze pokochali kolejne odsłony cyklu: dżunglę pełną wrogich najemników, starożytny grobowiec z pułapkami i łamigłówkami, które jakimś cudem wciąż działają, widowiskowe ucieczki, skoki przez przeszkody i wreszcie główną bohaterkę. Lara Croft jest zwinna, odważna, bystra i piękna, ale to nie wystarcza do tego, by zaspokoić fanów. Na szczęście znaleźli się i tacy, którzy bronią wdzięków Alicii Vikander.
Legendarne piersi Lary Croft
„Atuty” wirtualnej bohaterki to efekt przypadku. Kiedy studio Core Design pracowało nad pierwszą odsłoną serii, jeden z twórców (Toby Gard), źle kliknął i powiększył biust Lary o 150%. Kolegom jednak taki model się spodobał i tak już zostało. Pomyłka z pewnością przyczyniła się do sukcesu „Tomb Raidera”, ale deweloperom zaczęło przeszkadzać, że Lara kojarzy się wszystkim tylko z przerośniętymi piersiami. Często zapominamy, że kiedyś były... trójkątne.
W 1996 roku heroina zaczynała z miseczką 36DD. Przez lata kurczył się jej wzrost, jak i rozmiar piersi. W 2015 roku deweloperzy pomniejszyli go do miseczki 36C. Matt Gorman, który w tamtych czasach pełnił rolę menadżera całej marki, skomentował sprawę następująco "Czasy sprzedawania Lary balonami i pistoletami są skończone". Duży wpływ na jej model miały też środowiska feministyczne oraz poszukiwanie odbiorców nie tylko wśród płci brzydkiej. Archeolożka zmieniła image, ale w świadomości graczy pozostała ponętną poszukiwaczką skarbów.
Stary "Tomb Raider" kontra nowy
Z drugiej strony Lara Croft kojarzy nam się też z Angeliną Jolie. Aktorka wcielała się w tytułową postać w dwóch filmach z 2001 i 2003 roku. Pod względem aparycji stała się wręcz synonimem. Jolie perfekcyjnie pasowała do roli, bo prócz odpowiedniego ciała, miała w sobie ogromne pokłady dzikości. Pasowała do wizerunku kobiety-wojowniczki rodem z lat 80-tych i 90-tych pokroju Xeny i innych kiczowatych bohaterek. Czasy jednak się zmieniły i wpłynęły również na kształty ikony wirtualnego świata.
Obecna, odmieniona Lara Croft jest bardziej dziewczęca, niższa, ma drobniejszą budowę. To młoda kobieta niemal z krwi i kości, a nie nadmuchana lala, odklejona od rzeczywistości niczym bohaterki produkcji porno. Możemy ją podziwiać na ekranach monitorów i telewizorów od 2013 roku. Nie tylko seria gier doczekała się rebootu, ale i film. Tym razem "Indianą Jonesem" w koszulce na ramiączkach jest szwedzka aktorka Alicia Vikander, którą znamy z "Ex-Machiny", "Kryptonimu U.N.C.K.L.E." czy "Jasona Bourne'a".
Filmowa Lara została wywołana do tablicy po m. in. skandalicznym filmiku youtubera Amazing Atheist Guya, który skrytykował jej piersi. "Mój biust nie jest taki spiczasty jak u pierwszej Lary, ale dobrze wiedziałam, jak ją zagrać" – śmiała się Vikander. Żartowanie z tego, to jedyne co jej pozostało, bo jak reagować na tak bzdurne zarzuty? Samo pisanie o tym artykułu jest trochę smutne - skupmy się więc na filmie.
Jaki jest nowy "Tomb Raider"?
Nie da się ukryć, że 29-letnia aktorka to najmocniejszy punkt filmu. Pod uwagę była brana też Emilia Clarke (Danerys z "Gry o Tron") oraz Daisy Ridley (Rey z "Gwiezdnych wojen"), ale dobrze, że wybór padł na mniej opatrzoną Alicię Vikander. Jest dokładnie taka jak w najnowszych odsłonach gier (niektóre ujęcia nawet ją przypominają) - filigranowa, inteligentna, niezmordowana i wysportowana. Świetnie rozwiązuje łamigłówki, strzela z łuku, posługuje się czekanem i nigdy nie robią jej się odciski od ciągłego chwytania się skał. Ma błysk w oku, potrafi też rzucić złośliwym żartem, momentami przypominała mi... Anię Przybylską.
A Alicia Vikander jest jak Angelina Jolie - to ona "robi" ten film. Niestety nowy "Tomb Raider" jest sztampowy do bólu - gry nie mają szczęścia do kinowych ekranizacji (no może z wyjątkiem "Mortal Kombat"). Lara walczy na japońskiej, bezludnej wyspie, z bandą najemników z Vogelem na czele (w tej roli świetny Walton Goggins), by ratować świat. To przygodowo-surwiwalowy przeciętniak.
To, co z pewnością utkwiło mi w głowie, to soczyste udźwiękowienie i początkowa scena pościgu... na rowerach. Jednak pomimo dość wartkiej akcji - napięcie siada w połowie, dialogi kuleją i trafiło się kilka niezbyt mądrych pomysłów scenariuszowych. Końcówka jest dość emocjonująca i w starym stylu. Lara Croft chwytając za dwa pistolety również nieśmiało zwiastuje kolejną część, która zapowiada się na utęskniony powrót do korzeni.
Trwa ładowanie komentarzy...