IPN interweniuje w sprawie pracownika, który obraził mieszkańców Czarnego. Nazwał ich "wyjątkową swołoczą"

Piotr Szubarczyk z gdańskiego oddziału IPN w mało dyplomatyczny sposób przekonywał mieszkańców gminy Czarne (pomorskie) do poparcia budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych.
Piotr Szubarczyk z gdańskiego oddziału IPN w mało dyplomatyczny sposób przekonywał mieszkańców gminy Czarne (pomorskie) do poparcia budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych. Fot. Facebook / Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych
W ostatnich dniach Piotr Szubarczyk z IPN "zasłynął" na całą Polskę. A to za sprawą filmu, na którym widzimy, jak w mało dyplomatyczny sposób próbuje przekonać mieszkańców gminy Czarne (woj. pomorskie) do poparcia budowy pomnika Żołnierzy Wyklętych. "Wyjątkowa swołocz"; "tchórzliwa kanalia"– tak pracownik gdańskiego IPN nazwał mieszkańców miasta. Jego przełożony już zainterweniował. – Władze oddziału IPN w Gdańsku podjęły decyzję o wszczęciu postępowania wyjaśniającego – poinformował nas Marcin Węgliński z Instytutu Pamięci Narodowej.

W sobotę Piotr Szubarczyk z gdańskiego IPN przyjechał do gminy Czarne, by przekonać jej mieszkańców do pomnika Żołnierzy Wyklętych. Większość z nich w niedzielę zdecydowała, że nie chce takiego monumentu. W niedzielnych konsultacjach społecznych uczestniczyło blisko tysiąc osób. I aż 812 osób było przeciwko budowie pomnika, tylko 179 poparło ten pomysł.

Akcja Szubarczyka
Zapewne nikt nie usłyszałby o spotkaniu przedstawicieli IPN z mieszkańcami gminy, gdyby nie Piotr Szubarczyk. Pracownik gdańskiego IPN ostro dyskutował z tymi, którzy mają wątpliwości co do zasadności wystawienia pomnika Żołnierzy Wyklętych. – Łże pan jak pies. Pan kłamie – krzyczał Szubarczyk. W ten sposób zwrócił się do lokalnego historyka Benedykta Lipskiego. Ten przywołał historię Zygmunta Szendzielarza "Łupaszki", oskarżanego o zbrodnie przeciwko ludności cywilnej. I wtedy Szubarczyk nie wytrzymał. – Proszę pana, co to za głupoty pan opowiada. Niech pan przeczyta rozkaz albo niech pan się przymknie. Pan łże! Pan łże jak pies! Pan kłamie! Generał Okulicki nie powiedział, że nie należy rozlewać bratniej krwi! (...) Panie, przeczytaj pan ten rozkaz do cholery! – gorączkował się. Potem było jeszcze gorzej. Pracownik IPN nie pozwolił emerytowanemu historykowi dokończyć swojej wypowiedzi, kpił z niego, a nawet odśpiewał "Świętą Wojnę", czyli radziecką pieśń z okresu II wojny światowej.
– Czy pan się dobrze czuje dzisiaj czy nie? – wziął w obronę Lipskiego jeden z mieszkańców. – Doskonale się czuję! – odpowiedział Szubarczyk. – Trochę kultury, człowieku – mówił sam nauczyciel. Szubarczyk jednak nie odpuszczał. Po chwili wypalił, że Żydzi nie byli dla Polaków "bratnią krwią".

Spotkanie przerwano. Jak informuje TVN24, organizatorzy stwierdzili, że przedstawiciel IPN ma słabe serce i nie chcą, by dostał zawału. Ale na tym niestety nie poprzestał. Tuż po spotkaniu na Facebooku opublikował wpis, w którym nazwał mieszkańców gminy "wyjątkową swołoczą" i "tchórzliwymi kanaliami". "Je**ł was pies" – podsumował i dodał, że będą na nich "pluć ich wnuki". Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych zapowiedział skargę w tej sprawie do prezesa IPN. Na ten sam krok zresztą mieli zdecydować się mieszkańcy gminy.

Reakcja IPN

Zachowanie Szubarczyka oburzyło nie tylko internautów i mieszkańców Czarnego. Na jego słowa zareagował także Sławomir Cenckiewicz, wiceprzewodniczący Kolegium IPN. "Retoryczna forma polemiczna p. Piotra z gdańskiego IPN jest nie do zaakceptowania, niezależnie od bzdur, jakie na temat Żołnierzy Niezłomnych wygłaszają jego adwersarze" – napisał na Twitterze. Dalej Cenckiewicz przyznał, że to nie on odpowiada za zatrudnienie pracowników IPN. Dodał, że jako naczelnik gdańskiego oddziału IPN miał wiele zastrzeżeń do Szubarczyka. "Niestety, jednak to ja musiałem pożegnać się z IPN w 2008 roku. Wiem, że poźniej pan Szubarczyk został usunięty z IPN, lecz został przywrócony w wyniku – jeśli się nie mylę – wyroku Sądu Pracy" – zaznaczył Cenckiewicz. Poprosił, by pytania o Szubarczyka kierować bezpośrednio do jego przełożonych.
– Piotr Szubarczyk pojechał na delegację do Warszawy – słyszymy w gdańskim oddziale IPN. Po kilku godzinach otrzymujemy odpowiedź na pytanie o konsekwencje, jakie zostaną wyciągnięte wobec Szubarczyka. – W związku z sytuacją zaistniałą w sobotę 7 kwietnia 2018 r., podczas pomnikowej publicznej dyskusji w miejscowości Czarne – władze oddziału IPN w Gdańsku podjęły decyzję o wszczęciu postępowania wyjaśniającego, w tym w szczególności przyczyn i powodów zachowania pracownika Oddziału pana Piotra Szubarczyka – poinformował nas Marcin Węgliński z Instytutu Pamięci Narodowej. Z Piotrem Szubarczykiem nie udało nam się skontaktować.
Trwa ładowanie komentarzy...