"Pierwsze polityczne zatrzymanie od 1989 roku"? Dlaczego sprawa Gawłowskiego zakrawa na skandal

Stanislaw Gawłowski, poseł PO i jego obrońca mecenas Roman Giertych czekają w kancelarii na ewentualne zatrzymanie parlamentarzysty
Stanislaw Gawłowski, poseł PO i jego obrońca mecenas Roman Giertych czekają w kancelarii na ewentualne zatrzymanie parlamentarzysty Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta
Według Romana Giertycha, pełnomocnika Stanisława Gawłowskiego "zatrzymanie sekretarza generalnego PO będzie pierwszym politycznym zatrzymaniem od 1989 roku, a sprawa nadaje się tylko do umorzenia”. Sejm, głównie głosami PiS, zgodził się w czwartek na aresztowanie polityka Platformy w ramach śledztwa dotyczącego korupcji. Gawłowski zrzekł się immunitetu już kilka miesięcy temu. On sam twierdzi że jest niewinny, a jego koledzy z partii są przekonani, że sprawa jest dęta. Przypominamy najważniejsze fakty z nią związane.

Tuż po decyzji Sejmu mecenas Giertych razem ze swoim klientem czekali na przyjazd śledczych. Przed drzwiami kancelarii prawnej pełnomocnika Gawłowskiego pojawili się też dziennikarze TVP zapewne w oczekiwaniu na zdjęcia polityka PO w kajdankach. Do zatrzymania jednak nie doszło. Giertych wraz ze swoim klientem sami postanowili zgłosić się do prokuratury w Szczecinie.
O co chodzi w tej kontrowersyjnej sprawie?

1. Pięć zarzutów, w tym trzy korupcyjne

Zachodniopomorski wydział zamiejscowy departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie zamierza postawić Gawłowskiemu zarzuty popełnienia pięciu przestępstw, w tym trzech o charakterze korupcyjnym. Chodzi o okres, gdy Gawłowski pełnił funkcję wiceministra środowiska w rządach PO-PSL. Miał wówczas przyjąć jako łapówkę co najmniej 175 tys. zł w gotówce i dwa zegarki o wartości prawie 25 tys. zł. Zarzuty dotyczą też podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tys. zł, ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej.

2. Gawłowski sam zrzekł się immunitetu

Gawłowski, w przeszłości wiceminister środowiska zrzekł się immunitetu już w styczniu 2018, ale zgodę na jego zatrzymanie musiał wyrazić Sejm. – Mamy nadzieję, że prokuratura będzie przygotowana na to, żeby postawić mi zarzuty, żeby w końcu po trzech miesiącach od momentu, w którym złożyłem immunitet, a od trzech miesięcy nie ma żadnych formalnych przeszkód, żeby mi postawić zarzuty – komentował. Poseł wyraził przekonanie, że "ponieważ nie ma już dzisiaj tak naprawdę żadnych dowodów poza zeznaniem trzech działaczy związanych z PiS", sprawa szybko się zakończy.

3. Kim jest tzw. mały świadek koronny?

Materiał dowodowy przeciwko Gawłowskiemu opiera się głównie na zeznaniach tzw. małego świadka koronnego. Biznesmen Krzysztof B. z Darłowa zeznał, że wręczał Gawłowskiemu na jego łódce – bez świadków – pieniądze na nielegalne finansowanie kampanii wyborczej w 2011 r. Sęk w tym, że jedynym dowodem w sprawie są słowa świadka koronnego, który jest jednocześnie.... wieloletnim działaczem lokalnego PiS. Kiedy Krzysztof B. wylądował w areszcie za swoje machlojki, lokalni działacze interweniowali w jego sprawie u posłów z regionu, w tym posła Czesława Hoca. Co ciekawe żona Krzysztofa B, Małgorzata od lat pracowała na szeregowym stanowisku w niewielkim gminnym ośrodku Agencji Nieruchomości Rolnych – obecnie to Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR). W 2016 r. awansowała na głównego specjalistę.

4. Afera zegarkowa

Stanisława Gawłowskiego swoimi zeznaniami obciąża także były wicedyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Łukasz L, który zeznał, że w 2011 roku, że Gawłowski zażądał od niego dwóch zegarków za utrzymanie pracy w instytucie. Z nieznanego adresu mailowego miał wysłać wybrany model z dopiskiem "razy dwa". Gawłowski faktycznie ma zegarek tej marki, ale kupiony cztery lata wcześniej, na co - jak twierdzi - ma stosowny rachunek. Jest też to zupełnie inny model niż ten, którego szuka prokuratura. Łukasz L. i jego zwierzchnik dyrektor Mieczysław O. to główni bohaterowie układu w IMGW rozbitego przez ABW. Prokuratura oskarża ich o udział w wyprowadzeniu z instytutu ponad miliona złotych i wzięcie ponad 800 tysięcy złotych łapówek. Jeszcze do niedawna profesor Mieczysław O. był doradcą Jana Szyszki. Gawłowskiemu udało się odnaleźć zdjęcie, na którym profesor ma zegarek bliźniaczo podobny do tego, jaki miał być łapówką dla posła.
Trwa ładowanie komentarzy...