Sztandarowy pomysł PiS właśnie upadł. Druzgocąca diagnoza: narusza prywatność głosujących w wyborach

Bez kamer w lokalach wyborczych Prawu i Sprawiedliwości będzie trudniej kontrolować proces wyborczy.
Bez kamer w lokalach wyborczych Prawu i Sprawiedliwości będzie trudniej kontrolować proces wyborczy. fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta
Kamery w lokalach wyborczych były jednym ze sztandarowych pomysłów Prawa i Sprawiedliwości. Miały być gwarancją większej przejrzystości wyborów, o czym politycy prawicy mówią od czasu wyborów samorządowych w 2014 roku, które zakończyły się nadspodziewanie dobrym wynikiem PSL-u. Tymczasem pomysł krytykuje Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, a i politycy PiS przyznają, że nie ma na razie szans na wprowadzenie pomysłu w życie – podaje "Dziennik".

Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych uważa, że kamery mogą naruszać prywatność osób, które głosują w wyborach. Zewnętrznym podmiotom mogłyby zaś dać możliwość profilowania wyborców. GIODO w oświadczeniu przesłanym do Krajowego Biura Wyborczego zauważa, że kamery mogłyby uniemożliwić zgodne z prawem przeprowadzenie transmisji podczas wyborów. Oznacza to uderzenie przez GIODO w nowy kodeks wyborczy Prawa i Sprawiedliwości, który jest sprzeczny z rozporządzeniem o ochronie danych osobowych (RODO), które zacznie obowiązywać od 25 maja.

Dr Edyta Bielak-Jomaa, która sprawuje urząd GIODO, jest zdania, że kamery naruszają prywatność głosujących. Chodzi bowiem zarówno o ich twarze, jak i zachowania czy ujawnione miejsca zamieszkania, gdyż zdecydowana większość wyborców głosuje tam, gdzie mieszka. Ponadto publikacja nagrań w internecie oznacza umożliwienie – jak pisze Bielak-Jomaa - "potencjalnemu nieograniczonemu kręgowi osób dalsze ich wykorzystywanie w innych celach, np. profilowania wyborców".

Partia rządząca odpowiada bez ogródek, że kamery to na razie mrzonka. – Jest oczywiste, że kamer na te wybory, a być może i kolejne, po prostu nie będzie – mówi "Dziennikowi" polityk Prawa i Sprawiedliwości. PiS ma teraz możliwość przesunięcia regulacji na kolejne wybory i zastanowić się, jak dostosować przepisy do unijnych wymogów ws. ochrony danych osobowych. Byłaby to jednak spektakularna porażka wizerunkowa.


źródło: "Dziennik"
Trwa ładowanie komentarzy...