Kaczyński straszy mową nienawiści i uderza w osoby LGBT. Ich prawa zamiótł pod dywan

- Polska będzie wyspą wolności - zapowiedział w Trzciance Jarosław Kaczyński. Ale o jaką wolność chodzi...?
- Polska będzie wyspą wolności - zapowiedział w Trzciance Jarosław Kaczyński. Ale o jaką wolność chodzi...? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
"Nie będzie żadnych małżeństw homoseksualnych", "w Europie jest mowa nienawiści", "w Polsce będzie wyspa wolności" – takie rewelacje usłyszeliśmy niedawno z ust Jarosława Kaczyńskiego. Weekendowe spotkania z wyborcami członków Prawa i Sprawiedliwości obfitowały w różne inne "kwiatki", ale żadne z nich nie uderzyły tak mocno w osoby LGBT.

W PiS-ie, jak zresztą i w innych partiach polskiej sceny politycznej, istnieje ciekawy mechanizm "zamiatania spraw pod dywan". Podczas spotkania z wyborcami w Trzciance prezes Kaczyński zastosował ten manewr w stosunku do praw osób LGBT. Zamiótł je pod dywan, a raczej schował pod płaszczyk religijnej poprawności.

Według niektórych źródeł (nie ma oficjalnych wyników badań) w Polsce żyje około 2 milionów osób LGBT. To duża liczba zwłaszcza, że nie policzono tutaj ich rodzin, znajomych, którzy wspierają homoseksualistów, biseksualistów i osoby transpłciowe. Teraz pojawiły się one w przemówieniu prezesa Kaczyńskiego. Niestety znowu jako "wróg". – Póki my rządzimy, żadnych małżeństw homoseksualnych nie będzie – powiedział prezes Kaczyński w Trzciance.

Zdaniem Cecylii Jakubczak z Kampanii Przeciw Homofobii jest to ignorowanie potrzeb dużej grupy obywateli i ich rodzin. – Dwa miliony osób na to czeka (na zgodę na małżeństwa homoseksualistów – przyp. red.) i to czeka od wielu lat, bo pierwsza ustawa o związkach partnerskich pojawiła się w 2004 roku. Mamy 2018 rok i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Udawanie, że ci obywatele nie istnieją, nie kochają się, jest zwyczajnie nieludzkie i myślę, że na to prezes Kaczyński powinien zwrócić uwagę – mówi naTemat Cecylia Jakubczak.


Wyspa wolności, czy wysyp hejtu?
Ciekawa jest dalsza część wypowiedzi Kaczyńskiego, w której stwierdził, że "w Polsce będzie wyspa wolności", że "będzie można mówić w różnych sprawach to, co kto uważa". No i tu zaczyna się robić ciekawie, bo prezes PiS wytacza działa przeciwko tym, którzy walczą z mową nienawiści.
Jarosław Kaczyński
prezes Prawa i Sprawiedliwości

W dużej części Europy już dzisiaj wolności nie ma. Jest mowa nienawiści. Za powiedzenie kilku słów prawdziwych, np. że ze związków homoseksualnych nie ma dzieci – czyli to jest oczywistość, można iść do więzienia, można za to mieć policję w domu w godzinę czy dwie.


Prezes PiS podał także przykład, dotyczący sprawy "jakiejś" kobiety, która "kiedyś powiedziała coś takiego (że ze związków homoseksualnych nie ma dzieci - przyp. red.) w BBC" i że "po dwóch godzinach miała policjanta u siebie". O czym mówił Jarosław Kaczyński?

– Prezes Kaczyński powołuje się na sytuację, która została prawdopodobnie przedstawiona przez BBC. Osobiście, jeżeli chodzi o Kampanię Przeciw Homofobii, nie słyszeliśmy o tej sprawie, nie udało nam się też do niej dotrzeć, bazując na tych trochę mglistych opisach prezesa PiS. My w swojej działalności wolimy opierać się na faktach, a faktem na przykład jest to, że w Polsce prawo nie chroni osób LGBT. W polskim kodeksie karnym nadal nie istnieje przesłanka "orientacji seksualnej", czy "tożsamości płciowej" jako chroniona – mówi nasza rozmówczyni.
Cecylia Jakubczak
Kampania Przeciw Homofobii

Rozpatrując kwestię tyczące się osób LGBT wyznajemy zasadę aby bazować na tym, co rzeczywiście ma miejsce, a miejsce ma na przykład w Polsce duża przemoc w stosunku do tych osób, bo aż 70 proc.osób LGBT – jak wynika z naszego ostatniego raportu – doznała przemocy i nie ma tutaj mglistych przykładów sytuacji, mających miejsce gdzieś, w jakimś kraju.

Ale skoro prezes PiS odwołuje się do przykładu z WIelkiej Brytanii, to jak tam wygląda prawo względem osób LGBT? – W Wielkiej Brytanii osoby LGBT rzeczywiście są chronione i mogą dochodzić swoich praw w sytuacji doznania przemocy w oparciu o funkcjonujące tam zapisy prawne. Skutkuje to tym, że wskaźnik przestępstw motywowanych homofobią czy transfobią jest większy aniżeli w Polsce, ale wynika to tylko z tego, że osoby te mają po prostu do czego się odwoływać. Co jest dość paradoksalną sytuacją, bo problem przemocy jest w Polsce większy niż w Wielkiej Brytanii – zauważa członkini Kampanii Przeciw Homofobii.
Ale tak naprawdę, skoro prezes Kaczyński wie jak jest w Polsce, bo zjeździł kraj, jakby "był trzema kierowcami tira naraz", to dlaczego mówi o mowie nienawiści zagranicą? Przecież tuż pod jego nosem mowa nienawiści wręcz kwitnie i owocuje. Przykładem jest chociażby ostatnie zachowanie posłanki Krystyny Pawłowicz.
A problem mowy nienawiści jak był, tak wygląda na to, że będzie obecny w Polsce. U nas jednak będzie nazywał się "wolnością słowa".

A konsekwencje będą poważne...
Ale najbardziej jednak boli to, że na spotkaniu w Trzciance prezes Kaczyński mówi najpierw, że u nas przepisy prawa wobec przemocy mają się dobrze, po czym swoimi kolejnymi stwierdzeniami, tak naprawdę neguje istnienie 2 mln Polek i Polaków - homoseksualistów, biseksualistów i transgenderystów oraz ich prawa. A to tylko wzmaga mowę nienawiści. Dlaczego?

– Widzimy niebezpieczeństwo w takich wypowiedziach, jak ta ostatnia Jarosława Kaczyńskiego, bo jest to swego rodzaju zielone światło dla mowy nienawiści. Do tego, aby w krzywdzący sposób wypowiadać się o osobach LGBT. Osoby, które cieszą się tak dużym autorytetem i piastują funkcje państwowe, powinny być szczególnie uwrażliwione i powinny czuć tą odpowiedzialność za wszystkich swoich obywateli i obywatelek, którzy funkcjonują w obrębie danego kraju – podsumowuje nasza rozmówczyni.
Trwa ładowanie komentarzy...