– Wolałbym tej nominacji nie komentować. Powiem o nim za dobrze i tylko mu zaszkodzę – przyznaje polityk, którzy za rządów koalicji PO-PSL współpracował z Bogusławem Winidem. Obecny doradca prezydenta był wówczas wiceministrem w rządzie Donalda Tuska. "Profesjonalista" – to określenie można usłyszeć najczęściej od ludzi związanych resortem spraw zagranicznych w czasach, gdy na jego czele stał Radosław Sikorski. Sam były szef MSZ ruch Andrzeja Dudy skomentował na Twitterze jednym słowem: "Odważny".
Bogusław Winid uważany jest za człowieka Radosława Sikorskiego. Gdy Sikorski był ministrem obrony w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, Winid był podsekretarzem w MON. W 2007 r. prezydent Lech Kaczyński mianował go na stanowisko ambasadora – stałego przedstawiciela RP przy NATO. Do kraju Winid wrócił w 2011 r., wówczas został zastępcą Sikorskiego w MSZ. Tę funkcję pełnił przez 3 lata, po czym w 2014 znów objął placówkę zagraniczną, tym razem został ambasadorem RP przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Mimo nastania "dobrej zmiany", przez dwa lata uchował się na tym stanowisku. "Niewystarczające kwalifikacje"Odważny.
— Radosław Sikorski (@sikorskiradek) 16 kwietnia 2018
Gdy jesienią 2017 r. Witold Waszczykowski odwoływał Winida, musiał przyznać, że były wiceminister w rządzie Donalda Tuska ma niezaprzeczalne zasługi. "Mocno zasłużył się i pracował na ten sukces w Nowym Jorku" – mówił Waszczykowski o polskiej walce o dołączenie do składu Rady Bezpieczeństwa. Dlaczego zatem stracił fotel? Bo minister uznał, że dyplomacie brakuje odpowiednich kwalifikacji, by piastować tę funkcję w zmienionych warunkach.
Dziś Waszczykowski zapewne musi zgrzytać zębami na wieść, że odwołanego przez niego ambasadora "przygarnia" głowa państwa. Chcieliśmy poprosić byłego ministra spraw zagranicznych o komentarz w sprawie prezydenckiej nominacji, ale odmówił rozmowy. Trudno się jednak spodziewać, aby polityk PiS pochwalił decyzję prezydenta.W tej chwili potrzebna jest osoba od tych spraw, które dominują na agendzie Rady Bezpieczeństwa. A to są sprawy takie jak problemy Bliskiego Wschodu, Afryki.
wypowiedź dla RMF FM z września 2017 r.
Pozytywny wyjątek
Chwali natomiast były polityk PiS, później PO, a obecnie członek klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego - Unii Chrześcijańskich Demokratów, Michał Kamiński. Jego zdaniem Bogusław Winid to profesjonalista wysokiej klasy.
W szeregach PiS oraz w otoczeniu partii rządzącej takiego przekonania jednak nie ma. Pierwszy sygnał do ataku na nowego doradcę prezydenta dał Sławomir Cenckiewicz, mianowany przez Antoniego Macierewicza na stanowisko dyrektora Wojskowego Biura Historycznego. Wprawdzie Cenckiewicz przyznał, że Winid za "dobrej zmiany" był dla niego miły podczas jego wizyty w Nowym Jorku, ale on uznał to za "kurtuazję oportunistyczną".To bardzo dobry ruch. Stanowi on niestety w tym obozie władzy wyjątek od reguły. Nie jest bowiem regułą to, że stawia się na profesjonalistów.
Obaj panowie znają się bowiem jeszcze z tych czasów, o których dziś wiele osób nie pamięta – Radosław Sikorski był wtedy szefem MON w rządzie PiS a Antoni Macierewicz jego zastępcą. Sławomir Cenckiewicz zaś decyzją Sikorskiego w 2006 r. (czyli na 2 lata przed publikacją jego głośnej książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii") został przewodniczącym Komisji ds. Likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych i blisko współpracował wówczas z Macierewiczem przy tworzeniu słynnego raportu o działaniach WSI. Dziś zaś wspomina, że w tamtym czasie miał z Winidem "przeboje", który - tak jak Macierewicz - był wiceministrem obrony.To ciekawe... Miałem z nim przeboje w czasie likwidacji WSI w 2006 r. bo działał z poręczenia Radka Sikorskiego (to jego przyjaciel). Za "dobrej zmiany" był dla mnie miły w NY, ale uznałem to za kurtuazję oportunistyczną. No i mamy, ale co mamy? :) https://t.co/15BRvVUdHm
— Sławomir Cenckiewicz (@Cenckiewicz) 16 kwietnia 2018
"Ze stajni Geremka"
Pod Twitterowym wpisem Cenckiewicza od razu pojawiły się sugestie, że za wszystkim stoją dawne Wojskowe Służby Informacyjne i to one sterują prezydentem.
A od WSI do poszukiwania nieodpowiednich przodków droga okazała się krótka.WSI nadał mocne nadal rozdaje karty.
— Frank Foscco (@FrankFoscco) 17 kwietnia 2018Wygląda na to, że nasz Wielce Szanowny Imć Pan @Prezydentpl @AndrzejDuda już nawet nie otoczony jest przez WSI, lecz iście oblężony przez tą antypolską swołocz...
— Paul Marian Heinrich (@Temidor) 16 kwietnia 2018To co wyprawia PAD jeży włosy na głowie. Nie głosowałem na takiego prezydenta! To jest nie fair. Coraz bardziej czuję się oszukany!!!
— Robert Prystrom (@RobertPrystrom) 16 kwietnia 2018Mamy WSI z powrotem. Macierewicz ich wywalil, a dudus przywraca. Gowniana zmiana
— Margaretka (@Margaretka23) 16 kwietnia 2018
Ale to i tak jeszcze nic. Prawdziwie antysemickie szambo wylało się na różnych prawicowych portalach. Tam pojawiły się stuprocentowe diagnozy w sprawie pochodzenia nowego prezydenckiego doradcy. Przypominano przy tym m.in., że Bogusław Winid to "szkoła Bronisława Geremka", co dla zwolenników "dobrej zmiany" jest absolutnie dyskwalifikujące". – W normalnym świecie szambo jest pod ziemią. U nas szambo zostało wniesione na salony i się wylało – w ten sposób komentarze na temat nominacji dla Bogusława Winida ocenia polityk, który pod nazwiskiem nie chce rozmawiać o decyzji prezydenta. Nie dlatego, że musiałby pochwalić Andrzeja Dudę. – To nie o to chodzi. Dudzie swoją pochwałą nie pomogę. A na pewno zaszkodzę Winidowi – ocenia polityk z rządu PO-PSL. Drugiej kadencji nie będzieIście polskie nazwisko
— Genowefa Bombke (@BombkeGenowefa) 16 kwietnia 2018Polin nabiera rozpędu
— Śreniawa- nieobrzezany!! (@PawelGawel1410) 16 kwietnia 2018Chyba nie ma już zdziwienia... Wszystko instaluje się w kierunku Polin... Nie chcieliśmy Niemców, Ruskich, islamistów... Idealnie spokojny kraj, by go zasiedlić, sterować, przywłaszczyć. Polacy dostali 500+ ...
— Ewa Macholak (@WJA0716) 16 kwietnia 2018MAMY KOSHER BBN
— ghost dog last samurai (@LASTvSAMURAI) 16 kwietnia 2018
Prawica na Twitterze grzmi zaś, że po tym co teraz zrobił prezydent, w 2020 r. na pewno nie zagłosuje na Andrzeja Dudę. No bo to przecież tak samo, jakby głosować na PO lub na dawną Unię Wolności (w której przecież Duda zaczynał swoją polityczną karierę). I coraz głośniej powtarzane jest hasło: #BeataNaPrezydenta.
Bo to nie jest pierwszy raz, gdy Andrzej Duda swoją decyzją personalną naraził się w środowisku PiS. Podobnie było, gdy prezydent do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji nominował Andrzeja Sabatowskiego (to postanowienie sprzed dwóch lat, nazywano je wtedy "pierwszą złą decyzją prezydenta") oraz wtedy, gdy powołał na szefową Kancelarii Halinę Szymańską – jedną z głównych przeciwniczek Daniela Obajtka, ulubieńca prezesa PiS. Widać zatem wyraźnie, że Andrzej Duda prowadzi z Jarosławem Kaczyńskim swoistą grę. A skutkiem tego przeciągania liny może być za dwa lata wystawienie takiego kandydata na prezydenta, który nie będzie się sprzeciwiał linii wyznaczonej przez partię.Duda @AndrzejDuda zatrudnił sobie jakiegoś nowego Doradcę ze stajni Geremka. W MSZ od 1992 roku. Kto z
— smok05 (@smok05) 16 kwietnia 2018
Was zagłosuje na tą Grupę Rekonstrukcją Unii Wolności? O co tu chodzi?Prezes Kaczyński mówił w Trzciance, że PiS potrzebuje prezydenta, który nie będzie BLOKOWAŁ zmian
— Mały Powstaniec (@MalyPowstaniec) 16 kwietnia 2018
Pani Premier @BeataSzydlo NA PEWNO byłaby taką PANIĄ PREZYDENT
Kto się zgadza, daje RT #BeataNaPrezydenta pic.twitter.com/NFSxLhTvTv
