"Koleżanka znalazła mojego chłopaka na portalu randkowym". Czy to już zdrada?

Szukanie nowych relacji na portalach randkowych to dla większości osób zdrada. Oczywiście, jeśli jestem w związku
Szukanie nowych relacji na portalach randkowych to dla większości osób zdrada. Oczywiście, jeśli jestem w związku Fot. naTemat
Czy konto na portalu randkowym to zdrada? To zależy. Związek związkowi nierówny i sami wytyczamy w nim granice, których lepiej nie przekraczać. Włoski sąd przyznał rację kobiecie z Bolonii, która odeszła od męża, bo ten szukał nowych znajomości na portalach randkowych. Jak do tego tematu podchodzimy w naszym kraju?

Sędziowie Sądu Najwyższego we Włoszech uznali, że żona, która obwiniła męża za rozpad małżeństwa, ma rację. W orzeczeniu napisali, że poszukiwanie na portalach nowych relacji to "okoliczność naruszającą zaufanie między małżonkami i prowadzi do kryzysu, będącego powodem separacji".

Żona spakowała walizki i wyprowadziła się z ich domu zaraz po tym, jak odkryła, że jej ukochany nie jest do końca uczciwy. Mężczyzna nie dawał jednak za wygraną. Oskarżył ją, że to z jej winy się rozwodzą. Powód? Wyniosła się z domu. Sąd odrzucił tę skargę. Dodatkowo, ex-małżonek musi płacić kobiecie 600 euro miesięcznie na utrzymanie. Chyba po raz pierwszy internauci są tak jednomyślni ,jeśli chodzi o decyzję sądu.
Niby do niczego nie doszło, ale jednak
Choć głośny rozwód wydarzył się we Włoszech, to sprawa jest bardzo uniwersalna. Pytam znajomych, jak zareagowaliby w takiej sytuacji. – Na pewno byłoby to spore zaskoczenie. Pewnie większe nawet, niż odkrycie, że żona ma konto premium na stronie porno. Portale randkowe to oznaka poszukiwania dłuższych i pewniejszych relacji. A Tinder to już w ogóle. Jakby nie było, to oznaka jakichś braków. W związku z czym należałoby porozmawiać i zapytać w czym rzecz – mówi mi Bartek.

– Byłaby to dosyć niezręczna sytuacja. Myślę, że po początkowym gniewie, chciałabym dociec, jaka jest przyczyna takiego zachowania. A potem starałabym się wspólnie z partnerem podjąć decyzję, co dalej. Uważam, że związek powinien czynić obie strony szczęśliwymi. Jeśli facet szuka tego szczęścia gdzieś indziej, nie widzę powodu, by dalej musiał męczyć się ze mną – powiedziała mi Klaudia.



Czy w Polsce to też zdrada?
W naszym kraju sąd prawdopodobnie orzekłby podobnie, jak we Włoszech. Wszystko jest zapisane w polskim prawie.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Art. 23

"Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli".
Czytaj więcej

"Naruszeniem wierności małżeńskiej jest nie tylko zdrada polegająca na cudzołóstwie, ale także wszelkie zachowanie się małżonka wobec osoby trzeciej płci odmiennej, które może stwarzać pozory cudzołóstwa lub w inny sposób wykracza poza granice przyjętej normalnie obyczajowości i przyzwoitości" – zapewnia adwokat Jacek Sosnowski.
Adwokat Jacek Sosnowski

"Jeżeli zatem małżonek posiada konto na portalu randkowym, lecz zarzeka się, że do fizycznej zdrady nie doszło i nie istnieją na nią dowody, to mimo wszystko współmałżonek może poczuć się zdradzony emocjonalnie i jeżeli taka zdrada negatywnie odbiła się na związku stron i doprowadziła do rozkładu pożycia między nimi, to orzeczenie rozwodu z tego powodu będzie uzasadnione".
Czytaj więcej

W polskim prawie nie ma kary za zdradę, ale może ona wpłynąć na wysokość alimentów.

To nie jest nowy problem
Poszperałem w internecie i okazuje się, że takie dyskusje toczone są od dawna. Portale randkowe to przecież żadna nowość. Powstały nawet serwisy wyspecjalizowane do zdrad (!) jak Ashley Madison. Portal zapewniał płatną, pełną anonimowość. Do pierwszego wycieku danych w 2015 roku. Hakerzy w służbie dobrych obyczajów upublicznili 32 miliony kont osób, które zdradzały partnerów. Było tam aż 47 tys. polskich kont. Dwie osoby popełniły samobójstwo. Strona działa do dziś pod hasłem "Życie jest krótkie. Zafunduj sobie romans".

Nie trzeba jednak wchodzić na portale do zdrad, by natknąć się na niewiernego partnera. Zazwyczaj to kobiety pytają w sieci, co robić w takiej sytuacji. "Przyrzekał mi że mnie kocha i nie widział jej nigdy na żywo i że musiał odreagować, ale mnie to bardzo boli i czuję się zdradzona. On mówi, że mnie kocha i że szukał odreagowania. Jak mam mu wybaczyć, bo boję się, że mój mąż mógłby mnie naprawdę kiedyś zdradzić w realu" – pyta 31-latka, która przyłapała męża na tym, że przez 4 tygodnie pisał z dziewczyną na portalu Badoo, a ta wysyłała mu nagie zdjęcia. Specjaliści radzili jej udanie się z mężem na terapię.

Kiedy kobiety radzą się innych internautek - te zwykle zalecają rozstanie się. Na forum Kafeterii jedna użytkowniczka żaliła się, że koleżanka znalazła profil jej chłopaka na portalu. "Ma napisane, że szuka kobiet, przyjaźni, miłości i przygody. Już z nim gadałam tak ogólnie: czy jest szczęśliwy czy mnie kocha itd. Według niego jest szczęśliwy i mnie kocha, chce ze mną być". Kobieta bała się, że jak dalej będzie drążyć temat, to partner zarzuci jej szpiegowanie. W końcu po kilku dniach i namowach innych, porozmawiała z nim: "niestety skończyło się to wielką awanturą i rozstaniem", ale poczuła ulgę: "Życie toczy się dalej".

Założenie konta na portalu randkowym to pierwsza oznaka kryzysu
– To nie jest tak, że jak sąd we Włoszech wydał taki wyrok, to znaczy, że tak będzie zawsze bez względu na okoliczności. Wsłuchał się w to, co mówi kobieta, ponieważ to była dla niej ewidentna zdrada, więc podjął taką decyzję – tłumaczy dr socjolog Julita Czernecka z Uniwersytetu Łódzkiego, która specjalizuje się w portalach randkowych.
Dr Julita Czernecka
Socjolog, Uniwersytet Łódzki

"Musimy zapytać samych siebie, dlaczego wchodzimy na portale randkowe, będąc w związku. Po prostu. Zawsze jest tak, że szukamy sposobów na zaspokojenie swoich deficytów. Szukamy tam różnych rzeczy - adoracji, akceptacji, podziwu, ekscytujących emocji. Nie zawsze fizyczna zdrada jest tylko zdradą. Wszystko zależy jak ją definiujemy w związku".

Każdy ma inną definicję zdrady. – Wyobraźmy sobie taką sytuację: przychodzi mój partner i mówi, że musi pomóc koleżance z pracy, potem pokazuje mi świetną książkę psychologiczną, którą ona mu poleciła, a jak ja o niej mówiłam, to mnie nie słuchał. Czasem takie angażowanie się w relację z inną osobą, poza związkiem, może być uznawane za zdradę boleśniejszą niż "zwykły" skok w bok – wyjaśnia dr Julita Czernecka z UŁ. Zdradą jest to, co uważamy za zdradę. A to dla każdego jest już indywidualne.
Trwa ładowanie komentarzy...