"To jakiś socjalizm średniowieczny?". Danina solidarnościowa Morawieckiego już ma wielu przeciwników

Premier Mateusz Morawiecki chce sfinansować potrzeby rodzin dzieci niepełnosprawnych "danina solidarnościową".
Premier Mateusz Morawiecki chce sfinansować potrzeby rodzin dzieci niepełnosprawnych "danina solidarnościową". Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta
Zażegnanie politycznego pożaru wywołanego protestem rodziców dzieci niepełnosprawnych wymagało od premiera Mateusza Morawieckiego konkretnej finansowej obietnicy. Jednak aby ją zrealizować, należało "zorganizować" dodatkowe pieniądze. Zgodnie z obietnicą mają one pochodzić z nowego podatku, którym obłożeni zostaną najbogatsi.

– W najbliższym czasie zaproponujemy daninę solidarnościową – najlepiej zarabiający zostaną opodatkowani – powiedział premier Mateusz Morawiecki, który spotkał się z rodzicami osób niepełnosprawnych, którzy protestują w Sejmie. Po zapoznaniu się z ich postulatami, premier postanowił załagodzić narastający konflikt. Było to możliwe wyłącznie przez konkretne finansowe obietnice.
– Utworzymy fundusz wsparcia dla osób niepełnosprawnych – stwierdził Mateusz Morawiecki i to był chyba jedyny niekontrowersyjny pomysł. Znacznie gorzej jest z pomysłem, skąd pieniądze na taki fundusz pozyskać. – Specjalna danina solidarnościowa, taki niewielki podatek dla najbogatszych na rzecz najbardziej poszkodowanych. Nie można takich zmian tworzyć na kolanie – powiedział premier i wzburzył znaczną część polityków i komentatorów.

Jedni mówią o "szóstce Morawieckiego", inni o uciekaniu przez zamożnych kraju, a jeszcze inni o cięciach w wydatku rządu.
Pojawiają się też porównania z Janosikiem i socjalizmem.
Inni zwracają też uwagę na ostatnie słowa Jarosława Kaczyńskiego, który stwierdził, że państwowa kasa jest pełna i nie ma problemu z finansowaniem rządowych programów. Jakby tego było mało, premier Morawiecki zapowiedział, że rząd opracuje zmiany w konstytucji, które pozwolą "by zafunkcjonowały zasady państwa solidarnego i sprawiedliwego". Jak ma to wyglądać w praktyce, nie wiadomo. Nic nie wiadomo także o "daninie". Ile miałaby wynosić, kto dokładnie miałby się na nią składać i jak dzielone byłyby fundusze? Na te pytania oczywiście odpowiedzi nie ma.

Przypomnijmy, rodzice dzieci niepełnosprawnych od środy protestują w Sejmie przeciw skandalicznie niskim świadczeniom socjalnym. Domagają się oni między innymi przyznawania świadczenia 500+ dzieciom niepełnosprawnym po ukończeniu przez nich 18 lat.
Trwa ładowanie komentarzy...