Są pieniądze na nagrody, na rejs dookoła świata, na obrazy, ale na niepełnosprawne dzieci nie ma. Oto 10 grzechów PiS

Zadanie było proste, wymagało tylko zwykłej empatii, a wyszło nijak. A ten obrazek sprzed Sejmu oddaje więcej niż 1000 słów.
Zadanie było proste, wymagało tylko zwykłej empatii, a wyszło nijak. A ten obrazek sprzed Sejmu oddaje więcej niż 1000 słów. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Mieli zmienić i naprawić to, co było "przez osiem ostatnich lat". I co? Byli zdeterminowani, a wyszło jak wyszło. PiS może i chce uczyć się na błędach poprzedników, ale zdecydowanie zabrakło im pary. Strajk opiekunów niepełnosprawnych dzieci to najlepszy przykład. No bo jak to jest, że są pieniądze na nagrody, są pieniądze na kupno kolekcji od Czartoryskich, są pieniądze na rejs dookoła świata, a nie ma ich dla niepełnosprawnych dzieci?

1. Nie będzie powtórek z rządów Platformy


No i klops, bo są. Pamiętacie jeszcze poprzedni protest opiekunów niepełnosprawnych dzieci? W 2014 roku było podobnie. Strajk trwał kilkadziesiąt dni. Ci sami ludzie, podobne postulaty. Wszyscy członkowie ówczesnej opozycji, czyli obecnie rządzący, którzy odwiedzali strajkujących, obiecywali pomoc. Mówili, że jak oni będą rządzili, będzie lepiej, że los opiekunów dzieci niepełnosprawnych się poprawi. Ale to były tylko słowa, bo nie zrobili nic, odkąd zasiedli za sterami władzy, żeby swoje obietnice zrealizować…

2. Nie będzie wpadek z reprezentowaniem partii

Pozostańmy jeszcze przy temacie poprzedniego strajku opiekunów z 2014 roku. Przez 17 dni, jeden po drugim, jak w pielgrzymce, zjawiali się u protestujących członkowie Zjednoczonej Prawicy. Ba, pojawił się nawet sam prezes Kaczyński, o którego przyjście obecnie nie mogli się doprosić strajkujący rodzice i opiekunowie.


– Kaczyński był tutaj, całował nasze dłonie, powiedział, że jak tylko dojdziecie do władzy, to stworzycie warunki by spełnić nasze postulaty – mówiła do Elżbiety Rafalskiej wzburzona przedstawicielka rodzin niepełnosprawnych. 

Prezes mówił 3 lata temu, że PiS zamierza "wykorzystywać wszystkie możliwości", by skłonić rząd Tuska i jego samego do rozwiązania tej "niezwykle ważnej z punktu widzenia interesów dzieci niepełnosprawnych, ale także niezwykle ważnej moralnie kwestii". Padały słowa o tym, że jeśli władza nie okazuje empatii, to pokazuje swoją twarz.

3. Nie będzie dobierania pełnomocników "od czapy"

Wiecie, że osoby niepełnosprawne mogą korzystać z pomocy Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych? To stanowisko piastuje Krzysztof Michałkiewicz, o którym tak naprawdę usłyszeć można było dopiero niedawno, kiedy rząd podpisał niemal sam ze sobą porozumienie w sprawie protestu. Ale o tym potem…

To o Michałkiewiczu mówiły rozgoryczone opiekunki i matki dzień po tym, jak rozpoczęły strajk w Sejmie. – Przez dwa lata jeździliśmy do pana Michałkiewicza. Pytaliśmy, kiedy będzie podniesiony zasiłek pielęgnacyjny. I nic. Zajadał się pan paluszkami, mówił, że nic nie wiadomo, to była wielka kpina! – mówiła liderka protestujących. 


– Pełnomocnik powinien być tam, gdzie dzieją się rzeczy rozstrzygające dla środowiska osób niepełnosprawnych. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pojawiał się w Sejmie z minister Rafalską, żeby formułował jakieś pomysły, żeby spotkał się z sekcjami osób niepełnosprawnych w wielkich centralach związkowych, z pracodawcami zatrudniającymi osoby niepełnosprawne, z wielkimi stowarzyszeniami takimi jak Polski Związek Niewidomych. Powinien być także koordynatorem rozwiązań resortowych. Na pewno powinien też przebywać z protestującymi w Sejmie, by było go widać i słychać – wskazuje dla naTemat Jolanta Banach, b. wiceminister gospodarki, ale także b. Pełnomocnik Rządu ds Osób Niepełnosprawnych.

4. Będą kanapki… A prysznic i spacery?

W 2014 roku były słynne kanapki robione przez posła Arkadiusza Mularczyka, którymi częstował protestujących. Teraz, jak jest już u sterów władzy, takiego gestu nie wykonał. Owszem, drugiego dnia protestu zjawił się w Sejmie, i tak jak 4 lata wcześniej, zadeklarował pomoc. Ale trzeba przyznać, że obecni na korytarzu sejmowym protestujący, nie mają lekko.

– Warto wiedzieć, że Straż Marszałkowska co dnia zmniejsza tę przestrzeń, na której mogą przebywać osoby protestujące. Zabroniono im również przechodzić jednym z przejść. Chciałam z tymi uczestniczącymi w proteście niepełnosprawni chłopakami wyjść na chwilę na sejmowy skwer, ale też był zakaz. Zapewnienie im dostępu do prysznica i jedzenia musiałyśmy z Moniką Rosą i Joanną Schmidt wywalczyć – mówiła nam na początku protestu Joanna Scheuring-Wielgus.

5. Powtarzam: nie będzie wpadek z reprezentowaniem partii


Brak wizyty Jarosława Kaczyńskiego u protestujących to jedno. Jedną z wielkich nieobecnych była wiceminister Beata Szydło, przewodnicząca Komitetu Społecznego Rady Ministrów. Nie odwiedziła protestujących, chociaż cały czas się na ich temat wypowiadała w mediach m.in. nakłaniając ich do porozumienia się z rządem i zakończenia protestu. Po tym, jakby nigdy nic, wyjechała w wyborczą trasę, żeby uczestniczyć w… spływie Dunajcem!

Nie uszło to uwadze internautów i komentatorów. – Wicepremier i szefowa Komitetu Społecznego Rady Ministrów urządziła sobie spływ Dunajcem i zażywała świeżego powietrza... Niepełnosprawni, którzy protestują w Sejmie takiej okazji nie mieli, bo nie mogą nawet samodzielnie otworzyć okna – powiedziała nam Scheuring-Wielgus.

– Mnie to w ogóle nie zdziwiło, bo wiem, że oni w PiS cierpią na totalną znieczulicę. To pokazało wszystkim prawdziwie oblicze Beaty Szydło. Osoby, która jest odpowiedzialna za politykę społeczną rządu, ale – jak widać – woli inne zajęcia. Na widok tego spływu przypomniałam sobie też, jak wyglądał ten protest z 2014 roku. A było tak, że premier Donald Tusk i ówczesny minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz osobiście negocjowali z rodzicami tak długo, aż udało się znaleźć jakieś prawdziwe porozumienie – skwitowała Jagna Marczułajtis, była posłanka PO i mama niepełnosprawnego Andrzeja.

6. Będziemy dbali o Polaków i ich szanowali


Ale co z humanitarnym podejściem do osób, które protestowały w Sejmie? Jak podał "SE", czterech masażystów i fizjoterapeutów, którzy chcieli pomóc niepełnosprawnym uczestnikom protestu, nie zostało wpuszczonych do Sejmu. Kancelaria Sejmu nie zgodziła się na ich wizytę u protestujących, nie podając powodu odmowy.

Kolejnym posunięciem rządzących było wprowadzenie tymczasowego ograniczenia wstępu do Sejmu.
WSTĘP NA TEREN KOMPLEKSU SEJMOWEGO - ZMIANY ORGANIZACYJNE
środa, 25 kwietnia 2018 07:50

Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone. Jednocześnie dostęp do Sejmu pozostaje możliwy dla posiadaczy stałych i okresowych kart wstępu. Decyzja Straży Marszałkowskiej, w porozumieniu z kierownictwem Kancelarii Sejmu, ma charakter tymczasowy i ukierunkowana jest przede wszystkim na zapewnienie bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie.

Centrum Informacyjne Sejmu
Ciekawe, że stało się to w trakcie protestu. Niektórzy od razu połączyli ten fakt z chęcią zastraszenia protestujących lub wzięcia ich po prostu głodem.

7. Nie będzie wypowiedzi nie na miejscu

No i znowu wpadka, bo są. Wielu obserwatorom życia politycznego w Polsce znany jest na pewno poseł PiS Stanisław Pięta. Tak, to on powiedział podczas strajku głodowego lekarzy rezydentów, że "mają okazję schudnąć". Poseł nie wychodzi z formy (o zgrozo!) i uderzył tym razem w protestujących opiekunów, stwierdzająć, że "żądania dymisji ministrów jasno wskazują na polityczny charakter akcji. Dalsze tolerowanie łamania prawa jest błędem. Z zachowaniem ostrożności Straż Marszałkowska powinna wynieść protestujących i przekazać Policji".

8. Będziemy rozmawiać z suwerenem

Owszem, były rozmowy. Pytanie tylko jak przebiegały. Kiedy u protestujących opiekunów pojawił się w końcu premier Morawiecki, widać było, że nie jest kompletnie w temacie. Takie rozmowy nie są mocną stroną premiera, który wydawał się być zmieszany i trochę w cieniu całej dyskusji pomiędzy delegacją rządową a protestującymi. Został wręcz zakrzyczany i "wbity w fotel".

Swoją szansę miał też prezydent Andrzej Duda. Wypadł całkiem nieźle, okazał empatię wobec opiekunów i ich dzieci. Czar jednak szybko prysł. Prezydent obiecał pomoc, ale zdał się na rząd.

9. Nie podpiszemy porozumienia bez porozumienia

A jednak! Stało się! Porozumienie z protestującymi zapadło, chociaż nie podpisali go protestujący. Od razu pojawiły się komentarze, że "rząd podpisał porozumienie sam ze sobą".
I oczywiście mieli rację. Rząd poszedł na łatwiznę. Skoro protestujący w Sejmie opiekunowie nie chcieli rozmawiać z jego przedstawicielami i nie zgadzali się na ich propozycję, postanowiono poszukać sobie innych przedstawicieli osób niepełnosprawnych. Z nimi się dogadano.

Ciekawe, że wśród sygnatariuszy porozumienia znalazła się Ewa Krawczyk, szefowa Fundacji "Pomóż Innym" i… asystentka społeczna Kornela Morawieckiego, ojca szefa rządu oraz członkowie Krajowej Rady Konsultacyjnej ds. Osób Niepełnosprawnych – organu opiniodawczo-doradczego Pełnomocnika Rządu do Spraw Osób Niepełnosprawnych, do którego należą przedstawiciele różnych organizacji.

10. Będziemy łączyć, a nie dzielić Polaków

No i nie wyszło. Partia rządząca często odwołuje się do pojednania i współpracy, ale niestety nie wychodzi im to za bardzo. Przykładem jest chociażby pomysł premiera, który ma sfinansować pomoc niepełnosprawnym. – "Danina solidarnościowa", o której mówiłem, jeśli w jakikolwiek sposób będzie odczuwalna, to tylko dla tych, którzy będą naprawdę w pół procentach najwyżej zarabiających – oznajmił premier na spotkaniu w Węgrowie.
Trwa ładowanie komentarzy...