Wydali książkę o "leczeniu homoseksualistów". Polscy geje pukają się w głowę, a my publikujemy "najlepsze" smaczki

W "Walce o normalność" występują treści, które WHO uznało za szkodliwe.
W "Walce o normalność" występują treści, które WHO uznało za szkodliwe. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
Fronda wydała książkę "Walka o normalność", będącą "przewodnikiem do (auto)terapii homoseksualizmu". Dystrybucją e-booka autorstwa holenderskiego psychologa Gerarda van den Aardwega zajął się Empik. Przez to sieć księgarni znalazła się w morzu krytyki społeczeństwa LGBTQ i pozostałych internautów.

Terapia konwersyjna, którą w książce "Walka o normalność" posługuje się Gerard van der Aardweg, została uznana przez WHO i ONZ za szkodliwą. To pseudonauka, zgodnie z którą homoseksualizm jest patologią, którą da się wyleczyć w drodze terapii lub autoterapii.

Holender Gerard van der Aardweg napisał swoje "dzieło" w roku 1985. Fronda wydała je w Polsce w 2007 roku, czyli minęło 11 lat odkąd "Walka o normalność" wygrywała w chowanego z resztą społeczeństwa. Po ponad dekadzie wydarła się jednak: "jestem tutaj!" i wchodzi do mainstreamu, bo w końcu gdzie Polacy kupują książki, jak nie w Empiku.

Facebook wrze od komentarzy wściekłych internautów reprezentujących społeczeństwa LGBTQ.
Zakupiliśmy książkę, by zobaczyć jak wygląda autoterapia van der Aardwega. W podtytule "Walki o normalność" możemy przeczytać, że publikacja to "konstruktywna pomoc i wsparcie dla mężczyzn i kobiet cierpiących na niechciane homoseksualne i/lub zachowania".
Wewnątrz od pierwszych stron pojawia się narracja, zgodnie z którą homoseksualiści to użalający się nad sobą, niedorośli egoiści. – "Kluczowe jest zauważenie nieświadomego litowania się homoseksualisty nad samym sobą. Ten zwyczaj nie jest zamierzony, lecz zupełnie samoistny. (...) Homoseksualne pragnienie jest samo w sobie zakorzenione w nieświadomej litości dla samego siebie (...). Po drugie, poprzez kompleks niższości męskości/kobiecości lub kompleks niższości płci, homoseksualista częściowo pozostaje „dzieckiem”, „nastolatkiem”. Określa się to nazwą psychicznego infantylizmu" – czytamy w "Walce o normalność".


Zgodnie z van der Aardwegiem tylko "(auto)terapia podkreśla nabywanie tych właśnie ludzkich i moralnych cnót, które mają właściwości 'deegocentrujące' i zwiększają zdolność miłości". Tak rozpoczyna się pierwsza część książki, która opiera się na rozważaniach pokazujących homoseksualizm jako chorobę. Jej autor atakuje w niej również homoseksualnych aktywistów.

"Wojujący homoseksualiści chcą przekonać opinię publiczną, że są normalni, grają rolę ofiar dyskryminacji, tym samym odwołują się do empatii, potrzeby sprawiedliwości i instynktu bronienia słabszych, zamiast przekonywać siłą argumentów lub racjonalnego dowodu" – napisał van der Aardweg.

Krzywda
Holenderski psycholog wplótł do swojego poradnika zdanie - "taki punkt widzenia może krzywdzić wrażliwych, ale jest prawdziwy". Jak bardzo krzywdząca jest jednak sama książka van der Aardwega?

– Pamiętam, kiedy dochodziłem do świadomości bycia gejem w społeczeństwie, gdzie dominującym (i jedynym w małym miasteczku, z którego pochodzę) wzorcem był heteroseksualizm. Bałem się, że coś jest ze mną nie tak, czułem się ze sobą źle, byłem zamknięty wobec rówieśników – mówi naTemat Mateusz, kiedyś działacz Lambdy, obecnie dziennikarz współpracujący z VICE. – Myślę, że gdybym wtedy przeczytał taką książkę, która wpędza w poczucie wstydu i w manipulacyjny sposób namawia do walczenia ze swoją naturą, mój proces dochodzenia do tego, kim naprawdę jestem, byłby jeszcze dłuższy i bolesny – podkreśla.

– Osoby, które są niepewne swojej orientacji, zaczynają czuć skłonności do homoseksualizmu lub biseksualizmu, jednocześnie będąc wychowywanym w środowisku mocno konserwatywnym – mówi Filip, nasz drugi rozmówca. – Moim zdaniem taka książka może jedynie wyrządzić takiej osobie szkodę, upadlając jej zachowania i uczucia. Umniejszając samoocenę takiej osoby i zamykając ją jeszcze bardziej na społeczeństwo – wtóruje Mateuszowi.
Podobnych głosów w internecie jest więcej. Przysłuchuje się nim Empik, który w środę opublikował oświadczenie na swoim Facebooku.

Fragment oświadczenia opublikowanego przez Empik

Wierzymy, że dostęp do jak najszerszego wyboru książek jest dla nas i naszych klientów istotną wartością i dlatego nie chcielibyśmy pełnić roli cenzora i selekcjonować które książki sprzedawać a które nie. Pozostaniemy nadal w pełni pluralistyczną i demokratyczną „przestrzenią”, w której obok siebie funkcjonują książki prezentujące rozmaite poglądy, postawy, opinie, światopoglądy i teorie. Naszą rolą nie jest dokonywanie selekcji tytułów i określanie, które z nich mogą znaleźć się w obiegu, a które nie. Ufamy, że każdy z autorów i wydawców – jako podmioty całkowicie odpowiedzialne za treść danej publikacji - dochowują wszelkiej staranności, rzetelności i wprowadzają do sprzedaży tytuły, które są merytorycznie dopracowane, a co ważne – zgodne w treści z literą prawa. Czytaj więcej

Autoterapia to śmiech na sali
"Śmiej się ze swojego infantylizmu. Tym lepiej, jeśli masz okazję robić to w obecności innych – kiedy śmieją się dwie osoby, efekt jest podwójny. (...) Śmiech jest bardzo dobrym lekarstwem na neurotyczne emocje. Ale wymaga odwagi i praktyki nauczenie się mówienia absurdalnych rzeczy o sobie i do 'siebie' (czyli do swojego dziecinnego ego), przedstawiania siebie w komiczny sposób albo świadome robienie do siebie min w lustrze, prześmiewcze udawanie siebie, swojego płaczliwego głosu, wyśmiewania siebie i swoich zranionych uczuć" - głosi jedna z praktyk.

– Budzenie się świadomości, że jesteś gejem w Polsce to nic miłego, a argument, że to wybór uważam za kuriozalny. Kto skazywałby siebie i w imię jakich 'korzyści' na bycie dyskryminowanym i marginalizowanym? – pyta Mateusz. – Orientacja seksualna jest czymś naturalnym i jedyne, co może kogoś spotkać po lekturze takiej książki to więcej cierpienia i jeszcze większe zamieszanie we własnej głowie. Już wystarczająco wysoki jest procent młodzieży LGBTQ, która myśli o samobójstwie, bo czuje, że nie pasuje, żeby jeszcze podbijać go takimi publikacjami. Dlatego uważam tę książkę za moralnie obrzydliwą – dodaje nasz rozmówca.

Homoseksualistom "radzi" się również, by nie zbliżali się nadto do swoich przyjaciół. Przyjaźń może przerodzić się w "chorobliwe" uczucia. "Ogólnie lepiej nie rezygnować z przyjaciela. Najpierw przeanalizuj infantylny element swoich uczuć i zachowania w odniesieniu do niego i postaraj się przeciwdziałać mu różnymi metodami, na przykład poprzez zaprzestanie lub zmienienie jakiś zachowań – szczególnie nawyku zdobywania jego uwagi, opieki czy troski. Nie pozwalaj sobie cieszyć się jego ciepłem" – napisał Gerard van der Aardweg.

Homoseksualizm jak nikotynizm i alkoholizm
"Walka o normalność" ma prawie 200 stron, więc podobnych haseł jest w książce na pęczki. W jednym punkcie autor przyrównuje homoseksualizm do choroby alkoholowej. "(...) ciężko jest osłabić homoseksualne zainteresowania, gdyż niezależnie od chęci pozbycia się ich, będą one podtrzymywane przy życiu ilekroć w tajemnicy lub świadomie będziemy czerpać z nich przyjemność. Pasuje tutaj porównanie do alkoholizmu lub, do pewnego stopnia, palenia papierosów" – czytamy.

"Na drodze wewnętrznej refleksji homoseksualista musi podjąć decyzję: homoseksualnym impulsom mówię nie! Musi stopniowo dorosnąć do tej decyzji. Często o niej myśleć, szczególnie na spokojnie, kiedy jego czysty umysł nie jest zajęty homoseksualnym podnieceniem" – znajdziemy w innym miejscu.

– Traktowanie na równi z osobami heteroseksualnymi nie jest żadnym przywilejem osób LGBTQ, ale ich prawem – mówi Mateusz. – Przywilejem byłoby, gdyby ludzie LGBTQ nie musieli płacić podatków, a nie sytuacja, w której stawiają opór wobec szerzenia kłamstw na ich temat. Dystrybutor powinien ponosić odpowiedzialność za treści, do których daje dostęp ludziom i nie może dopuszczać do obrotu w swojej sieci książkom homofobicznym, rasistowskim czy innym jawnie łamiącym standardy praw człowieka w demokratycznym, nowoczesnym kraju – kończy nasz rozmówca.
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zmasowane podpalenia w Szwecji[/b]. Spłonęło blisko 90 samochodów

Zmasowane podpalenia w Szwecji. Spłonęło blisko 90 samochodów

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.