Kontrowersje po śmierci Alfiego Evansa nie ustają. Trwają ataki na szpital, media piszą o wizycie podejrzanych osób

Po śmierci Alfiego Evansa nie ustają kontrowersje.
Po śmierci Alfiego Evansa nie ustają kontrowersje. Fot. Facebook.com/ God Save Alfie Evans
Władze szpitala Alder Hey w Liverpoolu, w którym zmarł Alfie Evans, chcą zaostrzyć środki bezpieczeństwa. Personel obiektu jest bowiem ciągle atakowany po śmierci chłopca, a setki osób, które protestowały przed szpitalem, próbowały się do niego wedrzeć. Brytyjski "The Guardian" zwraca także uwagę na jeszcze jeden zastanawiający szczegół.

– Obawiam się, że cała ta sprawa skończy się zaostrzeniem procedur bezpieczeństwa, co jest bardzo niefortunnym rozwiązaniem w szpitalu dziecięcym. Chcemy przecież sprawić, żeby to miejsce było jak najbardziej przyjazne dla naszych pacjentów – przyznał rzecznik szpitala.

Wzmocnienie środków bezpieczeństwa jest niezbędne, ponieważ pomimo śmierci chłopca – a może wręcz zwłaszcza dlatego – personel szpitala jest ciągle atakowany przez osoby postronne. Przez ostatnie dni policja musiała ciągle powstrzymać setki protestujących, ponieważ wielu z nich próbowało się dostać do szpitala siłą.

"The Guardian" zwraca uwagę na jeszcze jeden szczegół. Rodzina Alfiego Evansa przynajmniej trzy razy odwiedzała dziecko z "przyjacielem rodziny". Okazuje się, że za każdym razem był to inny, zagraniczny lekarz. Wykonywali oni nierejestrowane i nielegalne badania. Wszystkie wizyty były aranżowane przez "obrońców życia".


Przypomnijmy: Alfie Evans zmarł w szpital w nocy 28 kwietnia. Cierpiał na niezidentyfikowaną chorobę neurologiczną. Sąd zdecydował, że stan zdrowia chłopca nie poprawia się i należy zaprzestać podtrzymywania Alfiego przy życiu. Po odłączeniu od aparatury chłopiec oddychał jednak samodzielnie.

Mnóstwo kontrowersji w tej sprawie wywołały właśnie decyzja sądu oraz postawa lekarzy, ponieważ tuż po decyzji sądu rozpoczęła się batalia o przyszłość dziecka. Rodzice chcieli go zabrać do domu, pojawiła się także propozycja transportu do Rzymu, gdzie chłopiec miał być leczony. Lekarze nie chcieli jednak wypuścić go ze szpitala. Po kilku dniach sporów rodzice ostatecznie poszli na współpracę z lekarzami.

W sprawę chłopca mocno zaangażowali się Polacy – także politycy – za co rodzina Alfiego mocno dziękowała. W naTemat pisaliśmy także, jak wyglądałaby sytuacja chłopca, gdyby urodził się w Polsce.

źródło: The Guardian
Trwa ładowanie komentarzy...