Przed wyborami trzecia siła w Sejmie, a teraz trochę przycichła. Co się dzieje z klubem Pawła Kukiza?

Pawła Kukiza czeka teraz spore wyzwanie – wybory samorządowe 2018. Jak sobie w nich poradzi jego klub?
Pawła Kukiza czeka teraz spore wyzwanie – wybory samorządowe 2018. Jak sobie w nich poradzi jego klub? Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta
Po ostatnich wyborach parlamentarnych są trzecią siłą w Sejmie, chociaż te ostatnie sondaże nie są dla nich optymistyczne. Klub Poselski Kukiz'15 przycichł, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów samorządowych. PiS, PO, .N i SLD wykonały już swoje ruchy. A co z ludźmi Pawła Kukiza? Czy tygrys ostrzy pazury i szykuje się do skoku? Eksperci dają im szanse, choć twierdzą, że to dla nich "być albo nie być "w polskiej polityce.

Paweł Kukiz i członkowie jego klubu poselskiego weszli do polityki przebojem. Ale nie było to "bo tutaj jest jak jest...". Oni chcieli "rozwalić system", oddać władzę z rąk politycznych oligarchów w ręce narodu. Zapał był, świetny wynik w wyborach też, ale na tym się skończyło. Paliwo polityczne wyczerpało się w momencie, kiedy Kukiz'15 wszedł w komitywę z partią Prawa i Sprawiedliwości.

– Jeżeli głosujesz w większości głosowań tak, jak partia rządząca, no to gdzieś po drodze tracisz tą swoją legitymizację, swój główny przekaz, że jesteś anty – mówi naTemat dr Anna Materska-Sosnowska, politolog. – Po drugie na sytuację Kukiz'15 miały wpływ te ostatnie odpływy personalne – dodaje nasza rozmówczyni.

Potwierdzenie jej słów widać chociażby w sondażach. Klub Pawła Kukiza w połowie kwietnia tego roku mógł liczyć na 6-procentowe poparcie. Pod koniec tego samego miesiąca spadło do 5 proc. żeby z początkiem maja z powrotem podskoczyć o jedno "oczko". A co na to sami zainteresowani?


– Zależy, na jakie sondaże patrzeć, bo jak np. PO zrobiła swój, to mieliśmy 12 procent, przed weekendem majowym mieliśmy w jednym 5 procent, a w innym 11 procent – stwierdza Andrzej Maciejewski, poseł Kukiz'15.

– Sondaże mówią o pewnych tendencjach, a nie są wyznacznikiem, czy jest takie poparcie czy nie. My mamy najbardziej stabilną sytuację ze wszystkich sił politycznych, taki solidny fundament 8-9 procent, ale myślę, że jest to nawet 11-12 procent w skali kraju. Ale ogólnie, wracając do sondaży, jesteśmy dalecy od traktowania ich w sposób dogmatyczny – uzupełnia poseł Maciejewski.

Problemem struktury?
Jak podkreślają eksperci, klub Kukiza, jako nowy gracz na polskiej scenie politycznej, podobnie jak .Nowoczesna, musi zmagać się z problemem słabych struktur w regionach.

– Przy nowych ruchach jak .Nowoczesna, czy Kukiz’15 problemem są struktury terytorialne. Oni [Kukiz'15 – przyp. red.] mogą wystawiać i zgłaszać swoich kandydatów prawdopodobnie lokalnie, gdzieś w dużych miastach. Natomiast nie mają wystarczającej liczby osób na cały kraj – tłumaczy dr Materska-Sosnowska.

To nie jest PSL, PO, czy SLD. Chociaż .Nowoczesna znalazła na to remedium łącząc siły z PO i wspólnie dzieląc ten polityczny tort wyborczy, jak to ma miejsce chociażby w Warszawie. PiS też zrobiło już swój ruch, SLD także pręży muskuły. A co z Kukiz'15?

– Oczywiście, że będziemy startować w wyborach, tutaj nie ma co do tego wątpliwości. Pierwszy krok to był Europejski Kongres Samorządowy, gdzie byliśmy jedną z sił politycznych polskiego parlamentu, prezentującą swój pomysł na samorząd. Przygotowujemy się do wyborów. Mamy do nich pół roku, a pamiętajmy, że tak naprawdę nie mamy ich jeszcze oficjalnie ogłoszonych. To, że inne siły polityczne odpalają swoje petardy, to już jest kuchnia wyborcza, w której mamy swój pomysł i swoją strategię – stwierdza nasz rozmówca z partii Kukiz'15.

Poseł Maciejewski podkreśla także, że wybory samorządowe mają to do siebie, że różnią się bardzo od wyborów do parlamentu.

– Jestem daleki od tego, żeby mierzyć je jedną miarą. Po pierwsze nie po to Kukiz’15 walczył i bronił JOW-y, żeby na gruncie małych gmin tworzyć komitety wyborcze. Nie ma tutaj cienia wątpliwości, że tylko dzięki naszej determinacji i rozmowom z PiS, udało się je obronić. Po drugie w skali kraju żadna siła polityczna, nawet ci weterani: PSL, PO, PiS, nie są w stanie zagwarantować i obstawić w 100 proc. wyborów samorządowych. Nie ma takiej siły politycznej.

– Poza tym jeżdżąc po terenie, nie tylko jako poseł, ale i były samorządowiec, muszę powiedzieć, że każdy region ma inną specyfikę, każdy okręg ma swoje preferencje, a jednocześnie najważniejszy jest człowiek. W wyborach samorządowych liczy się człowiek, a nie szyld partyjny – stwierdza Maciejewski.


W oczekiwaniu na pierwszy krok

Skoro struktury nie są takie ważne, to dlaczego nie ma już pierwszych decyzji? Dlaczego Kukiz'15 nie działa jeszcze w tej materii?

– Powinniśmy być zaskoczeni, gdyby było inaczej – odpowiada prof. Rafał Chwedoruk. I rozwija: – Pech tej formacji politycznej polega na tym, że wyjątkowo niekorzystny jest dla nich kalendarz wyborczy. Młode partie, powstające czasami ad hoc, korzystające czasami z sytuacyjnego poparcia, mają szansę utrwalić swój byt, jeśli po elekcji, która przyniosła im pierwotny sukces, kolejne wybory mają inny charakter.

Chwedoruk zalicza do nich wybory prezydenckie i te do Parlamentu Europejskiego. Natomiast wybory samorządowe dla nowych partii są – jego zdaniem – najtrudniejszym weryfikatorem. A to dlatego, że wymagają zakorzenienia społecznego, rozbudowanych struktur organizacyjnych oraz dużych zasobów finansowych.

– Boleśnie przekonywała się o tym w różnych wyborach Samoobrona, mimo że zdołała dość długo utrzymać się w polskiej polityce. A takim najbardziej klinicznym przykładem był Ruch Palikota. Gdy przyszło co do czego, partia sygnowana przez Lubelskiego polityka, w wyborach samorządowych wykazała, że praktycznie nie istnieje jako ogólnokrajowa formacja. Stąd Kukiz’15, może poza wyborami do sejmików wojewódzkich, będzie w bardzo trudnej sytuacji – stwierdza profesor.

Z czym przyjdzie zmierzyć się Kukizowi?
Członkowie Kukiz'15 nie są jednak tak negatywnie nastawieni. Czekają spokojnie i podkreślają, że do wyborów jest jeszcze pół roku.

– Na gruncie samorządowym będziemy debiutantem tak jak .Nowoczesna, ale oni są koalicjantem PO, a Kukiz’15 idzie pod własną marką do sejmików. Jest to decyzja wskazana, jednoznaczna i robimy wszystko, żeby w każdym mieście prezydenckim – wojewódzkim, wskazać swoich kandydatów. A to, że ich jeszcze nie wskazujemy to jest część tej strategii – mówi Andrzej Maciejewski.

Poseł zwraca uwagę na sytuację w Warszawie, gdzie poznaliśmy nazwiska kandydatów dwóch największych ugrupowań – PiS i PO. – Tam, pomijając fakt, że nie można nazwać tego kampanią przed ogłoszeniem wyborów, to nie opiera się to na merytorycznej dyskusji. Ile tu jest z merytoryki samorządowej, a ile z wojny PR-owej? Czy Warszawiacy chcą takich prezydentów? PO i PiS, widać na tym przykładzie, że idą na zwarcie ideologiczne, więc na merytorykę trzeba poczekać do ogłoszenia wyborów i oficjalnej kampanii – dodaje polityk.
Andrzej Maciejewski
poseł na Sejm RP z ramienia Kukiz'15

Mamy swój kalendarz, swoje rozpoczęte prace, sztab, ustalone priorytety i one są realizowane. Pewne decyzje zapadły, ale o tym jacy kandydaci zostaną wystawieni w poszczególnych miastach, będzie decydowane bliżej końca czerwca, na konwencji we Wrocławiu. Wszystko w swoim czasie, my podchodzimy do tego bez emocji.

Ale prof. Chwedoruk nie jest takim optymistą. Stwierdza, że klub Kukiza musi po prostu przetrwać wybory samorządowe i odnieść jakiekolwiek symboliczne sukcesy.

– Można się domyślać, że być może będzie to na poziomie macierzystej opolszczyzny i może w jakichś pojedynczych miejscowościach. Wszystko po to, żeby przekonać Polaków, że jest w stanie istnieć. Bo jeśli w wynikach do sejmików nie zdobędzie tych magicznych 5 procent i w pojedynczych miastach nie będzie tych małych sukcesów, to może to przyspieszyć proces erozji wewnętrznej tej partii. O co swoją drogą nie jest trudno, biorąc pod uwagę po pierwsze zróżnicowanie ideowe wewnątrz tego ugrupowania, a po drugie to, że Paweł Kukiz zawdzięcza swój sukces wyborcom, których zyskał zarówno z prawej strony, jak i z lewej – tłumaczy politolog.

Jakie są rokowania?

Ale pomimo czarnych chmur, eksperci widzą też przejaśnienia. Dr Anna Materska-Sosnowska nie stawia na Kukiz'15 kreski.

– Nie skreślałabym Kukiza, ale póki co wygląda to umiarkowanie. Nic nie słychać, nic nie widać, ale też trzeba być ostrożnym z ferowaniem wyroków. Tak jak było z ich startem w wyborach parlamentarnych i ich listami do sejmu, które spłynęły wręcz w ostatniej chwili, bo do ostatniej chwili były poprawiane. Teraz też mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć – podsumowuje nasza rozmówczyni.

W podobnym tonie wypowiada się prof. Chwedoruk. Przyznaje, że tak naprawdę w tej chwili jest sporo niewiadomych, a szacowany przez niego wynik może okazać się zgubny dla klubu Pawła Kukiza.

– Nie znamy jeszcze tej kuchni organizacyjnej i nie wiemy, czy Kukiz jest w stanie wystawić atrakcyjnych kandydatów do sejmików wojewódzkich i przedstawi hasła kontrastujące z oboma wielkimi obozami PiS i PO. W obecnym stanie można powiedzieć, że może nie będzie to absolutną powtórką historii Ruchu Palikota, bo jest to dużo poważniejsza inicjatywa, ale powiedziałbym, że w najlepszym razie dojdzie do powtórki z wyników sondażowych z przedziału 5-9 procent. Co z kolei w kontekście kolejnych reelekcji, będzie hiobową wieścią – stwierdza politolog.
Prof. Rafał Chwedoruk
politolog, Uniwersytet Warszawski

Teraz musimy zobaczyć, czy PiS tak do końca ustabilizował swoją pozycję po ostatnich wstrząsach w partii, bo tak naprawdę partia Kukiza, obok słabnącego PSL, jest jedyną partią, która mogłaby przejąć w wyborach samorządowych, część elektoratu PiS.

Trwa ładowanie komentarzy...