Prezydent Andrzej Duda w Jastrzębiu-Zdroju. "Wszystko w rękach opatrzności. Żyjemy nadzieją"

Prezydent Andrzej Duda przyjechał do Jastrzębia-Zdroju.
Prezydent Andrzej Duda przyjechał do Jastrzębia-Zdroju. Fot. Screen z Twittera / Bartosz Wojsa
W niedzielę Andrzej Duda przyjechał do kopalni Zofiówka, gdzie dzień wcześniej doszło do silnego wstrząsu. Bilans jest tragiczny: 38-letni górnik nie żyje. Ratownicy poszukują czterech kolejnych mężczyzn, z jednym z nich jest "kontakt wzrokowy". – Modlimy się za tych, którzy są tam na dole, za tych, których jeszcze nie odnaleziono – mówił dziś prezydent.

Prezydent Andrzej Duda przed kopalnią przywitał się z rodzinami uwięzionych górników. – Wszystko w rękach opatrzności – przyznał. Dodał: – Modlimy się za tych, którzy są tam na dole, za tych, których jeszcze nie odnaleziono. I żyjemy nadzieją, że będzie opieka opatrzności nad nimi.
Prezydent Andrzej Duda
wypowiedź z briefingu parasowego

Widziałem się z ratownikami, którzy właśnie zakończyli pracę na dole. Mówili mi, że warunki są trudne. Przede wszystkim jest tam brak tlenu, tam jest bardzo wysokie stężenie metanu. Wszyscy liczą, że ci czterej górnicy żyją i ratownicy będą walczyli do końca. Natomiast, warunki są, jakie są. Dodał, że po akcji ratowniczej zostanie powołana komisja, która zbada przyczyny katastrofy.

Wczoraj w Jastrzębiu-Zdroju zjawił się premier Mateusz Morawiecki.

Silny wstrząs w Zofiówce

Przypomnijmy, że wczoraj około 11:00 doszło do silnego wstrząsu w kopalni w Jastrzębiu-Zdroju. W tym czasie w Zofiówce znajdowało się 250 osób. Zaś w rejonie bezpośredniego zagrożenia – 900 metrów poz ziemią – jedenaście osób. Czterem górnikom udało się uciec. Po kilku godzinach ratownicy odnaleźli dwóch kolejnych. Zostali oni przewiezieni do szpitala, ich stan nie zagraża ich życiu. Niestety jeden z mężczyzn nie żyje. To 38-latek z dziesięcioletnim stażem pracy.

Prezes JSW Daniel Ozon poinformował, że ratownicy mają "kontakt wzrokowy" z kolejnym górnikiem. Na razie nie wiadomo, w jakim jest on stanie. "Jest on uwięziony między rurociągami. Na teren wjedzie ciężki sprzęt. Uwalnianie może potrwać nawet 4-5 godzin" – podał pracownik "Dziennika Zachodniego".

Ratownicy wciąż poszukują trzech pracowników kopalni. Jak informuje TVN24, pod ziemią nadal pracuje 17 zmieniających się zastępów ratowniczych. W sumie w akcję zaangażowanych jest ponad 200 osób.
Trwa ładowanie komentarzy...