"Efekt dupka" wiecznie żywy. "Kolega, który sprzedaje w luksusowym sklepie, zaczął sie wywyższać"

Galerie handlowe są pełne luksusowych sklepów, klientów "premium" i obsługujących ich sprzedawców. Czy ci ostatni rzeczywiście zachowują się tak źle?
Galerie handlowe są pełne luksusowych sklepów, klientów "premium" i obsługujących ich sprzedawców. Czy ci ostatni rzeczywiście zachowują się tak źle? Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Byliście kiedykolwiek w sklepie "premium"? Nie? Może prędzej czy później i tam zawitacie, kupując czy szukając np. sukienki na studniówkę, garnituru na maturę, samochodu czy pierścionka zaręczynowego. Istnieje przekonanie, że ludzie, którzy zaczynają tam pracować, po jakimś czasie wyraźnie zmieniają się właśnie pod wpływem swojej pracy. Ma to nawet swoją "fachową" nazwę.

Pieniądze to nie wszystko, ale bez pieniędzy nie ma nic – dowiadujemy się z jednego z polskich filmów. Bogactwo potrafi jednak być zgubne i często zmienia człowieka do tego stopnia, że ten potrafi z góry patrzeć na innych. Okazuje się, że takie zachowanie jest czasami "zaraźliwe" wśród tych mniej zarabiających, czego dowodem są sytuacje ze sklepów z luksusowymi towarami.

– Z racji zawodu mam często do czynienia z pracownikami wielu dilerów samochodowych w Polsce – rozpoczyna swoją historię Karol. – Niektórych znam lepiej, innych słabiej, ale to, co rzuca się w oczy to fakt, że ci, którzy pracują w absolutnej marce premium, zachowują się zdecydowanie inaczej. Trochę wyniośle, nawet niejako patrzą z góry na innych. Oczywiście wszystko zawsze zależy od człowieka i nie jest to regułą, ale stężenie "buców" wśród sprzedawców marek premium jest dużo większe niż w innych – stwierdza Karol.

Nasz rozmówca zwraca uwagę, że arogancję wśród dilerów samochodowych widać zwłaszcza w ich podejściu do innych pracowników, szczególnie tych z tańszej marki.

– To wygląda tak, jakby kilka lat obcowania z autami z cenami od kilkuset tysięcy do grubo ponad miliona złotych, dawało im złudne wrażenie, że ich też na to stać. Jakieś takie utożsamienie się z klientami. W końcu oni, jako sprzedawcy, każdego dnia "kupują sobie" nowy samochód z najwyższej półki. Obracają się wśród drogich aut, bogatych ludzi, roztaczając w okół siebie otoczkę, jakby sami należeli do tej grupy. Gdy wchodząc do takiego salonu, nie wyglądasz "premium", nawet na ciebie nie zwrócą uwagi. Podejrzewam, że ich zachowanie często wynika z faktu, że w podobny sposób mogą traktować ich klienci: kupuję auto za set tysięcy, więc wszystko mi wolno. I koło się zamyka – mówi Karol.


Nie tylko auta
Na wygląd premium zwracają uwagę także w sklepie z bielizną damską. – Jakiś miesiąc temu byłem w salonie drogiej firmy bieliźnianej. Tak 300 zł za komplet bielizny to w tym miejscu minimum. Odniosłem takie wrażenie, że kobiety, które tam pracują – wszystkie młode – patrzą się dość dziwnie na osoby, które w ich mniemaniu może nie być "stać" na produkty z tego sklepu. Kręcili się tam głównie obcokrajowcy i dla nich były też najmilsze. Dla jednego z nich nawet nagięły procedury sklepowe, bo pozwoliły mu zwrócić coś, czego nie wolno zwracać – opowiada swoją historię naTemat Paweł, pracownik biurowy pracujący na Woli.

We wspomnianym sklepie nasz rozmówca czuł sie źle, bo odstawał właśnie ubiorem. – Na mnie ekspedientki zerkały dziwnie, może dlatego, że się specjalnie nie stroiłem. Ot przyszedłem w zwyczajnych spodniach i tiszercie. To o tyle dziwne, że one wszystkie pewnie zarabiają za mało, żeby sobie taką bieliznę regularnie kupować, a i tak podchodziły do mnie z wyższością – mówi Paweł, który może i nie ubrał się "drogo", ale bez większego problemu stać go na taki zakup.

Bogaty = "dupek"?
Skąd przyczyna takiego zachowania? Czy rzeczywiście to wina bogatych zrzęd, których przychodzi im obsługiwać? Zacznijmy od wspomnianego bogactwa. Według amerykańskiego psychologa Paula Piff’a, nadmiar pieniędzy wyzwala w nas najgorsze instynkty wywołując coś, co określił on mianem "efektu dupka" ("asshole effect").

Ustalił nawet, że posiadanie większych ilości pieniędzy skłania nas do poczucia, że możemy gorzej traktować biedniejszych od nas, wykorzystywać ich, a nawet oszukiwać.

– Im ostrzejsze dysproporcje, tym mniej osoby bogate mogą czuć się odpowiedzialne za pomoc ubogim. Im bogatsze stają się pewne segmenty społeczeństwa, tym bardziej bezbronne wobec tych egoistycznych tendencji stają się osoby biedne – stwierdził na podstawie swoich badań naukowiec.
Oczywiście wszystko zależy od człowieka i nie każdy bogaty tak się zachowuje. Pamiętamy przecież o takich jednostkach jak np. Bill Gates, ale zjawisko, który określił i zbadał Piff, samo w sobie szokuje.

Chodzi o zarobki?
Ale czy osoby pracujące w tych sklepach zarabiają dużo? Wydawać by się mogło, że jeśli firma sprzedaje płaszcze za kilka tysięcy złotych, to swoim pracownikom płaci sowicie. Podobne wrażenie może powstać w przypadku salonów samochodowych marek klasy premium. No bo jak to – klient płaci za auto 200 tysięcy złotych, a sprzedawca zarabia dwa na rękę?

Okazuje się, że praca sprzedawcy w segmencie produktów luksusowych wcale nie jest bardziej opłacalna. Zarobki w tych sklepach, przynajmniej ich podstawa, nie odbiegają często od realiów przeciętnej wypłaty w handlu.

– 1200 złotych na rękę i przez kilka pierwszych miesięcy 50 proc. zniżki na ubrania naszej marki. Później zniżka znacznie się zmniejszała. Na początku mówiono, że dzień pracy ma trwać 5 godzin, ale ostatecznie wyszło tak, że ludzie pracują tam za mniej więcej te same pieniądze, tylko ponad 8h dziennie. Do tego mają obowiązek przychodzić do pracy w ubraniach tej marki, ale firma nie oferuje na to żadnego dodatkowego funduszu – zdradziła nam anonimowo pracownica sklepu z luksusową odzieżą w Warszawie.

Z kim przystajesz…
Skoro nie chodzi o zarobki, to może rzeczywiście przykład idzie od klienta. Tak jak w XVIII, czy XIX wieku, kiedy to służba, obracająca się w bliskim otoczeniu magnaterii, traktowała resztę podwładnych zdecydowanie gorzej.
Aleksandra Jaworska-Surma
psycholog

Mamy tutaj najprawdopodobniej do czynienia z mechanizmem pewnego rodzaju identyfikacji. Ludzie aspirują do czegoś lepszego, każdy chce być coraz lepszym. Im bliżej przystają tych dóbr, osób, środowisk, do których aspirują, tym bardziej sami przed sobą i przed innymi chcą tworzyć wrażenie, że są ich częścią. Jeżeli ktoś spędza 8 godzin w pracy, wśród tych luksusów, może mieć takie wrażenie, że jest częścią tego świata. Otacza się nimi, ludźmi, którzy je posiadają, a to wpływa na jego psychikę.

Nasza rozmówczyni porównuje zachowanie sprzedawców do kibiców piłkarskich. – Oni też szukają jakiejś części swojej tożsamości na zewnątrz, u tych, których podziwiają. Stąd też takie uwielbienie piłkarzy. To oni stanowią ucieleśnienie ich jakichś najbardziej wymarzonych i pożądanych cech: są dzielni, waleczni, reprezentują dany kraj. Kibice starają sie naśladować swoich idoli przez właśnie obserwację. Ubierają się tak jak oni zakładając koszulkę i szalik w barwach klubu – tłumaczy Jaworska-Surma.

Realia są inne
Można więc stwierdzić, że z kim przystajesz, taki się stajesz. Ale rozmawiając ze sprzedawcami, wnioski są często zgoła inne.

– To nie jest tak, że my innych uważamy za gorszych – mówi Ania, pracownica sieciówki z biżuterią w jednej z galerii handlowej w Poznaniu. – Taki mamy zawód, że obsługujemy bogatych klientów i to jest nasz target. To do nich musimy uderzać i to od ich zakupów zależą nasze zarobki. A te nie należą do najlepszych. Więc jak mam do wyboru faceta pod krawatem, który przynajmniej potencjalnie wygląda tak, że zostawi w sklepie 10 tysięcy złotych, a z drugiej strony jest facet w klapkach i krótkich spodenkach, to jasne jest, że wybiorę tego pierwszego. To na nim skupi się głównie moja uwaga. Chociaż przyznaję, że pozory czasami mylą – opowiada kobieta.

Podobnego zdania jest Małgosia, pracownica w sklepie z markową odzieżą w Gdańsku. – Owszem, wśród bogatych zdarza się wielu buców, ale są też mili ludzie. To zależy od człowieka. Oczywiście, często traktuje się nas jak najniższych sługusów, ale to nie znaczy, przynajmniej ja tak się nie zachowuję, że to pozwala nam traktować innych z pogardą? Często mamy taki przykaz od kierownictwa, żeby bardziej skupiać uwagę na tych, którzy mogą dać nam więcej zarobić. To jednak nie sprawia, że jesteśmy gorszymi ludźmi. Po prostu mniej uwagi skupiamy na innych. To brutalne, ale taka jest tutaj selekcja – dodaje nasza rozmówczyni.

Małgosia przyznaje, że są osoby, które zmieniła praca. – Mam takiego kolegę, który rzeczywiście i nas, swoich kolegów z pracy, i klientów traktuje jak śmieci, a wcale taki nie był, jak zaczynał pracę. Sprzedając luksusy innym, zaczął się wywyższać. Ale czy takie jednostki tworzą regułę? – pyta kobieta.

A idealną puentą, żeby nie oceniać po okładce, niech będzie historia, którą usłyszałem kiedyś od znajomego. Nota bene z branży motoryzacyjnej. Recepcjonistka marki premium zagadała do jednego z handlowców o pomoc w konfiguracji auta i przejażdżkę. Ten w odpowiedzi ją żartobliwie zbył, bo przecież i tak jej nie stać. Po kilku tygodniach kobieta zaparkowała pod salonem wypasionym autem, ale od... konkurencji. Okazało się, że ma majętnego męża, a pracuje tylko dlatego, żeby nie siedzieć w domu. Wyobraźcie sobie wtedy minę tego handlowca.
Trwa ładowanie komentarzy...