Po Durczoka o mało nie przyjechało pogotowie. "Przez kilka godzin zdążyłem przekląć własną głupotę kilkadziesiąt razy"

Kamil Durczok podczas Silesion Extreme Run.
Kamil Durczok podczas Silesion Extreme Run. Fot. Instagram.com / kamil_durczok
Kamil Durczok postanowił, że stawi czoła ekstremalnie trudnemu biegowi na 50 km. Dziennikarz dopiero od niedawna wziął się za sport, więc efekt takiej decyzji okazał się wręcz opłakany. Były prezenter TVN co prawda przekroczył linię mety, tyle że zgięty w pół, z rękami na kolanach i purpurowy na twarzy. Doszło nawet do tego, że organizatorzy imprezy zastanawiali się nad wezwaniem pogotowia.

Durczok już po fakcie żałuje "własnej głupoty". "Przez kilka godzin zdążyłem przekląć własną głupotę kilkadziesiąt razy. Żałować każdego kilometra, podczas którego nie czułem nic poza bólem. Nie było w tym niczego metafizycznego. Po prostu bolało jak cholera. Mięśnie, stawy, brzuch" – napisał na Silesion.pl Kamil Durczok po biegu Silesion Extreme Run, który toczył się na górskiej trasie wytyczonej przez komandosów z Lublina.
Gwiazda telewizji reklamowała zresztą swoją twarzą imprezę. "Przychodzi taki czas, kiedy chcesz się zmierzyć z sobą samym. Z własnymi słabościami. Z przebiegiem, tym liczonym w latach i zdarzeniach, odciśniętym na twarzy, widocznym na ciele. Chcesz sprawdzić, ile jeszcze potrafisz. Na co cię stać. Oczywiście polscy Janusze, zasiedziali w fotelach, z piwkiem w ręku, chromolą coś o 'kryzysie wieku średniego', że 'łeb szaleje', piszą na forach albo wygłaszają do telewizora takie mądrości, które usprawiedliwiają ich wielki brzuch i zadyszkę na pierwszym piętrze. Ty wiesz swoje" – zachęcał na Facebooku Durczok. Tym razem jednak trochę przedobrzył.

źródło: Silesion.pl
Trwa ładowanie komentarzy...