Gowin udał się do fryzjera w godzinach pracy. Pojechał... limuzyną, choć miał do przejścia parę kroków

Jarosław Gowin zasłynął jakiś czas temu swoimi słowami o tym, że "nie starczało mu do pierwszego".
Jarosław Gowin zasłynął jakiś czas temu swoimi słowami o tym, że "nie starczało mu do pierwszego". Fot. Łukasz Antczak / Agencja Gazeta
Jak informuje "Super Express", wicepremier i minister szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin udał się ostatnio do fryzjera. Zwyczajna rzecz, gdyby nie fakt, że wizytę u fryzjera polityk zaliczył w godzinach pracy. Ale i to jeszcze mało – Gowin podjechał do salonu rządową limuzyną. A miał do pokonania na piechotę zaledwie 300 metrów!

Jarosław Gowin jest wyjątkowo zapracowanym politykiem, skoro musiał podjeżdżać limuzyną do fryzjera, choć tak naprawdę nic nie stało na przeszkodzie, aby tak niewielką odległość pokonał pieszo. A przecież w ostatnich dniach w Warszawie pogoda jest naprawdę ładna.

W rozmowie z "Super Expressem", rzeczniczka Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Katarzyna Zawada tłumaczyła, że podróż limuzyną do fryzjera wynikała z tego, że jej szef ma nienormowany czas pracy. – Pracuje często od 8 do 20, zazwyczaj jeszcze dłużej – powiedziała. Tabloid donosi również, że salon Instytut Urody, do którego uczęszcza Gowin, nie należy do najtańszych, bowiem ceny za usługi zaczynają się w nim od 80 złotych.

Niska pensja ministra
Sprawa z fryzjerem przypomina od razu słynne już słowa Gowina z końca lutego tego roku. – Kiedy byłem jeszcze ministrem sprawiedliwości to czasami nie starczało mi do pierwszego. Miałem wtedy jeszcze trójkę dzieci na utrzymaniu – powiedział na antenie Radia Zet. Minister Gowin w rozmowie z Konradem Piaseckim narzekał wówczas na zbyt niskie pensje ministrów. Jak stwierdził, należy porozumieć się z opozycją tak, by od następnej kadencji podnieść wynagrodzenia. Bo "niektórzy wiceministrowie biedują".


Bardzo szybko internauci wytknęli ministrowi hipokryzję, bowiem Jarosław Gowin zarabia miesięcznie 12 895 zł. Na rękę to około 8,75 tys. zł bez dodatków stażowych. Po paru godzinach od wizyty w studiu Radia Zet polityk zamieścił na Twitterze przeprosiny. Skierował je zwłaszcza do tych, "którzy zmagają się z prawdziwym niedostatkiem".

źródło: se.pl
Trwa ładowanie komentarzy...