Obrażał na wizji uczestniczki Czarnego Wtorku. Kobiety oburzone reakcją policji

Wypowiedź Romana Sklepowicza wywołała falę hejtu po lewej stronie internetu.
Wypowiedź Romana Sklepowicza wywołała falę hejtu po lewej stronie internetu. Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Internet zagrzmiał po wypowiedziach Romana Sklepowicza. Prawnik i były ekspert TVP w internetowej telewizji "wRealu24.pl" niestosownie i obelżywie wypowiadał sie na temat uczestniczek "Czarnego Wtorku" w październiku ubiegłego roku. Po tym zdarzeniu jedna z "Dziewuch" złożyła zawiadomienie na policji, ale ta odmówiła wszczęcia postępowania, bo nie widzi znamion przestępstwa. Kobiety są wściekłe.

– Ładne laski idą na dyskotekę, a brzydkie, których nikt nie chce bzykać, to idą na demonstracje – mówił w internetowej telewizji "wRealu24" prawnik Roman Sklepowicz.

Sklepowicz nie tylko postawił tezę, że uczestniczki kobiecych manifestacji w ramach "Czarnego Wtorku" nie chcą być "bzykane". Jak stwierdził, sam stał i oceniał, którą z nich by "bzyknął". – I mówię: ta? O Jezus, o Boże. Tak stałem i myślałem i doszedłem do wniosku: kto to rucha? Doszedłem do wniosku, że nikt. I dlatego idą w tej manifestacji – mówił w październiku ubiegłego roku prawnik.


Po tych wypowiedziach lewa strona internetu zatrzęsła się w posadach. "Cham włożył muszkę i rżnie intelektualistę, uchodząc za eksperta. Oficer podobno. Chyba w gumofilcach i berecie, a nie w oficerkach. Sztandarowy przykład tego, że szambo w Polsce za sprawą dobrej zmiany trafiło na salony"; "Wzorzec pisiego elektoratu" – to jedne z cenzuralniejszych komentarzy, które pojawiły się w sieci pod adresem Sklepowicza.

Pod wpływem lawiny krytyki, która wręcz przygniotła prawnika, ten postanowił opublikować na swoim Facebooku przeprosiny. – Wszystkich, których obraziłem moją idiotyczną i nieprzemyślaną wypowiedzią w programie wRealu24 serdecznie przepraszam i bardzo ubolewam nad moim głupawym poczuciem humoru. Zrobię to również w najbliższym czasie na antenie tego programu. Serdecznie przepraszam! (Miałem głupi dzień) – napisał Sklepowicz.


Jego słowa nie dotarły do serc szczególnie czytelniczek tego wpisu, bo pod nim znowu wylało się morze hejtu. "Jest pan obleśnym starym satyrem, brakuje słów aby to opisać trzeba by było zejść do pańskiego poziomu czyli dna"; "Nie przyjmuję przeprosin. Jestem przekonana, że to jest pana prawdziwa twarz. Jest pan obrzydliwy" – to tylko kilka z nieprzychylnych komentarzy.

Ich lektura jest teraz niemożliwa, bo negatywnych uwag było tak dużo, że Sklepowicz usunął (albo zmienił widoczność postów) i wpis z przeprosinami, jak i całą swoją działalność na Facebooku od połowy października 2017 roku aż do 2012 roku.
Zaangażowano policję
Pod koniec października ubiegłego roku jedna z "Dziewuch" – pani Justyna – zgłosiła sprawę na policji. Napisała, że "Roman Sklepowicz, w programie na żywo w sposób ubliżający i znieważający wypowiedział sie o uczestniczkach manifestacji w ramach Czarnego Wtorku". Powołała się na § 2 artykułu 216 Kodeksu Karnego, który mówi, że:
Artykuł 216 § 2 KK
Dz.U.2017.0.2204 t.j. - Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r.

Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Czytaj więcej



– Jak usłyszałam teksty Sklepowicza to się po prostu wściekłam i zadecydowałam się na zgłoszenie doniesienia – mówi naTemat pani Justyna. – Jak zgłaszałam sprawę, to przesłuchanie miałam z fajną panią aspirant, która mi po cichu dopingowała – przyznaje nasza rozmówczyni.

Pomimo dobrze zapowiadającego się początku sprawy, nie trafi ona na biurko żadnego z policjantów. Pani Justyna dostała niedawno pismo, w którym policja odmawia wszczęcia dochodzenia w tej sprawie, bo nie widzi znamion popełnienia przestępstwa.

Odpowiedź funkcjonariuszy oczywiście nie spodobała się "Dziewuchom". – Policja nie jest dla nas tylko dla PiS-u im wszystko wolno i to (narazie ) bezkarnie – napisała jedna z nich pod postem pani Justyny. Inna nawołuje do złożenia zażalenia. Ale czy to konieczne?

– To jest przestępstwo ścigane z oskarżenia prywatnego. Wymaga więc skargi prywatnej. Gdyby to było przestępstwo ścigane w trybie publiczno-skargowym, to policjanci mieliby obowiązek wszczęcia postępowania w przypadku uznania, że rzeczywiście doszło do popełnienia takiego przestępstwa. Natomiast co do wąskiej grupy czynów [z art. 216 KK – przyp. red.], to są czyny, które dotykają interesów prywatnych osób. To jest wąska i ciągle malejąca grupa czynów. W naszym prawie jest wymagany w tym wypadku prywatny akt oskarżenia wniesiony za pośrednictwem policji, ale może być też wniesiony bezpośrednio do sądu. Powinien mieć charakter indywidualny, ale z możliwością dołączenia się innych osób, które czują sie pokrzywdzone tym samym przestępstwem – tłumaczy dr hab Maria Rogacka-Rzewnicka, prof. UW.

Pani Justyna zamierza pójść tropem, o którym mówi nasza ekspertka. – Najlepiej by było złożyć pozew zbiorowy z powództwa cywilnego. Szukam więc chętnych – podsumowuje pani Justyna.
Trwa ładowanie komentarzy...