Wkrótce może prześcignąć najpopularniejszy hit Quebonafide. O co chodzi z "Otsochodzi"?

Klip do numeru "Nie, nie" Otsochodzi w pół roku przekroczył 50 mln wyświetleń.
Klip do numeru "Nie, nie" Otsochodzi w pół roku przekroczył 50 mln wyświetleń. Fot. Facebook / Otsochodzi / kvcper
Ponad 50 mln wyświetleń - tyle odsłon pod klipem do "Nie, nie" zgarnął raper z warszawskiego Tarchomina. Jak zauważył na Twitterze dziennikarz muzyczny Krzysiek Nowak, to pewien "movement" - sygnał, że młodsi raperzy od Taco Hemingwaya czy Quebonafide wyrobili już swoją silną, stabilną markę. Równo pół roku po premierze "Nowego koloru" piszemy, o co chodzi z Otsochodzi.

"To nowy kolor" nawijał Otsochodzi blisko rok temu w pierwszym, tytułowym singlu ze swojej ostatniej płyty. I faktycznie, patrząc na słupki oglądalności na YouTube ten nowy kolor szybko stał się modny. Ponad 50 mln odsłon w pół roku. Dla porównania najpopularniejszy kawałek Quebonafide ma w serwisie 52 mln wyświetleń. Na taki wynik "Half Dead" - wspólny kawałek Quebo i ReTo, pracował jednak 11 miesięcy.
W mediach społecznościowych również widać ruch na korzyść 22-letniego rapera z Tarchomina. Jeszcze we wrześniu 2017 na Instagramie śledziło go 17,2 tys. użytkowników. Teraz, równo pół roku od wydania "Nowego koloru", Otsochodzi może pochwalić się liczbą niemal 97 tys. followersów.

Na Facebooku obserwuje go znacznie mniej ludzi - 55 tys. Akurat to nie powinno jednak martwić młodego rapera. Pokolenie Z, które wkrótce będzie miało największy udział w social mediach, w głównej mierze interesuje się contentem wizualnym. Stąd przewaga Instagrama nad Facebookiem. Przy okazji od razu widać, kto tworzy największą bazę fanów Otsochodzi.
Dziwniejsze byłoby, gdyby Otsochodzi nie został raperem niż to, że znalazł się w swojej obecnej profesji. Urodzony 5 marca 1996 Miłosz Stępień od najmłodszych lat miał styczność z takimi postaciami polskiej rap sceny jak Włodi i Pelson z kultowej, warszawskiej Molesty. Autorzy "Skandalu" odwiedzili nawet jedną z urodzinowych imprez Miłosza. Poza tym, Pelson znał rodziców Stępienia jeszcze z czasów szkolnych. Podobnie jak Miłosz, wychowali się na warszawskim Tarchominie.

– Akcja wyglądała w ten sposób, że Vienio i Pelson wpadli na moje siódme czy ósme urodziny, które robiliśmy w McDonaldzie (śmiech). To był prezent od moich rodziców. Pamiętam, że dostałem wtedy bandanę Molesty Ewenement – mówił Otsochodzi w wywiadzie dla portalu Newonce.
W twórczości Miłosz rzadko posługuje się swoim prawdziwym imieniem. Często używa imienia Jan. Tak zwracali się do niego kumple z podwórka. Tak nazywał się jego dziadek, któremu raper poświęcił dwa krótkie, choć bardzo wymowne wersy otwierające numer "Yo mamo!". "Na początku śpij spokojnie Janie, dziadku Janie / Czas zabiera ludzi tak niespodziewanie, nie żałuję nic".
"Yo mamo!" to kawałek z debiutanckiej płyty Janka - "Slam", która ukazała się nakładem Asfalt Records w maju 2016. Styl, który Otsochodzi reprezentował w diebiucie, diametralnie różnił się od jego dzisiejszej twórczości. Podobnie jak na poprzedzającej album epce "7" (Lekter Records), na "Slamie" dominowało klasyczne, boom-bapowe brzmienie rapu lat 90. Miejski klimat z tekstami pełnymi bystrych spostrzeżeń, wydawałoby się, że mocno nieadekwatnymi do młodego wieku autora. Z rozmyślaniami o przyszłości, swoim miejscu w świecie. Celnymi uwagami na temat stylu życia swojego pokolenia.


Od 2015 roku Otsochodzi zaczął pojawiać się również gościnnie na płytach innych artystów związanych z rapem. Trzy lata temu mogliśmy go usłyszeć w kawałku "Zima" z krążka "1985" duetu Rasmentalism czy w numerze "Czego więcej" Mielzky’ego. Po premierze "Slam" muzyk pojawiał się również na mniej stricte rapowych nagrywkach, jak "Kilka wspomnień" z "Pętli" grupy Sonar lub "UberPOP" z płyty "Heartbreaks and Promises vol. 3" producenckiego duetu Menta i Jedynaka - Flirtini.
Rok 2017 upłynął jednak Jankowi w nowych barwach. Tytułowy singiel z "Nowego koloru" z gościnnym występem Taco Hemingwaya i pełnym przepychu klipem pokazał Otsochodzi w zupełnie innej stylistyce niż dotychczas. Zwrot w kierunku nowej szkoły, reprezentowanej za oceanem przez takich raperów jak Lil Uzi Vert, czy Playboi Carti, podzielił hiphopową społeczność znad Wisły. Nawet Mielzky, który jeszcze dwa lata wcześniej zapraszał rapera na płytę, skrytykował nowe oblicze Janka.
– Po "Slamie", który był megaklasycznym materiałem, minął rok i wychodzi coś odwróconego o 180 stopni – mówił Mielzky w wywiadzie z Jackiem Adamkiewiczem. – Zrobiło mi się dziwnie, bo mówię: ku*wa, gość jest megastylowy, fajnie pisze i to wszystko w sumie porzucił, bo teraz liryka jest na takim poziomie, że trochę szkoda. A wokal jest przecież genialny. Często to nie jest tak, że ja tym ludziom źle życzę i ich nie lubię. Tylko szkoda, że idziemy w taką stronę – podsumował raper.

Zarzucano również Otsochodzi koniunkturalizm i to, że nie osobiste przekonania, a hajs dyktowały styl "Nowego koloru". Janek odpierał te zarzuty w rozmowie z Electronic Beats.

– Kminiłem nad tym z moimi znajomymi. Kumam, że ludzie mogą tak pomyśleć, biorąc pod uwagę, że teraz "nowa fala" ma swój moment – mówił Otsochodzi. – Ale ja zadaję sobie pytanie: co by było bardziej nie fair? Zrobić przysłowiowy "Slam 2", gdzie nie mam na to ochoty, ale wiem, że mam w tym swoją niszę? Czy fair nagrać coś, na co faktycznie mam dużą zajawę w tym momencie? – pytał artysta.
"Nowy kolor" to o wiele bardziej imprezowy krążek niż "Slam". Bity w tempie przekraczającym 140 uderzeń na minutę eksplodują na koncertach. Na płycie pojawiają się legendy rap sceny jak Pezet, O.S.T.R., czy Włodi. Słychać także mocnych przedstawicieli młodszego pokolenia jak wspomniany Taco Hemingway. Jest energicznie, z mocno imprezową zajawką.
Zajawka przełożyła się na popularność. Twarz Janka znalazła się na dwóch warszawskich muralach - przy Rondzie Waszngtona na zjeździe w ulicę Francuską oraz w podziemiach dworca Warszawa Śródmieście. Na tegorocznym Openerze zagra w Tent Stage tego samego dnia co lider kultowego Talking Heads - David Byrne.
Ktoś może podnieść zarzut, że wkrótce wynik "Nie, nie" Otsochodzi zostanie przebity przez "Tamagotchi" duetu Taconafide. Pewnie tak, bo w ciągu dwóch miesięcy klip do tego numeru został obejrzany ponad 40 mln razy. Wzrost liczby instagramowych followersów Janka o 80 tys. przy wynikach Quebonafide (w tym samym czasie blisko 260 tys. fanów więcej), czy Taco Hemingwaya (wzrost 180 tys.) również może wydawać się znikomy. Pamiętajmy jednak, że w wieku 22 lat żaden z dwójki autorów "Somy" nie był tak rozpoznawalny i nie miał tak silnej pozycji na rynku, co Otsochodzi.
Trwa ładowanie komentarzy...