Jak rząd zakaże porno, nikt młodym nie powie o seksie. "Edukacja kuleje i rodzice muszą odwalać całą robotę za MEN"

Młodzi ludzie pierwszy kontakt z tematem seksualności mają oglądając filmy pornograficzne. Często już nawet 8-latkowie oglądają porno.
Młodzi ludzie pierwszy kontakt z tematem seksualności mają oglądając filmy pornograficzne. Często już nawet 8-latkowie oglądają porno. Fot. Jaran Gjerland Stenstad Soldatnytt / commons.wikimedia.org / CC-BY 2.0
Karol nigdy nie rozmawiał o seksie z rodzicami. Przez 25 lat ani ojciec, ani matka nie poruszyli z nim tego tematu. Nie zająknęli się nawet wtedy, jak miał już dziewczynę. O seksie dowiedział się w gimnazjum z filmiku od kolegi. Wtedy po raz pierwszy oglądał porno. Jak sam przyznaje nie było to idealne źródło informacji, ale nie miał innego. Podobnie jak tysiące dzieci w Polsce. Teraz posłowie chcą zakazu pornografii. Ale czy zakazany owoc nie będzie bardziej kuszący? I kto młodym powie o seksie?

Takich historii jest na pęczki i za każdym razem jest podobnie. Krystian, 30-letni budowlaniec przyznaje, że w jego domu seks był tematem tabu.

– Ani ojciec, ani matka nie mówili mi nigdy o seksie, to było zakazane. Jak pytałem ich o coś to zawsze następowała martwa cisza i zmieniali temat. To trudne się odnaleźć w tym wszystkim, skoro jedynym źródłem wiedzy są pornole, które zacząłem oglądać w podstawówce. Ale to było normalne, bo koledzy też to robili – opowiada Krystian.

To przez rówieśników szybciej przyswajamy temat. Tak było z Pawłem, który pierwszego "świerszczyka" znalazł z kolegami.

– Moje pierwsze spotkanie z tematem seksu to jakieś początkowe klasy podstawówki. Należałem do zuchów, robiliśmy osiedlową zbiórkę makulatury i między różnymi gazetkami znaleźliśmy jakąś tandetną gazetkę. Pamiętam, że były tam zdjęcia jakiejś orgii nad rzeką. Potem ktoś "uprzejmie" doniósł mojej babci, jakie to chłopaki pisemka oglądają. Babcia zrobiła mi burę, było mi strasznie wstyd – mówi 22-letni Paweł.

Z kolei 26-letni Sławkek, który na co dzień pracuje w salonie telefonii komórkowej twierdzi, że dzięki porno przynajmniej ma jakiekolwiek informacje o seksualności i seksie, bo rodzice mu nic nie powiedzieli.

– Dowiedziałem się o seksie oczywiście z porno. Mój ojciec, jak go matka wysłała, żeby porozmawiał ze mną o "pszczółkach i kwiatkach" tak się spocił z nerwów i nie wydusił z siebie nic poza: "a w tych sprawach, no wiesz, to wiesz co i jak?". Odpowiedziałem, że tak i to był koniec naszej rozmowy. A w szkole jak mieliśmy wychowanie do życia w rodzinie to nie było to obowiązkowe, wiec nikt prawie nie chodził. Nie powiem, żeby oglądanie porno mnie czegoś nauczyło, ale przynajmniej wiedziałem "co i jak". Teraz jak rząd zakaże porno to nie wiem kto młodych nauczy tego, bo na pewno nie zrobi tego ani szkoła, ani rodzice – przyznaje Sławek.


PiS – strażnik moralności
Rząd Prawa i Sprawiedliwości zabrał się niedawno za ograniczenie dostępu do porno. Posłowie zwołali konferencję pod nośnym tytułem: „Porno-kokaina na kliknięcie. Medyczne, psychologiczne i prawne uwarunkowania współczesnej pandemii”.

Debatowały na niej dwa zespoły: ds. Rozwiązywania Problemów Uzależnień oraz na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej. Na razie podpisano dokument, że "trzeba coś zrobić".

– Na razie projektu nie ma, ale musimy walczyć z tym uzależnieniem wśród dzieci i młodzieży. Pornografia jest wtedy, kiedy ukazuje się treści mające na celu wywołanie podniecenia seksualnego. Aż około 30 proc. młodzieży w wieku 14-15 lat korzysta z pornografii – mówił na łamach "Super Expressu" poseł PiS Piotr Uściński.

Oczywiście pozostaje pytanie co jest podniecające, a co nie, co jest dla kogo oraz jak posłowie będą chcieli to zweryfikować. Kiedyś stosowano do tego dzwoneczki, które przywiązywano mężczyznom do penisów. Jak więc zbadać, co podnieca kobiety? Nie mniej jednak oprócz masy technicznych i merytorycznych pytań, które na razie pozostają bez odpowiedzi, na młodzież padł blady strach, bo wielu może stracić jedyne źródło informacji o seksie.

Tak jak Brytyjczycy, którym dostęp do porno może zostać ograniczony jeszcze pod koniec tego roku. Ale na razie ich rząd, podobnie jak polski, nie wie jak to zrobić. Mówi się o blokowaniu stron pornograficznych przez rząd u dostawców internetu. Dostęp miałby być weryfikowany przez wpisanie numeru karty kredytowej lub w kioskach sprzedawany byłby kupon z kodem dostępu do stron, ale tylko za okazaniem dowodu osobistego.

Porno uzależnia
Oczywiście porno nie jest dobrym nauczycielem jeśli chodzi o seksualność. A jeśli oglądają je dzieci, to jest ono dla nich szczególnie szkodliwe i uzależniające. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Profilaktyki Zdrowotnej wynika, że ponad połowa chłopców w Polsce ma kontakt z pornografią zanim ukończy 12 rok życia, a aż 15 proc. z nich ogląda treści pornograficzne co najmniej raz dziennie! I takie są fakty.

Oglądane w takich ilościach porno potrafi zniszczyć tzw. ośrodek nagrody w naszym mózgu uzależniając nas od niego, nie mówiąc już o wielu szkodach, które wyrządza w naszym życiu.Filmy tego typu często wzmagają agresję, pogłębiają kompleksy i wypaczają nasze życie seksualne.

– Mamy wyniki badań z Polski, które mówią, że rzeczywiście pornografia jest bardzo dostępna i mają z nią kontakt coraz młodsi ludzie – mówi w rozmowie z naTemat prof. Lew Starowicz, wybitny polski seksuolog. – Niestety jest ona dla wielu młodych jedynym źródłem informacji na temat seksu i nie powinno to mieć miejsca – dodaje nasz rozmówca.

Zakaz mało zmieni
Ale czy całkowite ograniczenie dostępu jest dobrym rozwiązaniem? Historia pokazuje, że prohibicja w Stanach nie sprawdziła się, bo ludzie i tak pili alkohol, który był nielegalnie produkowany w piwnicach, leśnych lepiankach i stodołach. Czy zakazany owoc nie będzie bardziej kuszący?

– To nie jest dobry pomysł, bo to tylko będzie wzmagało zainteresowanie pornografią. Tu trzeba zapobiegać temu poprzez edukację dzieci i młodzieży – przyznaje profesor Starowicz.

Trudno powiedzieć, czy zakaz pornografii nie rozwinie też jakiegokolwiek "porno-podziemia" i jakie będą jego konsekwencje. Do tej pory oprócz rządu PiSprzed takim wyborem stanęła koalicja PO-PSL w 2014 roku. Pomysł ten jednak upadł.

Skoro politycy wiedzą, że wprowadzenie zakazu pornografii jest w Polsce trudne, to może warto, tak jak mówi prof. Lew Starowicz, zainwestować w edukację seksualną? Są przypadki, gdzie w domu rozmawia się z dzieckiem o seksie już od podstawówki i ma to duży wpływ na jego podejście do pornografii.

– Pierwsze książki do edukacji seksualnej dostałam od rodziców w zerówce, a z biegiem czasu dostawałam nowe, dostosowane do mojego wieku – mówi 23-letnia Agnieszka. – Styczność z erotyką pojawiła się gdy miałam 8 lat, kiedy razem z koleżanką grałyśmy na komputerze w gry erotyczne. Pamiętam, że o seksualizacji rozmawiała ze mną mama, jednak byłam na tyle zawstydzona rozmową, że niewiele z niej wyniosłam. Za to uważnie przysłuchiwałam się jej rozmowom z moją o trzy lata starszą siostrą i właśnie z tego "podsłuchiwania" sporo się dowiedziałam – mówi kobieta.

Odpowiednie podejście rodziców przygotowało ją do kontaktu z filmami porno. – Gdy byłam nastolatką zaczęłam oglądać filmy hentai, które następnie zamieniłam na tradycyjne filmy pornograficzne. Od najmłodszych lat byłam edukowana seksualnie, a możliwość podglądania nagości na ekranie komputera w pełni zaspokajała moją ciekawość. Sama wybierałam gry i filmy, które mi odpowiadały i nigdy nie były to rzeczy, na które nie byłam emocjonalnie gotowa – opowiada Agnieszka.

Edukacja seksualna nie tylko dla dzieci
Tak niestety nie jest we wszystkich domach. Wielu rodziców woli temat seksu przemilczeć, bo nie wie co ma powiedzieć swojemu dziecku. I te wtedy właśnie najczęściej trafiają na pornografię.

– To jest bardzo duży problem w momencie, w którym ten temat nie jest poruszany w domu i dziecko nie zna swoich granic, nie potrafi o nie zadbać i nie wie tak naprawdę czym jest seksualność – mówi Antonina Lewandowska, edukatorka seksualna Grupy Ponton.

– Wtedy właśnie dziecko jest konfrontowane z tematem pornografii, często zupełnie nowym, obcym, zakazanym, a przez to bardzo ciekawym. Młody człowiek zostaje wrzucony w obcy, brutalny świat i doznaje szoku, bo nie potrafi często udźwignąć tego tematu, a jednocześnie nie wie jak porozmawiać z rodzicami, którzy nigdy z nią czy z nim o jakichkolwiek aspektach seksualności nie rozmawiali. Dlatego brak edukacji w domu ma kolosalny wpływ na to, jak później wygląda kontakt z pornografią – wyjaśnia Lewandowska.

Rodzice stają zawsze przed ogromnym wyzwaniem, bo często sami nie są nauczeni tej seksualności, a muszą bardzo wcześnie zgłębić temat pornografii i przedstawić go ich dziecku. Bywa też tak, że sami nie są świadomi swojej seksualności, dlatego tak trudno im rozmawiać o niej z dzieckiem.
Antonina Lewandowska
edukatorka seksualna Grupy Ponton

Edukacja seksualna zaczyna się tak naprawdę wtedy, kiedy w domu pojawia sie dziecko. Od najmłodszych lat dbamy o granice, o rozmowy o ciele, uczymy tak samo, że oprócz ręki czy nogi ma także penisa lub waginę. Możemy nazwać je zdrobniale, ale ważne, żeby o tym mówić. Wiadomo, że te rozmowy są potwornie trudne dla rodzica dlatego, że ta edukacja seksualna w Polsce kuleje od wielu lat i sami mają nieprzepracowane problemy, nie wiedzą niektórych rzeczy, bo nikt ich tego nie uczył.


Problemem jest system edukacji
Zdaniem edukatorki seksualnej to m.in. przez kulejącą edukację w szkołach rodzice muszą często odwalać całą robotę za Ministerstwo Edukacji. Ale żeby to się zmieniło potrzeba ogromnych przeobrażeń w całym systemie szkolnictwa.

– Przede wszystkim należy wprowadzić obowiązkową edukację seksualną w szkołach, która będzie prowadzona przez osoby kompetentne i wykształcone, nie jak ma to miejsce choćby w rządowym programie "W stronę dojrzałości", który jest kpiną z nowoczesnej edukacji seksualnej. Powinniśmy zadbać, by zajęcia prowadziły osoby przekazujące informacje neutralne światopoglądowo, które nie będą się rumieniły przy słowie "prezerwatywa" i które znają się na temacie, stworzą warunki do rozmowy z uczniami – stwierdza Lewandowska

Rodzicu: ucz się!
Ale przy obecnym rządzie nie ma co liczyć, że szkoła nauczy dziecko czegokolwiek o seksualności. Dlatego skoro pornografia nie powinna być przykładem, a szkoła tego nie nauczy, to odpowiedzialność za edukowanie dziecka z jego seksualności zostaje po stronie rodzica. Skąd ma wziąć informacje jak to robić?

– W internecie jest dostępnych parę publikacji chociażby ONZ czy UNICEF, które zajmują się publikowaniem takich pakiecików i książeczek o edukacji seksualnej, które są dostępne w różnych językach. Oprócz tego jest wiele organizacji krajowych, które przeprowadzają raz na jakiś czas szkolenia. Ale zawsze można zadzwonić także na nasz telefon zaufania, który dyżuruje w w piątki popołudniami i po prostu dopytać. Dyżurantka zawsze podpowie jak rozmawiać z dzieckiem, czy z młodzieżą nie tylko o seksualności, ale o tym, co robić kiedy dziecko zbyt wcześnie ogląda pornografię i jakie są alarmujące sygnały – informuje edukatorka seksualna.
Trwa ładowanie komentarzy...