"Na boisko mają ich wyprowadzić dzieci męczenników". Arabia Saudyjska otwiera mundial w Rosji. Ale co z Ramadanem?

Mecz Rosja-Arabia Saudyjska inauguruje mundial 2018. Do Moskwy przybyło wielu saudyjskich kibiców.
Mecz Rosja-Arabia Saudyjska inauguruje mundial 2018. Do Moskwy przybyło wielu saudyjskich kibiców. Fot. Screen/Twitter/Saudi National Team
Dla reprezentacji Arabii Saudyjskiej to pierwszy występ na tej imprezie od 2006 roku i kraj niemal oszalał z tego powodu. Do Moskwy poleciały całe rzesze kibiców, na lotnisku w Rijadzie każdy dostał torbę z prezentami od Saudyjskich Linii Lotniczych, a na miejscu, w Moskwie, Saudyjska Federacja Piłkarka zaprosiła na wystawną kolację kapitanów drużyn z innych kontynentów. Nawet imamowie rozgrzeszają piłkarzy, którzy od kilku tygodni nie poszczą z okazji Ramadanu. Ten kraj wciąż jest wielką zagadką.

"Byliśmy tam pionierami" – wspomniał właśnie były brytyjski piłkarz, który przed laty pracował w Arabii Saudyjskiej i trenował jej drużynę narodową. Był koniec lat 70. David Woodfield mówił, że Saudowie mieli wtedy tylko stadion, na boisku był piasek, było potwornie gorąco, podczas treningów lał się pot, piłkarze nie wykazywali się cierpliwością. Ale Saudowie już wtedy mieli pieniądze, myśleli o sukcesie.

Od tamtej pory minęły lata świetlne. Książę Mohammed bin Salman inwestuje w sport, zwłaszcza w piłkę nożną, a zagraniczne media piszą, że choć drużyna słaba, to w ostatnich latach Arabia Saudyjska ma ogromne finansowe i polityczne wpływy w świecie piłki.

Ba, na początku tego roku pierwszy raz w historii Arabia Saudyjska wpuściła na stadiony kobiety. W chustach na głowie, z zielonymi szalikami kibiców, weszły oddzielnym wejściem dla kobiet i pierwszy raz mogły na żywo obejrzeć mecz.

"Polegli broniąc religii"
A dziś drużyna ultrakonserwatywnej Arabii Saudyjskiej inauguruje Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji. Zobaczcie, jak się cieszą kibice. I jaki film nagrano na okoliczność skompletowania reprezentacji narodowej. Co może przez to pokazać światu?
Na boisko w Moskwie saudyjscy piłkarze mają wyjść w towarzystwie dzieci męczenników, co może wzbudzać kontrowersje. Tak Arabia Saudyjska postanowiła wykorzystać ten mecz. "To wielki gest uznania wobec tych, którzy polegli broniąc religii, ojczyzny i swoich przywódców. Poświęcili życie broniąc swojej świętej ziemi" – napisała w mediach społecznościowych Saudyjska Federacja Piłki Nożnej.
Uhonorowano też kibiców, którzy tłumnie udali się do Moskwy. Polscy kibice, lecąc na mecze polskiej reprezentacji, chyba nigdy nie otrzymali takich podarków. A saudyjscy, przed odlotem do Moskwy, dostali na lotnisku całe torby.
Federacja ugościła też przedstawicieli innych drużyn. Już w Moskwie zaproszono ich na uroczystą kolację z okazji Ramadanu. W sieci pojawiły się zdjęcia, tym wydarzeniem również mocno się pochwalono.
Inne prawa dla piłkarzy?
Wreszcie kwestia samego Ramadanu. Sprawa, wzbudziła kontrowersje w 7 muzułmańskich krajach, które zakwalifikowały się na mundial, również w Arabii Saudyjskiej, nie mówiąc o ciekawości świata. I nie chodzi tylko o inauguracyjny mecz, ale treningi na kilka tygodni przed. Ramadan kończy się 14 czerwca. Jak piłkarze mieli trenować, przy założeniu, że w ciągu dnia nie można nic pić, ani spożywać posiłków?


– Graliśmy już w czasie Ramadanu, to nie jest problem. Myślę, że damy radę – uspokajał media menadżer drużyny, Omar Bakhashwain.

Okazuje się, że w tak konserwatywnym kraju, w którym nikomu nie przyszłoby do głowy złamać świętych zasad Ramadanu, piłkarze mogą być z tego wyłączeni. Jakby football rządził się tu zupełnie innymi prawami. Już kilka miesięcy temu federacja piłkarska ogłosiła, że przed mundialem drużyna nie będzie pościć w czasie Ramadanu. "Trenujcie w nocy, dlaczego macie to robić w dzień?", "Kto dał im prawo pogardzać jednym z filarów islamu na rzecz footballu?" – reagowali oburzeni Saudyjczycy.

Im bliżej mundialu, tym sprawa nabierała większej wagi. Wreszcie głos zabrali imamowie.I osobiście orzekli, że skoro piłkarze są w podróży, to oznacza, że Koran pozwala im przełożyć świętowanie na później. Jeden z imamów dowodził nawet w telewizji, że piłkarze mogą przesunąć czas modlitw, byle tylko więcej czasu poświęcili na to, aby ich drużyna osiągnęła sukces (!).
Inny wtórował, że przypadku mundialu "casus podróży" można nawet zastosować wobec kibiców i dziennikarzy. Wpis Radwana Al-Radwana na Twitterze wywołał jednak duże oburzenie. Niektórzy dowodzili, że piłkarze wcale nie są w czasie podróży, inni pytali, jak można zrównywać piłkę nożną z religią, ktoś napisał też – cytujemy za serwisem www.memri.org – że "sukces pochodzi od Allaha, a nie od jedzenia w Ramadanie".

Dyspensę od Ramadanu piłkarze podobno dostali na piśmie.
"Na głos imama, przerwał mecz"
A jeśli chodzi o samą modlitwę. Jeden z byłych irlandzkich piłkarzy, Kevin Sheedy, który spędził sezon w Rijadze, wspominał niedawno, jak spotkał się tam z zupełnie innym światem. W supermarketach, w restauracjach, wszędzie gdy pojawił się czas modlitwy, Saudyjczycy rzucali wszystko i szli się modlić. – Nawet w klubie, gdy w telewizji leciała transmisja meczu – opowiadał. Również w czasie meczów zdarzało się, iż głos imama powodował, że piłkarze na chwilę się zatrzymywali. Albo mecz trwał dalej, ale piłkarze rezerwowi szli się modlić.

Kilka miesięcy temu, z tego powodu, wielkie uznanie wśród Saudyjczyków, i nie tylko, zyskał Brytyjczyk Mark Clattenburg, szef federacji sędziowskiej w Arabii Saudyjskiej. Gdy w czasie meczu, który sędziował, z meczetu zaczął dochodzić głos imama, przerwał mecz. Kibicie bili mu brawo, w tym czasie niektórzy piłkarze usiedli na murawie, inni oddalili się na kilka minut. Clattenburg zebrał pochwały na całym świecie.
Trwa ładowanie komentarzy...