Szukając granic polskiego przypału. Część pierwsza: Indywidualne tablice rejestracyjne

Personalizowane tablice rejestracyjne potrafią być żenujące.
Personalizowane tablice rejestracyjne potrafią być żenujące. Fot. Facebook / Polskie Tablice Rejestracyjne
Znacie tych drogowych napinaczy. Wzrok wbity w drogę. Prawa ręka na czternastej, lewa na klaksonie. Choćbyś chciał, nie przyśniesz na światłach. Czarny lakier, ciemne szyby, trzy litery klasycznej bawarskiej marki. Na blachach napis BOSS tuż za oznakowaniem województwa. Przewózka poziom hard. Personalizowane tablice rejestracyjne to dziś żaden symbol lansu, ale prosta droga do bycia obśmianym.

Kiedy jednak spotykasz delikwenta na stacji paliw, okazuje się, że albo BOSS dzisiaj pojechał Mercem albo wysłał swojego szofera, żeby zatankował. No bo jak to, ten pokurcz? Taki agresywny? To jest ten boss gangster? Zderzenie z rzeczywistością jest równie absurdalne, co znajome. Bo ile to już razy okazywało się, że najgłośniejszy pieniacz mocny jest tylko w gębie i budowaniu groźnie wyglądającej otoczki. Nie trzeba już chyba dodawać, że nie znajdującej pokrycia w życiu po drugiej stronie karoserii.
Oczywiście nie wszystkie spersonalizowane blachy są żenujące. Ta opcja przydaje się właścicielom firm posiadających dużą flotę, dzięki czemu może się wyróżnić. Ale bywają również po prostu kosztowną fanaberią. Prekaryjnym kiczem równym kolekcji ogrodowych krasnali z prawdziwej porcelany, czy fotografowaniu się na ściance na evencie firmy zajmującej się wywozem gruzu.

– Chciałem, żeby moje auto miało imię, dlatego nazwałem je Pablo – mówi Filip. – W tym momencie fascynowałem się serialem "Narcos". Dodatkowo mój pierwszy pomysł był już zajęty. Te indywidualne blachy to spoko rzecz dla firm spedycyjnych, które chcą oznaczyć swoje pojazdy wg jednego klucza – dodaje nasz rozmówca.

– A mnie zawsze bawią właśnie ci napinacze. Czarne auto, klimat gangsterski i te blachy w stylu: W1 BLACK, N0 XXX. Albo W1 1111 i taki klimat. No jaki jest w tym sens? Ani nie wygląda ładnie, ani nie daje poczucia anonimowości. Nieźli są też ci, których lata świetności dawno przeminęły. Auto niby na wypasie, blachy personalizowane, ale samochód sprzed kilku naprawdę długich lat. Widać, że "dobrze to już było" – mówi z kolei Michał, który często jeździ po Polsce.


Gdyby właściciele takich tablic rejestracyjnych skierowali swoją kreatywność w innym kierunku, być może zainteresowałby się nimi jakiś Ogilvy&Mather, McCann lub inna agencja reklamowa. Chwytliwe hasło na niewielkim polu tekstowym ma sporą wartość w świecie reklamy. I choć w odpowiednich okolicznościach slogan P0 SSIJ lub D0 GAROW mógłby całkiem nieźle zażreć, na drogach kojarzy się raczej z seksistowskimi napinaczami.
Na spersonalizowanych blachach nie mogą występować wulgaryzmy. Zwrot "possij" w zależności od kontekstu wydaje się jednak strasznie obraźliwy. Mimo to właścicielowi białego Mitsubishi udało się umieścić upragniony napis na rejestracji. Jak? Wystarczył odpowiedni wniosek, przedstawiający samochód jako powierzchnię reklamową pastylek do ssania.
– Poza brakiem wulgaryzmów, warto również sprawdzić w wykazie, czy nasz pomysł nie został już przypadkiem wykorzystany – mówi naTemat urzędniczka z Urzędu Dzielnicy Ochota. – Należy się jednak liczyć z tym, że na spersonalizowane tablice czeka się dłużej, około miesiąca. Poza tym opłata jest wyższa - 1100,50 zł dla samochodu i 581,50 zł dla motocykla. Jeśli zależy nam na tym, by w czasie oczekiwania na tablice poruszać się pojazdem, warto byłoby nabyć tablice tymczasowe - 62 zł dla samochodu, 37 zł dla motocykla – wylicza urzędniczka.

Jak widać nie jest to zbyt tania przyjemność. Dodatkowo tylko przy pierwszej rejestracji lub przerejestrowaniu po zmianie właściciela możemy sobie na nią pozwolić. Jeśli mamy już inne tablice, nie ma opcji, by zmienić je na spersonalizowane. Poza tym tablice indywidualne są przypisane do samochodu, dlatego po jego sprzedaży stają się praktycznie bezużyteczne.

Mimo to 12 176 właścicieli samochodów z woj. mazowieckiego, 6 723 z Wielkopolski, czy ponad 5000 ze Śląska zdecydowało się na indywidualne blachy. Na wortalu Polskie Tablice Rejestracyjne można znaleźć 56 157 indywidualne tablice. Choć przy 28 678 674 zarejestrowanych w Polsce pojazdów na dzień 8 czerwca 2017 wg CEPiK to prawdziwa kropla w morzu, to jednak bardzo widoczna i często budząca bardzo negatywne skojarzenia.
Trwa ładowanie komentarzy...