77-latka samodzielnie weszła nad Morskie Oko. Niewiarygodne, co do niej krzyczeli z fasiągów

To powinno być przykładem dla turystów w Tatrach. 77-latka sama weszła pod Morskie Oko.
To powinno być przykładem dla turystów w Tatrach. 77-latka sama weszła pod Morskie Oko. Fot. facebook.com/Kampania.przeciwko.zabijaniu.koni
Postawa tej 77-letniej turystki powinna być przykładem dla wszystkich turystów, którzy podróżują nad Morskie Oko. Mimo dwóch operacji i podeszłego wieku, emerytka samodzielnie weszła nad górskie jezioro. Jednak z konnych bryczek padały niewybredne komentarze.

O tatrzańskich wozach i bryczkach ciągniętych przez konie jest głośno szczególnie zimą. Jednak w lecie, ruch turystyczny w Tatrach wcale nie zamiera, a konie nie mają lżej. Jednak całkowitym przeciwieństwem nie chcących się przemęczyć turystów, jest 77-letnia pani, która samodzielnie pokonała 9-kilometrowy odcinek z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka.

Seniorka, podpierając się jedynie parasolką, w trzy i pół godziny godziny dotarła do najpopularniejszego w Tatrach jeziora. Następnie z niego wróciła, także piechotą. "Przez całą drogę ani razu nie pozwoliła się wziąć pod rękę, żeby jej pomoc i ani razu nie chciała zawrócić" – opisuje jej wnuczka. Po drodze, kobiety mijały kilkanaście fasiągów.

"Byli bardzo bezczelni, bo gdy ich mijaliśmy, mówiłam: 'Spacerkiem sobie iść, a nie konie męczyć'. To na to mi odpowiadali, że wiek nie ten. Powiedziałam, że z przodu idzie moja babcia – 77 lat, która miała dwie poważne operacje, a pani się zaśmiała i powiedziała, że im zazdrościmy, że jadą" – pisze Anita.
Historia 77-letniej kobiety poruszyła wielu internautów. Post na Facebooku udostępniło już ponad tysiąc osób i w bardzo pozytywny sposób skomentowało. Pozostało tylko życzyć zdrowia wiekowej turystce I brać z niej przykład.
Trwa ładowanie komentarzy...