"To nie są wielkie zarobki". Kandydat PiS do samorządu komentuje swoją 100-tysięczną pensję

Nie wiadomo jak interpretować słowa prezesa PiS o "wysokich zarobkach" w spółkach Skarbu Państwa.
Nie wiadomo jak interpretować słowa prezesa PiS o "wysokich zarobkach" w spółkach Skarbu Państwa. Fot. screen z youtube.com/TKB Dolsat
Słowa Jarosława Kaczyńskiego o zarabiających w spółkach Skarbu Państwa, którzy nie będą mogli kandydować w wyborach samorządowych, wywołały zamieszanie w szeregach PiS. Jednak nic sobie z nich nie robi Piotr Wysocki pracujący w PGE KWB Bełchatów. Uważa, że 100 tysięcy pensji rocznie to nie są wysokie zarobki – podaje "Fakt".

Przypomnijmy, Jarosław Kaczyński stwierdził, że osoby, które mają dobrze płatne posady w spółkach skarbu państwa, nie powinny brać udziału w wyborach samorządowych.

Tymczasem Komitet Polityczny PiS wskazał Piotra Wysockiego na kandydata na prezydenta Bełchatowa. Wysocki pracuje w PGE KWB Bełchatów, gdzie zarabia ponad 100 tys. zł rocznie. I to na stanowisku elektromontera. Jak sam mówił, słowa Jarosława Kaczyńskiego potraktował jako ostrzeżenie dla osób "na stanowiskach". On taką według niego nie jest.

Teraz odniósł się także do wysokości swojej pensji. – Moja pensja jest średnią pensją w kopalni – zapewnił w rozmowie z "Faktem". Jednak inni pracownicy kopalni już tak dobrze nie zarabiają. – U nas miesięczne zarobki to około 3,5 tys. zł i to po podwyżkach – powiedziała tabloidowi osoba znająca widełki zarobków w KWB Bełchatów.

Nadal jednak nie wiadomo, kogo dokładnie Jarosław Kaczyński miał na myśli, mówiąc o osobach, które mają wysokie pensje w spółkach należących do państwa. Nie wiadomo też, czy Piotr Wysocki utrzyma się na fotelu kandydata na prezydenta miasta.

źródło: fakt.pl
Trwa ładowanie komentarzy...