Romans Małgorzaty Tusk. Żona byłego premiera w przeszłości chciała odejść od męża

Małgorzata Tusk zakochała się w innym mężczyźnie w pierwszych latach małżeństwo z przyszłym premierem.
Małgorzata Tusk zakochała się w innym mężczyźnie w pierwszych latach małżeństwo z przyszłym premierem. Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta
Wiele lat temu Donald i Małgorzata Tusk w szczerym wywiadzie po raz pierwszy opowiedzieli o poważnym kryzysie w swoim małżeństwie. Żona byłego premiera miała romans z jego kolegą. W swojej autobiografii sprzed kilku lat opisała szczegóły tej znajomości. Kim była jej sympatia?

W jednym z wywiadów sprzed lat Donald Tusk przyznał, że romans jego żony był poważną sprawą. – Wydawało mi się, że po pierwsze, mało znaczę w twoim życiu, a po drugie, że nie sprawdzasz się jako mąż – wypominała mu w tym samym wywiadzie żona, która, jaka sama przyznała później, nie czuła wtedy z jego strony żadnego oparcia.

Do całej sprawy Małgorzata Tusk powróciła w swojej autobiografii "Między nami", która ukazała się w 2013 roku. Tam wytłumaczyła, że jej romans nie był typową, przelotną miłostką, lecz prawdziwym uczuciem. "Znalazłam. Zakochałam się, tak po prostu, nie wiadomo kiedy. Znowu ktoś zwracał na mnie uwagę” – napisała.

Donald Tusk w latach 80. mocno angażował się w działalność opozycyjną, a jego żona z małym synem siedziała w domu. "Co za gnojek. Co on ze mną robi. Całe życie mi spieprzył" – myślała wówczas o premierze. Kim był jej wybranek? Jak ustalił "Fakt", był nim Wojciech Fułek, poeta i pisarz, działacz podziemia, samorządowiec.


Jednak Małgorzata Tusk postanowiła zostać z mężem, który ostatecznie przekonał ją o sile swego uczucia, zdobywając dla syna nieosiągalne wtedy sanki oraz godzinami przesiadując na ławce przed blokiem.

Fułek był znajomym Tusków od wielu lat. Gdy kandydował na prezydenta Sopotu w 2010 roku, Donald Tusk poparł jego rywala, Jacka Karnowskiego, mimo iż ten był zamieszany w aferę korupcyjną. – Bardziej poeta niż prezydent miasta. Ambitny, ale ma kłopoty z podejmowaniem decyzji – mówił o nim były premier.

Obecny szef Rady Europejskiej przyznał w wywiadzie tuż po publikacji książki żony, że o jej romansie wiedziało wiele osób w Gdańsku. – Pamiętam, jak mój przyjaciel powiedział: "wiesz, ja ci strasznie zazdroszczę, że tak o nią walczysz". Pewnie tak szczerze byśmy o tym nie rozmawiali, gdyby nie happy end – powiedział.

Więcej szkody niż pożytku
"Między nami" Małgorzaty Tusk miało być wizerunkowym ratunkiem dla słabnącej popularności premiera. Jednak książka przedstawiła go w raczej mniej korzystnym świetle. Eksperci jednogłośnie ocenili, że pomysł był wyraźnie przestrzelony, bo przedstawił Tuska jako człowieka trudnego do życia. PR’owy strzał w stopę.

– Rozmawiałam o tym z mężem, wiedział, że chcę o tym napisać. Dał mi wtedy mądrą radę: żebym zastanowiła się, co będzie, potem gdy książka się ukaże i ludzie zaczną o niej mówić. Czy będę potrafiła z tym żyć – tłumaczyła Małgorzata Tusk chęć opisania swojego romansu w książce.
Trwa ładowanie komentarzy...