Dla niego 100 tys. złotych to mało. Kim jest kandydat PiS na prezydenta Bełchatowa?

Piotr Wysocki, kandydat PiS na prezydenta Bełchatowa
Piotr Wysocki, kandydat PiS na prezydenta Bełchatowa Fot: Youtube/screen
Kandydat PiS na prezydenta Bełchatowa zarabia w państwowej spółce 100 tys. zł rocznie ale – jak tłumaczy – to nie są wielkie zarobki. Nie dostrzega więc konfliktu interesów po słowach prezesa Kaczyńskiego, że samorządowcy PiS nie mogą łączyć kandydowania z zasiadaniem w spółkach, bo "do polityki nie idzie się dla pieniędzy” .

O tym "ile to jest dużo” pisaliśmy już w naTemat. Politykom i osobom na stanowiskach wciąż trzeba jednak przypominać, że nie zarabiają mało.

Elitarne grono
Mieliśmy już aferę po słowach byłej wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej, że "za 6 tysięcy to pracuje albo złodziej albo idiota”. Sędzia Małgorzata Gersdorf mówiła kiedyś, że za 10 tys. zł miesięcznie można żyć jak się jest sędzią na prowincji.
Gromy spadły też niedawno na wicepremiera Jarosława Gowina po tym gdy się wyżalił, że z ministerialnej pensji trudno mu wyżyć do pierwszego i na wicemarszałka Senatu Adama Bielana, który stwierdził, że "zarabia ok. 10 tys. zł na rękę, ale gdyby nie żona, to nie byłoby kolorowo".

– Mam ok. 7,5 tys. zł na czysto. Można za to przeżyć, nie brakuje na chleb. Trudno jednak mówić, by były to zarobki niebotyczne – mówi z kolei swego czasu poseł Marek Suski, obecny szef gabinetu politycznego premiera Morawieckiego.

Kim jest Wysocki?
Do tego "elitarnego” grona dołączył właśnie Wysocki i to w czasie gdy prezes PiS mówi wiele o skromności w swojej partii, każe obniżyć uposażenia parlamentarzystom i samorządowcom o 20 proc. i ustanawia zakaz łączenia w PiS funkcji w samorządzie i spółkach skarbu pańtwa.

Kim jest Wysocki? Komitet Polityczny partii rządzącej wskazał go właśnie na kandydata na prezydenta Bełchatowa. "Ja zrozumiałem to tak, że chodzi o osoby na stanowiskach. To co zarabiam, to nie są wysokie zarobki. Moja pensja jest średnią pensją w kopalni” – tłumaczył w "Fakcie”.


Rozmówcy dziennika twierdzą jednak, że miesięczne zarobki w KWB Bełchatów to około 3,5 tysiąca złotych więc - jak ironizowali - może Wysocki zarabiając 100 tys. rocznie pracuje "w kopalni diamentów”. "Jeśli zostanę prezydentem miasta, to oczywiście zrezygnuje z pracy w kopalni” – tłumaczył Wysocki.

Piotr Wysocki jest członkiem PiS, pełni obecnie funkcję wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Bełchatowie. Jego małżonka, Agnieszka Wysocka, na początku bieżącej kadencji sprawowała funkcję wiceprezydenta Bełchatowa ds. oświaty.

Pani Wysocka była też szefową lokalnego klubu "Gazety Polskiej”, a teraz w spółce-córce bełchatowskiej kopalni zarabia – według relacji "Faktu" – ponad 60 tys. zł miesięcznie.
Kandydatura Piotra Wysockiego została zgłoszona przez Annę Milczanowską – posłankę z Radomska. Podobno decyzja ta wywołała spore zaskoczenie. Kandydat na prezydenta jest w ratuszu przewodniczącym Komisji Gospodarki Komunalnej, członkiem Komisji Prawa i Porządku Publicznego i obecnym przewodniczącym Klubu "Gazety Polskiej". Legitymuje się wykształceniem średnim.

Wykładnia słów prezesa
Ale zakaz łączenia pracy w samorządzie i spółkach ustanowiony przez prezesa PiS wywołał popłoch w szeregach samorządowców PiS bo są miejsca gdzie trudno znaleźć radnego, który nie dorabiałby w spółce.
Dlatego zmienia się już wykładnia słów Jarosława Kaczyńskiego. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek podkreśliła, że jeżeli kandydaci partii zdobędą mandat radnego w wyborach samorządowych, to "automatycznie" zrezygnują z pracy w spółkach Skarbu Państwa. – Taką ewentualność łączenia mandatu z pracą w spółce eliminujemy – powiedziała Mazurek.

W najbliższych dniach komitet polityczny PiS zatwierdzi ostateczne listy kandydatów w wyborach samorządowych.
Trwa ładowanie komentarzy...