Awantura na spotkaniu z Morawieckim. Ta kobieta wywołała furię zwolenników PiS

Spotkanie Mateusza Morawieckiego w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej zakończyło się awanturą.
Spotkanie Mateusza Morawieckiego w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej zakończyło się awanturą. screen/Twitter Premier Mateusz Morawiecki - Wspieramy
Premier Mateusz Morawiecki wystąpił w Łódzkiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej w ramach cyklu spotkań "Polska jest jedna". Doszło tam do szarpaniny z kobietą, która unosiła kartkę w napisami "Polska jest jedna. PiS dzieli ludzi". Wyrwano jej kartki z rąk i obrzucono obelgami.

Kobieta wyciągnęła z torebki kolejne kartki i pokazała je premierowi, ale zwolennicy szefa rządu je podarli. Została siłą wyprowadzona z sali przez jednego z nich, mimo że premier Morawiecki prosił, by "tę panią zostawić". Ktoś z sali krzyknął "czerwona szmata", a w stronę mężczyzny, który nagrywał scenę telefonem, krzyczano "spadaj gnojku".

W wystąpieniu Morawieckiego nie brakowało odniesień do obecnej rzeczywistości polityczno-gospodarczej. – Czy normalnością jest to, że mafie VAT-owskie hulają jak wiatr po dzikich polach i robią z polską gospodarką co im się żywnie podoba? Czy to jest normalność? – pytał szef rządu.

– Czy normalnością jest to, że wielkie korporacje i bogatsze firmy płacą mniejszą stopę podatkową niż małe firmy? Czy normalne jest to, że jest skrajne ubóstwo u dzieci, w części naszej populacji, naszego społeczeństwa? – kontynuował.

Nie zabrakło pochwał Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem szefa rządu obecny obóz rządzący przywrócił Polsce normalność, a także elementarną sprawiedliwość. Wśród spełnionych przez PiS obietnic wyborczych wymienił 500+, darmowe leki dla seniorów, obniżony wiek emerytalny czy minimalną stawkę za godzinę pracy.


Do innej awantury na spotkaniu z premierem Morawieckim doszło w Gdańsku, w słynnej sali BHP. Premier chwalił się sukcesami rządu. W pewnym momencie przeciwnicy PiS wyciągnęli transparent z napisem "Pycha i Szmal".

Rzeczniczka rządu próbowała uciszyć członków KOD-u, jednak wywołało to skutek odwrotny do zamierzonego. Spotkanie zostało przerwane, a premier Mateusz Morawiecki został przy asyście stoczniowców i policji pospiesznie opuścił salę BHP.

źródło: "Dziennik Łódzki" , "Dziennik"
Trwa ładowanie komentarzy...