Ulubiony potwór internautów doczekał się filmu. Do kin wchodzi horror na podstawie mema

Slender Man to bohater strasznej historyjki z internetu - tak zwanej creepypasty
Slender Man to bohater strasznej historyjki z internetu - tak zwanej creepypasty Screen z YouTube
Internauci mają swoje miejskie legendy, które nazywają creepypastami. Jedne z najsłynniejszych opowiadają o Slender Manie. Historii o demonie porywającym dzieciaki jest bez liku, ale dopiero teraz będziemy mogli zobaczyć go na dużym ekranie. Premiera filmu już w sierpniu.

Dla wielbicieli horrorów i ludzi, którzy lubią się czasem trząść ze strachu, to postać wręcz kultowa. Demon Slender Man to nic innego jak straszny mem, bohater wielu creepypast (jak niedawna o Momo). Został wymyślony w 2009 roku na forum - pojawił się na sfabrykowanych zdjęciach, a internauci dorobili mu mitologiczną otoczkę.

Slender Man to bardzo wysoki, szczupły demon bez twarzy. Jego cechą charakterystyczną jest również garnitur i macki. Chwyta nimi swoje ofiary. Przed Slender Manem nie da się uciec. Kiedy zobaczysz dryblasa z białą głową to wiedz, że już po tobie.
Slender Man "nakłania" do zbrodni
Niektórzy jednak biorą na poważnie mitologię Slender Mana. Najsłynniejsza historia pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. W 2014 dwie 12-latki chciały złożyć w ofierze swoją rówieśniczkę. Zadały jej 19 ciosów nożem. Dziewczynka na szczęście przeżyła, ale zaczął się niezwykły proces sądowy, o którym szerzej pisałem w artykule "Nastolatki chciały zabić koleżankę w ofierze dla demona. Wymyślony Slender Man popycha do prawdziwych zbrodni".

Sprawa zakończyła się niedługo po publikacji artykułu. W 2017 roku Anissę Weiner skazano na 25 lat szpitala psychiatrycznego - po trzech latach będzie mogła ubiegać się o przedterminowe zwolnienie. Z kolei Morgan Geyser, która była mózgiem operacji i omal nie zamordowała koleżanki, potraktowano z większą surowością - w lutym 2018 roku nastolatkę skazano na 40 lat pobytu w placówce dla obłąkanych.
"Slender Man" - film na podstawie creepypasty
O bulwersującej sprawie nastolatek powstał dokument, który możemy obejrzeć na Netflixie ("Strzeż się Slendermana"). Produkcja, która już niedługo wejdzie na ekrany polskich kin, to zupełnie inna historia z memem w tle. W przedstawionym w filmie świecie Slender Man istnieje naprawdę, ale bohaterkami są również nastolatki, które zapuściły się w mroczną część internetu.

"Małe miasteczko w Massachusetts, cztery uczennice przystępują do rytuału, mającego zdemaskować Slender Mana, postać żyjącą w tradycyjnych przekazach ludowych. Kiedy jedna z nich znika w tajemniczych okolicznościach, zaczynają podejrzewać, że może jednak Slender Man istnieje naprawdę, a ich koleżanka właśnie stała się jego ofiarą..."
Czytaj więcej

Scenariusz napisali David Birke ("Zabójca z autostrady", "13 grzechów" "Elle") oraz Victor Surge, z kolei reżyserem jest Sylvain White ("Imperium", "Skorpion", "The Following", "MacGyver", oraz "Zabójcza broń"). W jedną z głównych ról wciela się Joey King znana z horroru "Obecność". – Wchodzi ci w umysł jak wirus – mówi w zwiastunie grana przez nią bohaterka.
Film "Slender Man" wchodzi do polskich kin 17 sierpnia.
Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Zmasowane podpalenia w Szwecji[/b]. Spłonęło blisko 90 samochodów

Zmasowane podpalenia w Szwecji. Spłonęło blisko 90 samochodów

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.