Najsłynniejsze małżeństwo Powstania Warszawskiego. Historię Billa i Lilly powinniście znać

Najsłynniejsze małżeństwo Powstania Warszawskiego – Bolesław (Bill) Biega i Alicja (Lilly) Treutler-Biega.
Najsłynniejsze małżeństwo Powstania Warszawskiego – Bolesław (Bill) Biega i Alicja (Lilly) Treutler-Biega. Fot. Eugeniusz Lokajski/Wikipedia
Kościół, w którym brali ślub, już nie istnieje. Część murów wprawdzie przetrwała wojnę, ale w 1953 r. komuniści uznali, że nie ma sensu odbudowywać świątyni. Dziś mniej więcej w tym miejscu jest pl. Powstańców Warszawy. Gmach kościoła nie przetrwał, ale ich małżeństwo – tak. A zdjęcia z ich ślubu są jedną z najważniejszych ikon Powstania Warszawskiego. Bo... i miłość była w powstaniu.

"To się stało"
– Każdy ma inne pojęcie o ślubie. A myśmy nie mieli pojęcia. I to się stało po prostu. Pamiętam tylko, że ojciec protestował. Mówił: "nie powinniście się pobierać, bo Bill nie ma posady, bo jeszcze jest młody". A to nas nic nie obchodziło, oczywiście – z ciepłym uśmiechem wspomina Lilly.

– Była naprawdę piękną dziewczętą... – mówi w filmie "Epidemia miłości" Bill. – Dziewczyną – poprawia się po chwili. W jego wymowie literka "r" brzmi miękko, tak jak to jest w języku angielskim. Ale to nie tylko dlatego, że od dziesiątków lat mieszka za oceanem. Bo wprawdzie w 1922 r. urodził się w Warszawie, to jednak całe dzieciństwo spędził w Londynie a jego mama była Irlandką. Umarła, jak miał dwa lata. Wrócił do Polski w 1933 r. wraz z ojcem.
Jak poznał Lilly czyli Alicję? Życie Bolesława (Billa) Biegi jest tak bogate w dynamiczne zwroty akcji i niezwykłe sytuacje, że nie da się tego opowiedzieć w dwóch słowach. Lub może wręcz przeciwnie – wystarczy powiedzieć jedno: "przeznaczenie". I to wyjaśnia wszystko.

Tak miało być
Ojciec Bolesława Biegi, też Bolesław, był polskim dyplomatą, tuż po I wojnie światowej brał udział w rokowaniach Traktatu wersalskiego w Paryżu. Tam poznał swoją żonę, matkę Billa, Marjorie Thomas, tłumaczkę pracującą w dyplomatycznej delegacji.


Potem Bolesław Biega senior był drugim sekretarzem polskiej ambasady w Wielkiej Brytanii. Po nagłej śmierci pierwszej żony, ożenił się ponownie, z Angielką. Ale to małżeństwo nie trwało długo. Trzecią żoną ojca Billa (ślub zawarto już w czasie II wojny światowej) była zaś Polka, Hanna Treutler – siostra Wandy Treutler i mama Alicji, czyli poślubionej w czasie Powstania Warszawskiego żony Billa.

Skomplikowane? Tak to po prostu jest – wiele się musi wydarzyć, aby dwie przeznaczone sobie osoby mogły się spotkać w jednym miejscu i czasie.
Bolesław (Bill) Biega ps. "Pałąk"
uczestnik Powstania Warszawskiego, batalion "Kiliński", dowódca 2. kompanii "Szare Szeregi"

Jak się rozpoczęła znajomość z przyszłą żoną?

Dosyć prozaicznie, bo jej matka była siostrą trzeciej żony mojego ojca. Jej ojcem był Stefan Treutler i był właścicielem apteki na Nowym Świecie 60. Dzisiaj w dalszym ciągu tam jest apteka. W tym domu mieszkała na pierwszym piętrze. W 1939 roku ten dom został zbombardowany. W czasie oblężenia Warszawy była na wsi z matką. Przez parę tygodni mieszkała u nas w domu. Miała siostrę bliźniaczkę, więc miałem bardzo przyjemne życie, miałem w domu dwie ładne bliźniaczki.

Czytaj więcej

1944.pl, Archiwum Historii Mówionej
Siostra żony to Hala, czyli Halina. Nieraz na zdjęciach obie dziewczyny są mylone. – Ale moją przyszłą żoną była Alicja, w skrócie Lili, jak Lili Marlen – podkreśla Bolesław Biega w "Archiwum Historii Mówionej" Muzeum Powstania Warszawskiego.

"Przybiegała mnie oglądać"

To on wciągnął Alicję w konspirację. Była w szkole medycznej. Zaczęła werbować sanitariuszki do Armii Krajowej. Uczyła je jak opatrywać rany. Bolesław zaś uczył i Alicję, i inne dziewczyny, jak się obchodzić z bronią. I niecierpliwie czekał na wybuch powstania. Bo o tym, że planowane jest Powstanie Warszawskie, wiedział od 1943 r.
Jego udział w walkach nie trwał długo. Bolesław Biega ps. Pałąk, dowódca kompanii "Szare Szeregi" batalionu "Kiliński" został ranny w pierwszych dniach powstania podczas ostrzału gmachu banku PKO na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej i Jasnej. Tam trafił do prowizorycznego szpitala. I tam niedaleko służyła też Alicja.
BOLESŁAW (BILL) BIEGA ps. "PAŁĄK"
uczestnik Powstania Warszawskiego, batalion "Kiliński", dowódca 2. kompanii "Szare Szeregi"

Kwatera Lili była oczywiście na poczcie. Jak mogła, to przybiegała mnie oglądać.

1944.pl, Archiwum Historii Mówionej
"Skoro się kochacie"
Przybiegała, odwiedzała. Wiedziała, że jeden z lekarzy chciał mu amputować rękę, ale drugi postanowił, że postara się kończynę uratować. A te jej odwiedziny widział kolega - dowódca. I w końcu oświadczył: "No, dlaczego wy się nie pobierzecie skoro się kochacie?".

Bill miał opory, że jak to tak w tej sytuacji... Dowódca jednak stwierdził, że wszystko załatwi. I przez gońca najpierw załatwił księdza, a potem posłał komunikat do Alicji – że jutro o tej i o tej ma się stawić, bo jest jej ślub. Rozkaz to rozkaz. Więc przyszła. – On zdecydował. Więc ja się oczywiście zgodziłam – z rozbrajającą szczerością wspominała w filmie "Epidemia miłości" Alicja Treutler-Biega ps. "Jarmuż".

On tylko co skończył 22 lata, ona była tuż przez 21. urodzinami. Ślub odbył się 13 sierpnia, bardzo blisko szpitala urządzonego w gmachu PKO – w niedużym kościele Imienia Jezus przy ul. Moniuszki.

W czasie powstania kościół ten został spalony, ale jego ściany przetrwały. Dało się go odbudować, ale komunistyczne władze nie uznały tego za stosowne. W 1953 r. kościół został zburzony doszczętnie. Zdjęć, jak wyglądał z zewnątrz, zachowało się niewiele. Ale zdjęcia i film ze środka kościoła przetrwały i przeszły do historii. To tu Bolesław i Alicja powiedzieli sobie sakramentalne "tak".

Z ręką na temblaku
Jak to się stało, że ślub został zarejestrowany? Znów na to pytanie można odpowiedzieć w sposób skomplikowany, wyjaśniając, kto, co, gdzie i kiedy robił. Można też stwierdzić, że przypadki w życiu nie istnieją i tak się stać musiało.
Po prostu – naprzeciwko kościoła przy Moniuszki był punkt Informacji i Propagandy Armii Krajowej. Dowiedzieli się, że po drugiej stronie ulicy jest ślub, to przyszli z kamerą i aparatem fotograficznym. No i ślub przeszedł do historii.
BOLESŁAW (BILL) BIEGA ps. "PAŁĄK"
uczestnik Powstania Warszawskiego, batalion "Kiliński", dowódca 2. kompanii "Szare Szeregi"

Ci wszyscy na zdjęciach, to nie są żadni [znajomi], to wszyscy z tego szpitala, z jakichś jednostek, które tu na Moniuszki się znajdowały. Dopiero później skończył się atak i urządzili ucztę weselną na poczcie, bo myśmy [zdobyli] wielkie magazyny. Były sardynki francuskie, angielskie papierosy, były francuskie wina zdobyte od Niemców.

1944.pl, Archiwum Historii Mówionej
Na zdjęciach ze ślubu widać młodego chirurga Mirosława Vitali wraz z żoną – to on podjął się, że spróbuje uratować rękę Billa. Na filmie w oczy się rzuca fakt, że pan młody ma rękę na temblaku. To właśnie z powodu tej rany trafił do szpitala, no i w sumie dlatego doszło do ślubu.

Zamiast obrączek - kółka od firanek
"(...) miałem całą rękę w gipsie. Nienajgorzej się czułem, [ale] bolało, oczywiście, że bolało. Miałem ranę na nodze, ale jakoś nienajgorzej się czułem" – wspominał Bolesław Biega. I przyznawał, że oboje z żoną nie mieli nic. Zupełnie nic. Za obrączki posłużyły im... kółka od firanek.
BOLESŁAW (BILL) BIEGA ps. "PAŁĄK"
uczestnik Powstania Warszawskiego, batalion "Kiliński", dowódca 2. kompanii "Szare Szeregi"

Żona Vitali, Rysia Vitali, chciała nam dać ich obrączki, ale ja odmówiłem. Myśmy używali tych kółek od firanek jako obrączki. Gdzieś od kogoś dostali mundur, bo ja byłem po cywilnemu, tylko z… opaską. Jakoś mnie na ślub w ten mundur ubrali, dlatego na zdjęciach jestem w mundurze, a to nie był mój mundur.

1944.pl, Archiwum Historii Mówionej
– Na ołtarzu nie było żadnych kwiatów. Wszyscy byli niespecjalnie ubrani (...). Pamiętam zapachy. To był tylko spirytus, amoniak, wszystkie te środki do dezynfekcji, pachniały jak to w szpitalu – wspomina Lilly. No bo kościół przy Moniuszki funkcjonował jako kaplica Szpitala Dzieciątka Jezus.

Noc poślubna na materacu
W czasie, gdy brali ślub, trwał niemiecki atak na gmach Poczty Głównej przy Świętokrzyskiej. Świadek Bolesława na uroczystość nie przyszedł, bo właśnie został zabity. – Ja uważałam, że to właśnie coś specjalnego było przez to, że właśnie było takie niecodzienne – opowiada pani Alicja.
"Trzynastka jest moją szczęśliwą liczbą"
fragment książki Billa Biegi

Spędziliśmy noc poślubną na materacu na podłodze w przedsionku gabinetu poczmistrza. Przez całą noc łączniczki przesuwały się na palcach koło naszego łoża nosząc meldunki do komendy. Ale nas nic nie wzruszyło, byłem w bólu po całodziennych wysiłkach i pocieszaliśmy się przytulając się, aż zasnęliśmy.

biega.com
Po upadku powstania oboje jako jeńcy trafili do obozu przejściowego. Udało im się stamtąd zbiec. Wiedzieli, że kiedy przyjdą Sowieci, ich los może być jeszcze gorszy niż to, co może ich spotkać ze strony Niemców. Po kilku dniach marszu przedostali się do aliantów. Bill stał się już na stałe Billem – został zwerbowany jako oficer łącznikowy amerykańskiej armii. W końcu angielski znał równie dobrze jak polski. Pomagał ewakuować się Polakom. Jeszcze w Niemczech urodził się ich pierwszy syn.

Po zakończeniu wojny wraz z żoną trafili do Londynu. Tam zdał egzaminy na brytyjskiego inżyniera elektryka i zaczął pracę. Nie chciał pozostać w Wielkiej Brytanii – jak wielu Polaków wolał popłynąć do USA, ale Amerykanie zablokowali wydawanie wiz Polakom. Dopiero w roku 1950 wyjazd całej rodziny był możliwy.

W Stanach przeprowadzali się parokrotnie. Bill pracował zazwyczaj jako inżynier elektryk lub przedstawiciel handlowy firm handlujących z zagranicą artykułami elektrycznymi. Także z Polską. W 1972 r. po raz pierwszy po wojnie był w Warszawie. Po raz drugi przyjechał w 1992 r., by na miejscu zobaczyć orła w koronie.

"Pewnie jestem tu ostatni raz"

Później wielokrotnie przyjeżdżał wraz z żoną i także z jednym z wnuków na obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Ostatni raz był w 2014 r., już bez żony. Dla Lilly była to już wtedy zbyt trudna wyprawa. – Ja już mam 92 lata i pewnie jestem tu ostatni raz – mówił wtedy ze smutkiem.

W Ameryce powstańczemu małżeństwu się poszczęściło - doczekali się piątki dzieci, dwanaściorga wnuków oraz dwojga prawnuków.

Opublikowany przez Tygodnik PLUS Poniedziałek, 13 lipca 2015
Z powstańczych biogramów prowadzonych przez Muzeum Powstania Warszawskiego wynika, że Bill i Lilly wciąż żyją. Doczekali się pięciorga dzieci i 12. wnucząt. W latach 70. Bill napisał po angielsku książkę "Trzynastka moja szczęśliwa liczba". No bo przecież ten ślub był trzynastego. Dedykował ją żonie: "Dla Lili, która zawsze była przy mnie na dobre i na złe".

"Nie można siedzieć i nic nie robić"
Gdy w 2009 w ramach "Archiwum Historii Mówionej" Muzeum Powstania Warszawskiego spisywało wspomnienia Bolesława Biegi, w rozmowie padło pytanie o to, jak powstanie wpłynęło na postawę Billa jako człowieka. I jaka nauka płynie z tego zdarzenia.
BOLESŁAW (BILL) BIEGA PS. "PAŁĄK"
uczestnik Powstania Warszawskiego, batalion "Kiliński", dowódca 2. kompanii "Szare Szeregi"

Muszę powiedzieć, że… człowiek jest zdany na siebie i ewentualnie na dobrych przyjaciół. Moje zupełnie przypadkowe doświadczenie [pokazuje], że trzeba pracować i pchać się naprzód własnymi siłami, nie trzeba czekać na to, żeby ktoś pomógł.

To mi dało [Powstanie], że trzeba ciągle o wszystko walczyć: o swoją rodzinę, o karierę, nie można siedzieć i nic nie robić.

W czasie Powstania Warszawskiego zawarto co najmniej 256 małżeństw. Statystycznie 4 śluby dziennie. Gdy wszędzie wokół płonęły domy, wszystko obracało się w gruzy, ginęły tysiące ludzi.

Tyle ślubów udokumentowano w kościelnych statystykach. Najpewniej było ich o wiele więcej, ale nie sposób tego wyliczyć – wielu młodych małżonków powstania nie przeżyło.
Pisząc tekst korzystałem z "Archiwum Historii Mówionej" Muzeum Powstania Warszawskiego, tekstu "Powstańczy ślub" polonijnego tygodnika "Plus" wydawanego w USA, strony biega.com założonej przez Billa Biegę oraz relacji zawartych w filmie "Epidemia miłości" w reż. Macieja Piwowarczuka z 2009 r.
Trwa ładowanie komentarzy...
Mirki i mirabelki dają zarobić. [b]Wykop.pl ze świetnym wynikiem finansowym[/b]

Mirki i mirabelki dają zarobić. Wykop.pl ze świetnym wynikiem finansowym

No w końcu! [b]Znamy datę wyborów samorządowych[/b]

No w końcu! Znamy datę wyborów samorządowych

Michał BoniMichał Boni

15 sierpnia będziemy oglądali defiladowy przemarsz warszawską Wisłostradą wojsk różnych formacji z historii Polski. Wieść niesie, że będą oddziały z czasów Mieszka i Chrobrego, aż do najbardziej współczesnych. Takie defilady w sposób naturalny rodzą poczucie dumy. Pokazują najlepsze tradycje, dają siłę, wyzwalają emocje i budują tożsamość, polską tożsamość.

Dubois i StępińskiDubois i Stępiński

Niedługo będą dwa lata, jak w serii Polski Teatr Internetowy opublikowaliśmy tekst, który nic a nic nie stracił na aktualności, choć wymagał drobnych uzupełnień. Zmęczony mężczyzna zaparkował skuter wodny przy molo rzucając niedbale cumę oficerowi ochrony i rozpinając po woli piankę ruszył ku okazałej willi.

[b]Pitera obnaża hipokryzję ws. Gawor.[/b] Wspomina niewygodny epizod z dziejów prawicy
O TYM SIĘ MÓWI

Pitera obnaża hipokryzję ws. Gawor. Wspomina niewygodny epizod z dziejów prawicy

Nie wszystko, co rośnie na łące jest zdrowe. [b]Część roślin jest silnie trująca[/b]
ANNA KACZMAREK

Nie wszystko, co rośnie na łące jest zdrowe. Część roślin jest silnie trująca