"Polityka": Dla PSL Serafin to Anioł Zagłady. Ludowcy chcą go wyrzucić albo chociaż zawiesić

Na zdjęciu Władysław Serafin, "Anioł Zagłady"
Na zdjęciu Władysław Serafin, "Anioł Zagłady" Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Władysław Serafin, choć broni się jak może, może nie uniknąć kary od partyjnych kolegów.

Jak czytamy w "Polityce", Władysław Serafin "dla peeselowskiego ludu stał się Aniołem Zagłady".
Joanna Solska
"Polityka"

Pierwszą ofiarą afery z taśmami PSL okazał się minister rolnictwa Marek Sawicki. Drugą Andrzej Śmietanko. Teraz kolej na Władysława Serafina, który całą aferę rozpętał. Dla ludu PSL-owskiego Serafin to dziś Anioł Zagłady.


Czytaj też: "Każdy codziennie je bochen chleba"; "Jestem dużym producentem mleka" – przezabawna konferencja Władysława Serafina

Czym zasłużył sobie na to miano? Według autorki Joanny Solskiej PSL uważa, że to właśnie Serafin zrzucił im na głowy całą tę aferę.

To on nagrywał taśmy. Działacze chcą Serafina wyrzucić z partii, a w najlepszym razie zawiesić go w prawach członka. Teren od dawna zwracał uwagę, że z Serafinem mogą być kłopoty.


Serafin podpadł wszystkim: partyjnym dołom, które nie chcą być utożsamiane z kumoterstwem kolegów na wyższych szczeblach, ale też "górze". Chociaż niedawno Władysław Serafin z władzami partii był za pan brat.

Jeszcze w trakcie posiedzenia kierownictwa PSL, które zmusiło Sawickiego do dymisji, siedział obok Waldemara Pawlaka (…). Dziś liderzy partyjni już nie podają mu ręki. Z każdym dniem coraz bardziej zdają sobie sprawę, ile partii upuścił krwi.


Zobacz też: Przechowalnia ludzi PSL kosztuje nas 1,5 miliona złotych. "Aż roi się w niej od polityków, którzy popadli w niełaskę"

Joanna Solska wspomina jeszcze na koniec, że niedawno wypuszczone taśmy to może nie być wszystko.

Mówi się, że ujawnione taśmy nie są jedynymi. Serafin ma opinię człowieka, który lubił zbierać haki. Do użytku wewnętrznego. Ale teraz coś się wyraźnie wymknęło spod kontroli.


Źródło: "Polityka"
Trwa ładowanie komentarzy...