Znany reżyser skazany za znęcanie się nad żoną. Przemoc nie jest domeną pijaków i biedaków

Przemoc wobec kobiet
Przemoc wobec kobiet Fot. Shutterstock
Znęcanie się nad rodziną uznawane jest za domenę środowisk patologicznych i lumpenproletariatu. Przemoc domowa nie jest jednak zależna od statusu społecznego i materialnego. Okazuje się, że przeważającą grupę kobiet padających jej ofiarą stanowią te z rodzin nieuznawanych za patologiczne i dobrze sytuowanych.

Już wielokrotnie na jaw wychodziły głośne skandale z udziałem celebrytów, aktorów, piosenkarzy, polityków. Bili żony, partnerki i znęcali się nad nimi psychicznie. Do niechlubnego grona damskich bokserów dołączył teraz znany polski reżyser Maciej D., twórca m.in. "300 mil do nieba", "M jak miłość", "Na dobre i na złe" czy "Ojca Mateusza".


Sąd skazał go właśnie na 6 miesięcy ograniczenia wolności za znęcanie się nad żoną. Prokuratura zarzucała mu, że psychicznie i fizycznie znęcanie trwało od maja 2003 do września 2011.

Prawo pięści

W Polsce w większości środowisk przemoc domowa kojarzy się z patologią, alkoholem i bezrobociem. To nieprawda. Nie tylko osoby z niższym statusem społecznym dopuszczają się przemocy. Nie chodzi ani o zasobność portfela, ani o pozycję społeczną.

– Wśród kobiet zgłaszających się do fundacji po pomoc zdecydowanie przeważają kobiety z rodzin dobrze sytuowanych. Trafiają się również osoby ze znanymi nazwiskami – mówi Urszula Nowakowska z Fundacji Centrum Praw Kobiet.

Zdaniem ekspertów, szczególnie przemoc wśród znanych i wysoko postawionych osób jest dużym problemem, bo poruszanie tego tematu uchodzi w tych środowiskach za przejaw braku klasy. Poza tym kobiety ze znanym nazwiskiem przed ujawnieniem blokuje fakt, że sprawa mogłaby w jakiś sposób przedostać się do mediów.

Według różnych szacunków przemocy doświadcza nawet 1/3 kobiet w Polsce. – Dane są tutaj bardzo rozbieżne i niedokładne. Wiele z nich, jak np. niebieskie karty, zafałszowuje prawdziwą skalę tego zjawiska. Szacuje się jednak, że przemoc dotyka 1/3 Polek. Są to różne formy przemocy ze strony mężczyzn, od fizycznej i psychicznej, przez seksualną, a kończąc na ekonomicznej – wymienia Urszula Nowakowska.

Bicie jako wyraz miłości


Specjaliści podkreślają, że tym, co wyróżnia osoby dopuszczające się przemocy, jest osobowość. – Sprawca przemocy chce dominować i sprawować kontrolę. Mężowie, partnerzy stosujący przemoc wobec kobiet, traktują je jako osoby niższej kategorii. Przemoc daje im poczucie władzy – podkreśla Nowakowska. Poniżanie i bicie żony czy partnerki sprawia, że mają poczucie władzy przynajmniej w domu.

Przemoc domowa jest nie tylko ogromną traumą z powodu fizycznego i psychicznego cierpienia, jakiego doświadczają jej ofiary. Chodzi również o zależność od człowieka, który się tej przemocy dopuszcza. – Jest niewielki procent kobiet, które zgłaszają się po pomoc po pierwszym czy po drugim uderzeniu – mówi Nowakowska.

Jej zdaniem dzieje się tak dlatego, że wiele kobiet zdecydowanie później definiuje przemoc, doświadczaną od bliskiej osoby jako przemoc. – Wiele kobiet uznaje np. izolację, kontrolę, a nawet agresywne zachowania za przejaw miłości partnera. Bardzo często nie potrafią tych zachowań zdefiniować właściwie, czyli jako przemoc – dodaje przedstawiciela Fundacji Centrum Praw Kobiet.

System pomocy

Poza tym większość sprawców przeprasza po swoim "wybuchu" i obiecuje, że to się więcej nie powtórzy, a ofiary w to wierzą. Do tego dochodzi również zależność ekonomiczna i rodzinna. W wielu przypadkach bardzo silna jest presja społeczna – utrzymać rodzinę. Skoro mąż bije tylko mnie, to lepiej, żeby dzieci miały ojca.

Nie sprzyja również system pomocy, brakuje placówek i mieszkań komunalnych dla ofiar. Wiele z nich nie odchodzi mimo doświadczania przemocy, bo po prostu nie mają dokąd iść.

Czytaj również: Kościół toleruje przemoc w rodzinie? "Tygodnik Powszechny" przypomina duchownym, że dzieci bić nie wolno


Fundacje i ośrodki pomocy zapewniają przede wszystkim pomoc psychologiczną i prawną. Mają uruchomione infolinie i pomoc online. – Jeśli jest taka potrzeba, przyjmujemy kobiety poza kolejką. Mamy również ośrodek, gdzie zapewniamy bezpieczny pobyt. Poza tym staramy się zapewnić również asystę podczas rozpraw. To wszystko zależy od sytuacji konkretnej rodziny i kobiety – tłumaczy Nowakowska.

Przyznaje jednak, że zapotrzebowanie jest dużo większe, od zasobów i możliwości fundacji. Rocznie Fundacja Centrum Praw Kobiet pomaga 10 tys. kobiet. – Nie wszystkim kobietom jesteśmy niestety w stanie pomóc tak, jak na to zasługują – dodaje.
Trwa ładowanie komentarzy...