Ceramika jak złoto. Moda na „Polski New Look”

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku to ważny okres w rozwoju polskiego wzornictwa, architektury wnętrz oraz sztuki użytkowej. Po sukcesie wystawy „Chcemy być nowocześni”, zorganizowanej przez Muzeum Narodowe w Warszawie, nikt nie ma już wątpliwości, że design tamtych czasów jest obiektem pożądania, nie tylko wśród pasjonatów wzornictwa czy kolekcjonerów. W Muzeum Narodowym we Wrocławiu trwa kolejna wystawa, która przybliża „Polski New Look” z porcelany, fajansu oraz porcelitu.

Serwis do kawy „Iza” (1959, J. Wrzesień, ZP Chodzież), fot. A. Podstawka
Serwis do kawy „Iza” (1959, J. Wrzesień, ZP Chodzież), fot. A. Podstawka
W warszawskim sklepie z designem Reset w gablotach królują porcelanowe figurki z fabryki w Ćmielowie. Pingwiny, koty, wygięte w pląsach tancerki – nieraz delikatnie obtłuczone – to oryginały sprzed kilkudziesięciu lat. Do każdej figurki, jak do luksusowej biżuterii, dołącza się certyfikat, który świadczy o tym, że jest ona autentyczna. Sędziwa porcelana sprzedaje się równie dobrze, co współczesny design. Działający dziś projektanci z upodobaniem naśladują zresztą wzory z przeszłości.

Na aukcjach internetowych rekordy popularności biją serwisy obiadowe lub kawowe o charakterystycznych obłych kształtach. Wyraziste barwy, abstrakcyjne ornamenty, fikuśne detale skontrastowane z prostotą bazy – tak, to lata 50. i 60. Wytwory z fabryk w Wałbrzychu, Włocławku, Bogucicach, Ćmielowie czy Chodzieży lądują znów na polskich stołach. Ukryte w piwnicach i na pawlaczach przez rodziców, którym bardziej podobał się Duralex z lat 90., dzisiaj zostają odgrzebane przez ich dzieci. Trend vintage, tak obecny w pop-kulturze, uratował pamięć o wybitnych rodzimych projektach.

Gabriela Hoffmann-Śleżewska projektantka w Zakładach Porcelitu „Pruszków” w Pruszkowie
Mój pierwszy zestaw to serwis do kawy „Primo”, który zyskał pochlebne opinie. Wtedy mieliśmy pierwsze zamówienie eksportowe do Jugosławii. Potem, proszę sobie wyobrazić, mieliśmy nawet zamówienia z krajów skandynawskich, a tam była przecież duża konkurencja. Ale nasze wzory podobały się, chwalono je. Oni mieli wspaniałe tradycje wzornictwa i swój własny styl. Myśmy też chcieli mieć swój styl. Ośrodek bardzo dobrze współpracował z laboratorium zakładowym – z panią Werner, z panem Modrzejewskim. Myśmy chyba byli wtedy fanatykami, bo pracowaliśmy przecież nie dla pieniędzy, nawet nie dla sławy, tylko w przekonaniu, że możemy i musimy doprowadzić do odrodzenia po wojnie naszego własnego wzornictwa. (Fragment książki dr Barbary Banaś – Polski New Look)
Popularyzacji wiedzy o szczęśliwym dla polskiego wzornictwa okresie przysłużył się także Instytut Wzornictwa Przemysłowego w Warszawie, który dzisiaj przypomina o chlubnej tradycji, której twarzą była Wanda Telakowska. Instytut promuje jednak zazwyczaj dokonania autorów skupionych niegdyś wokół pracowni Zakładu Ceramiki i Szkła IWP. Dr Barbara Banaś, kolekcjonerka i kustosz Działu Ceramiki i Szkła Współczesnego Muzeum Narodowego we Wrocławiu postanowiła wzbogacić powszechnie obowiązujący obraz o elementy spoza warszawskiego ośrodka.
Stąd wystawa, której towarzyszy premiera książki-albumu „Polski New Look. Ceramika użytkowa lat 50. i 60.”, ukazującej jak zróżnicowana ceramika powstawała w Polsce, w okresie kulturalnej „odwilży”. To krzepiący przegląd dokonań polskich designerów na przestrzeni pierwszych powojennych dekad.

„New Look” zaczął się w modzie, w 1947 roku, od pokazu debiutanckiej kolekcji Christiana Diora. Szybko pod szyld ten trafiło także pasujące do ducha epoki wzornictwo. Do Polski, z oczywistych i politycznych względów, trend przedarł się z opóźnieniem: o rodzimym trendzie „New Look” mówimy począwszy od połowy lat 50. Nasz „New Look” był jak haust świeżego powietrza, wyrwa w szarej rzeczywistości. Polscy projektanci z ulgą i zapałem zwrócili się w stronę poszukiwań technologicznych oraz estetycznych.
Dyskusja o urodzie przedmiotów (a nie tylko o ich użyteczności i ideologicznych konotacjach) stała się na powrót możliwa. Designerzy mogli pozwolić sobie na to, by poświęcać się projektowaniu „pikasów”, czyli – nazwanych tak na cześć twórcy kubizmu – intrygujących wzorów na porcelanie.

Moda na ceramikę z lat 50. i 60. to nie tylko owoc retro-manii, ale również efekt rosnącej świadomości Polaków w dziedzinie wzornictwa. To ważne, by budować ją na wiedzy o naszych korzeniach, na zasadzie ciągłości. Mądrej kontynuacji. Kolejna okazja, by się „podszkolić”, już niebawem: 10 marca, w ramach Dnia Otwartego w muzeum, autorka książki i kuratorka wystawy „Polski New Look. Ceramika Użytkowa lat 50. i 60” będzie mówić „O Dorocie, Lidii i Elżbiecie, a także o kotach, ptakach i dinozaurach, czyli o kolorowej porcelanie lat 60.”. Warto przyjrzeć się dokonaniom naszych gwiazd projektowania z przeszłości, by w przyszłości polować na aukcjach internetowych na perełki designu. I móc popijać kawę z kultowego „Kajtka”.

POLSKI NEW LOOK
Ceramika użytkowa lat 50. i 60.
27 lutego – 1 kwietnia 2012
Muzeum Narodowe we Wrocławiu
pl. Powstańców Warszawy 5
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ModaDesignGadżety

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej