Przed małżeństwem trzeba się wyszumieć? Rotkiel: Im więcej mamy doświadczeń, tym lepiej

Nocna impreza w nocnym klubie w Łodzi
Nocna impreza w nocnym klubie w Łodzi Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
"Jeszcze się nie wyszumiałem" – mówią często mężczyźni, którzy nie czują się gotowi, żeby stanąć przed ołtarzem. Ale to zjawisko dotyczące obu płci. Czy wypróbowanie kilku partnerów jest warunkiem udanego małżeństwa? Czy jest w stanie zapobiec "skokom w bok"? – Im więcej mamy doświadczeń, tym lepiej – mówi psycholog Maria Rotkiel.

Z pewnością nie ma gotowego wzorca udanego życia w związku, także tego seksualnego. Jedni lubią bardziej eksperymentować, mają duże potrzeby i wyobraźnie, inni zaś mogliby w ogóle zrezygnować z seksu



Ale jedną z prawd powtarzanych przez kolejne pokolenia jest konieczność "wyszumienia się". Oznacza to ni mniej ni więcej, że dobrze dla przyszłego życia w związku jest zasmakowanie życia i seksu z innymi partnerami. Odwracając tą teorię można zapytać, czy posiadanie w życiu jednego partnera zwiększa możliwość małżeńskiej zdrady? Czy w jakikolwiek sposób nasze życie na tym traci? A może zyskuje?

Większa liczba partnerów buduje doświadczenie

Każdy z nas inaczej odpowie na te pytania. Psycholog Maria Rotkiel twierdzi jednak, że można wskazać wpływ wyszumienia się na późniejsze życie w związku. – Im więcej mamy doświadczeń, tym lepiej. To one wpływają na naszą dojrzałość, dzięki nim uczymy się życia w związku, z drugim człowiekiem. Poznajemy swoje preferencje, rozwijamy się – twierdzi Maria Rotkiel.

26-letnia Dorota

Wyszumienie się nie jest upijaniem się do nieprzytomności, czy też uprawianiem seksu z przypadkowymi partnerami

O ile liczne podboje w młodości się nie jest warunkiem udanego związku jak twierdzą niektórzy, z pewności pozytywnie wpływają na nasze relacje w małżeństwie. – Prawdą jest, że osoby które mają za sobą kilku partnerów są mądrzejsze, bardziej zrównoważone, lepiej znają swoje wady i potrzeby. Z relacji osób, które mają za sobą kilka poważnych związków, wiem, że w następnych są już mądrzejsze – mówi Maria Rotkiel.

Doświadczenie wyniesione z poprzednich związków zwiększa szanse na powodzenie następnego. Warto jednak zaznaczyć, że nie w każdym przypadku. – Doświadczenia są dobre, o ile nie były traumatyczne. Jeśli były to związku destrukcyjne, zagrażały naszemu życiu, raniły nas, wówczas ta formuła się nie sprawdzi – podkreśla psycholog.

Chęć wyszumienia może wpędzić w pułapkę

Wyszumienie się nie jest receptą na udany związek. O ile może poprawić nasze relacje w związku, nauczy co jest w związku ważne, nie sprawdza się to w każdym przypadku. – Nie możemy postawić znaku równości pomiędzy duża ilością partnerów a udanym małżeństwem. Nie jest także regułą, że małżeństwo z pierwszym partnerem seksualnym źle rokuje – mówi Maria Rotkiel.

Czytaj także: Praca, narkotyki i alkohol zamiast seksu

Według psycholożki, chęć wyszumienia się może zrodzić szereg negatywnych konsekwencji. – Jeśli wpadniemy w wir przypadkowych zbliżeń, partnerów, z pewnością nie zbuduje to naszego doświadczenia. Prowadzenie chaotycznego życia seksualnego jest bez sensu – ostrzega Rotkiel.

Nie dla wszystkich wyszumienie się oznacza to samo. O ile dla większości oznacza to wypróbowanie kilku partnerów seksualnych, aby zaspokoić swoją ciekawość, dla innych oznacza to po prostu młodzieńcze szaleństwo. – Wyszumienie się nie jest upijaniem się do nieprzytomności, czy też uprawianiem seksu z przypadkowymi partnerami – mówi 26-letnia Dorota, która w przyszyły roku planuje ślub ze swoich chłopakiem.

"Dziecko, co tym masz od życia"

Dorota i Tomek są razem od liceum. O ile on miał już wcześniej inne dziewczyny, dla Doroty był pierwszym chłopakiem. – Wszystko, co szalone robiłam ze swoim chłopakiem. Jest jedynym partnerem, jakiego miałam i zostanie nim już na zawsze. Wchodzenie w bliskie relacje z innymi ludźmi jest na pewno bardzo fajne. Mają ogromny potencjał, wysoki poziom emocji, ale to taka karuzela. Duży skok adrenaliny, który szybko się kończy. Trzeba o tym pamiętać – mówi Dorota.

Dla Doroty wyszumienie się przed ślubem to sprawdzenie się w różnych sytuacjach. Nie oznacza to jednak, że nie kusiło jej, by spróbować seksu z innym partnerem. – Było kilku takich, których szczerze żałowałam. Jednak odmawiałam sobie tego. Z jednej strony decydują o tym względy religijne w moim przypadku. Człowiek sam z siebie nie wytrzyma takiej pokusy i w to wierzę. Podobnie jak w ślub, który wezmę na zawsze – wyznaje Dorota.

Czytaj także: Młoda Polska się rozwodzi. Nie potrafią dotrwać nawet do pierwszej rocznicy


Nie wszyscy są w stanie zaakceptować taki rodzaj myślenia. Dorocie dziwią się nie tylko znajomi, ale nawet rodzina. – Mama powiedziała mi kiedyś: Dorotko, co Ty masz z życia. Nawet się nie wyszumiałaś. Co ciekawe, to samo usłyszałam od swojej babci – wspomina Dorota. Przyznaje jednak, że bycie z jedną osobą na zawsze trochę ją przeraża. – Ale cieszę się z tego, że doskonale znam swojego chłopaka. Jesteśmy ze sobą od wielu lat i wiem, że będzie dobrze – mówi.

Dorota nie żałuje tego, że miała tylko jednego chłopaka. Na dowód słuszności swojego wyboru opowiada historię koleżanki, która była w takiej samej sytuacji jak ona. – Do ślubu mojej przyjaciółki było zaledwie kilka miesięcy. Tak bardzo przestraszyła się perspektywy jednego partnera przez całe życie, że postanowiła odejść. Przez kilka miesięcy "szumiała" i z podkulonym ogonem wróciła do swojego obecnego męża. Okazało się, że jej "wyskoki" nie były warte tego, z czego rezygnowała – opowiada Dorota.

Sama też jednak przyznaje, że nie ma gotowej recepty na udany związek. – Życie z drugim człowiekiem to praca w kamieniołomach. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo i wiem że tak będzie do końca. Na świecie jest mnóstwo pięknych ludzi i przystojnych facetów. Ale cóż... nie można mieć wszystkiego – podsumowuje Dorota.
Trwa ładowanie komentarzy...