Grupa naTemat

Taczaka – najgorętsza ulica w Poznaniu

Projekt wnętrza bistro Taczaka 20 został uhonorowany główną nagrodą w konkursie Foorni
Projekt wnętrza bistro Taczaka 20 został uhonorowany główną nagrodą w konkursie Foorni www.cocoon-studio.pl
Modne bistro, wypełnione meblami w stylu lat 60. oraz zapachem świeżo palonej kawy. Klub, w którym nazwy drinków są niecenzuralne. Hostel, obok którego działa restauracja z organicznym jedzeniem. Staromodne pracownie krawieckie, sąsiadujące ze sklepikami oferującymi ubrania vintage. Taczaka – ulica, której patronuje pierwszy dowódca Powstania Wielkopolskiego – zaczyna pulsować życiem.

Taczaka 20 to niewielka przestrzeń, zaprojektowana z gustem: nowoczesne elementy spotykają się w niej z retro-designem, tworząc mieszankę przytulną i funkcjonalną. Na jednej ścianie współczesna wariacja na temat boazerii, czyli instalacja z surowych desek. Na drugiej surowa faktura betonu. Podłogę o nieco przemysłowym charakterze otula turecki dywan – tak, wyklęte wzorzyste dywany znów wracają do łask. Autorką eklektycznej koncepcji wystroju kawiarni jest Katarzyna Taube, która za ten projekt otrzymała nagrodę Foorni (nagroda główna w kategorii wnętrze publiczne). Jak twierdzi sam założyciel bistro, Michał Marcinkowski, chodziło o wykreowanie klimatu, który nawiązywałby do atmosfery berlińskich barów i kawiarenek.
Taczaka 20 powstało w listopadzie 2011, ale triumfy święci właśnie teraz. Lokalne gazety piszą, że Poznań wreszcie ma swój Kreuzberg. A Michał Marcinkowski podkreśla, że jego wielkim marzeniem jest rewitalizacja całej ulicy, która przez lata tkwiła w zapomnieniu, zaniedbana przez mieszkańców i niedoinwestowana przez miasto.


Kto od kawy woli mocniejsze trunki, powinien wpaść na Taczaka 20 po zmroku. Wtedy otwierają się Kisielice, przestrzeń barowo-klubowa, ukryta w piwnicy kamienicy. Przy barze ze sklejki można napić się taniej wódki, poplotkować ze znanymi artystami, pokiwać się przy muzyce, która odróżnia się – bardzo pozytywnie – od złotych przebojów, którymi katują swoich bywalców poznańskie kluby. Może nie wszystkie, ale większość z nich. Już nie w Dragonie, nie w Mięsnej czy Meskalinie, ale w Kisielicach bawi się modna poznańska młodzież. Kto jest w Poznaniu przejazdem, powinien wyskoczyć na Taczaka chociaż na godzinę, by uwolnić się od przygnębiającego wrażenia, jakie na turystach mogą (powinny) wywrzeć lokale skupione wokół poznańskiego Rynku Starego Miasta.


Oferta kulinarna modnej ulicy nie powala, ale intryguje. Tak, jak kawiarnia serwująca ekologiczne potrawy, Niesiarkowana – Organic Cafe. Od września działa w przestronnych wnętrzach przy Taczaka 23, tuż obok wejścia do hostelu Poco Loco. To nowe dziecko właścicieli Ekokawiarni usytuowanej nieopodal, w Pasażu Apollo. W Niesiarkowanej zjecie nie tylko ciasta z ekologicznej mąki (sernik, „beziak”, „daktylowiec”), pozbawione ulepszaczy i gastronomicznej chemii, ale także obiad, na przykład świeżą niepędzoną rybę. Karta lokalu jest krótka: bazuje przede wszystkim na kaszach i produktach sezonowych. Mięsożercy powinni za to polować na wołowinę, która występuje w Niesiarkowanej w smakowitym tercecie: z kiszonymi ogórkami oraz razowym chlebem. Miłośnikom mięsnych dań można jeszcze z lekkim sercem polecić zrazy, które serwuje restauracja Bez Nazwy (również Taczaka 23), w akompaniamencie poznańskich pyz oraz buraczków. Pozostałe dania z karty, szczególnie te o niby-włoskim rodowodzie, omijajcie z daleka. Mocnym gastronomicznym punktem na Taczaka jest wreszcie Bar-a-boo (Taczaka 11/2), restauracja, która serwuje najlepszą pizzę w Poznaniu. Chrupiące cienkie placki, które wyskakują z tradycyjnego włoskiego pieca opalanego drewnem, zadowolą nawet najbardziej wybrednych i wygłodniałych smakoszy.

Zobacz też: Kino Muza w Poznaniu – ma 103 lata, a hipsterzy je kochają

Czy Taczaka to poznański Kreuzberg? Zaniedbanej ulicy, która dopiero wraca do łask, daleko jeszcze do tętniącej barowym życiem, sztuką i modą dzielnicy Berlina. Widać jednak, że oddolna inicjatywa, której twarzą został Michał Marcinkowski, szef Kisielic oraz Taczaka 20, służy całej ulicy. Jak podała lokalna „Gazeta Wyborcza”, władze miasta już deklarują, że w budżecie na przyszły rok powinny znaleźć się środki na stojaki na rowery oraz ławki, które staną w okolicy. Póki co, bez wsparcia urzędników, kawiarniano-klubowy interes przy Taczaka kręci się i rośnie w siłę. Trzymamy kciuki za kolejne etapy miejskiej metamorfozy.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
ModaPoznańKlubokawiarnie
Skomentuj