Klocki Lego w popkulturze. Czy wiesz, że małe, plastikowe klocki są światowym fenomenem?

W Gorzowie Wielkopolskim trwa wielka wystawa klocków Lego. Możemy na niej zobaczyć Wieżę Eiffla, Tadż Mahal czy Big Bena. W tym roku mija też 80 lat od powstania firmy produkującej najpopularniejsze klocki w historii. A te, wbrew pozorom, służą nie tylko zabawie. Klocki Lego niezmiennie inspirują artystów i na trwałe wpisały się w historię popkultury.

Jezus z Lego?
Jezus z Lego? Mat. prasowe / www.thebrickbible.com
12 października minęło 80 lat od założenia firmy zabawkarskiej pod nazwą Lego. Samo znaczenie tego słowa wywodzi się z ojczystego języka założyciela, Olego Kirka Christiansena, i w tłumaczeniu na polski oznacza „baw się dobrze”. Początkowo firma skupiała się na produkcji różnorakich zabawek i lalek, lecz z czasem ukierunkowała się na klocki, które już niedługo miały okazać się strzałem w dziesiątkę i produktem pożądanym przez miliony dzieciaków (i nie tylko!) na całym świecie. Specyficzny rodzaj łączenia, znany z Lego, został opatentowany w 1958 roku i właściwie od tego momentu możemy mówić o trwałej dominacji na rynku klocków tej firmy.

Lego to jedna z najbardziej unikatowych i kreatywnych zabawek. Mnogość kształtów i uniwersalne łączenie elementów sprawiają, że części można ze sobą dowolnie parować i kompletować, tworząc własne budowle. Unikatowość klocków widać w statystykach sprzedaży: firma, mimo kryzysu, ciągle notuje wzrost przychodów i posiada około 70% udziałów w światowym rynku klocków, co oznacza, że bawi się nimi około 400 milionów osób!

Klocki zawładnęły umysłami dzieci i nie tylko. Bo zabawa Lego, podobnie jak gry komputerowe czy lalki, nie jest już wyłącznie domeną dzieci. Tworzone z przeznaczeniem dla najmłodszych, klocki szybko zyskały w oczach dorosłych, którzy docenili ich wartość, zafascynowali się nimi i włączyli je do grona swoich rozrywek.

Co więcej, duńskie klocki to nie tylko tradycyjne zestawy części w pudełkach z charakterystycznym czerwonym logotypem. To gry komputerowe, animacje, maskotki, gadżety, zloty miłośników, parki rozrywki... Christiansen nie mógł zdawać sobie sprawy z tego, że tak banalny patent stanie się obiektem pożądania i prawdziwą maszynką do zarabiania pieniędzy.

Lego i gitary

W 2002 roku amerykański zespół The White Stripes teledysk do swojego kolejnego singla „Fell In Love With a Girl” postanowił nakręcić w wersji Lego. Opłaciło się – wideo do dziś cieszy się opinią jednego z bardziej charakterystycznych dzieł grupy, a swojego czasu było bardzo chwalone przez filmowców, zdobywając równocześnie trzy nagrody MTV Video Music Awards.


Przy kręceniu klipu Jack i Meg z The White Stripes zwrócili się do koncernu Lego z prośbą o przesłanie części figurek, z których można by stworzyć podobizny zespołu. Firma jednak odmówiła, uzasadniając, że ich produkty nie są przeznaczone dla osób powyżej dwunastego roku życia. Po wielkim sukcesie klipu firma sama odezwała się do muzycznego duetu z propozycją dodawania klocków Lego do świetnie sprzedającego się singla. Odmówili.

Lego i obóz zagłady

Charakterystyczne klocki mogą być też narzędziem uprawiania sztuki. Najbardziej charakterystycznym dziełem z Lego jest praca Zbigniewa Libery, w której autor wykorzystał klocki do zbudowania obozu koncentracyjnego. Praca wzbudzała wielkie kontrowersje: nie dość, że został w niej użyty wizerunek obozu zagłady, to jeszcze zostały do tego wykorzystane zabawki przeznaczone dla dzieci. Forma przerażała do tego stopnia, że Libera został zmuszony wycofać w 1997 roku swoją pracę z Biennale w Wenecji. Ciekawe, że pracę jeszcze przed samym biennale kupiło... Muzeum Żydów w Nowym Jorku.


– Tłumaczyłem, że tą zabawką chciałem pokazać, jak się uczy pewnego modelu społecznego, bo ta zabawka dotyczy formy organizacji społecznej – w jaki sposób się to przedstawia, jak modeluje się dzieci przy pomocy zabawki. Lego jest do tego idealne – mówił artysta w rozmowie z Arturem Żmijewskim i Łukaszem Gorczycą na potrzeby książki „Drżące ciała. Rozmowy z artystami”.

Polecamy: Xavier Dolan – ulubieniec wrażliwców, gejów i hipsterów. Pozer czy wizjoner?

Lego i Bóg

Cztery lata po kontrowersjach z Liberą ateista Brendan Powell Smith, mało znany artysta ze Stanów Zjednoczonych, postanowił wykorzystać kontrowersje, jakie budzą klocki – używane w celach innych, niż do zabawy – i stworzył obrazkową Biblię, w której występują charakterystyczne ludziki duńskiej firmy.


Album z ponad tysiącem specyficznych zdjęć można cały czas kupić w Sieci. Co ciekawe, autor nie zasłynął już żadnym innym pomysłem, lecz ten jeden jedyny, dzięki któremu znalazł się w Wikipedii, rozwinął na wszystkie sposoby, proponując okolicznościowe kartki, plakaty i kolejne pozycje albumów: historię Arki Noego czy „Opowieść Wigilijną”. Oczywiście wszystko z Lego.

Lego i muzyka poważna

Duński pianista i kompozytor Frederik Magle w 1996 roku ukończył swoje z pewnością najdziwniejsze dzieło – LEGO Fantasia. Pomysł zadziwił sympatyków twórczości Maglego, lecz zachwycił pracowników Lego. Premierowy koncert został odegrany nie byle gdzie, bo w brytyjskim zamku Winsdor, przy akompaniamencie Londyńskiej Orkiestry Filharmonicznej, a kilka miesięcy później LEGO Fantasię wydano nadkładem producenta klocków.

Symfonię bardzo trudno znaleźć w Sieci, możecie jej posłuchać tutaj.

Polecamy: Jak robić filmy taniej i lepiej

Lego i brickfilm

Krytycy stworzyli już osobne określenie na filmy powstałe przy użyciu klocków – „brickfilm”. Za pierwszy z nich uznaje się krótkometrażową historię autorstwa Lindsat Fleay „The Magic Portal”. W filmie astronauta L odnajduje magiczny portal, a po jego przejściu trafia do surrealistycznej krainy Lego.


Ciekawe, że z brickfilmów korzystają głównie fani klocków, a nie firma. Ta w swoich reklamach zwykle stawia na klasyczną animację, nie wykorzystując w pełni możliwości, którymi dysponują filmowcy zafascynowani Lego-ludzikami.


Wielka wystawa klocków Lego potrwa do 20.11, w Centrum przyjęć Europa, w Gorzowie Wielkopolskim
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
DzieciGadżety

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej