Związek na zawsze - kto w to jeszcze wierzy? Ile lat to "zawsze"?

Czy w dzisiejszych czasach wiara w romantyczną miłość "aż po grób" jest skazana na wymarcie?
Czy w dzisiejszych czasach wiara w romantyczną miłość "aż po grób" jest skazana na wymarcie? Mark III Photonics / Shutterstock.com
Polacy coraz rzadziej i później zawierają małżeństwa, a liczba rozwodów nieubłaganie wzrasta. Eksperci przyznają, że boimy się wziąć na siebie odpowiedzialność za długotrwały związek. Czy oznacza to, że nie ma już wśród nas ludzi, którzy wierzą w "miłość aż po grób"?

Statystyki są jednoznaczne. Polacy coraz mniej chętnie zawierają małżeństwa, robią to coraz później i coraz częściej się rozwodzą. Główny Urząd Statystyczny wyliczył, że w 2010 roku w Polsce było 61,3 tys. rozwodów. Tymczasem 10 lat wcześniej ich liczba wynosiła jedynie 42,7 tys. Szacuje się też, że w 2011 r. powstało jedynie około 207 tys. nowych zawiązków małżeńskich, czyli o 21 tys. mniej niż rok wcześniej.



Podstawowe informacje o sytuacji demograficznej Polski w 2011

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat zdecydowanie zwiększył się wiek nowożeńców. Na początku lat 90-tych ponad połowa mężczyzn zawierających małżeństwo nie osiągała wieku 25 lat, w 2000 r. – było ich ok. 42%, natomiast w 2010 roku – już tylko 20%. Wśród kobiet udział ten zmniejszył się z 73% do 62% w 2000 r., obecnie wynosi 39%. CZYTAJ WIĘCEJ


Eksperci zwracają jednak uwagę, że kryzys nie dotyka jedynie małżeństw, ale także związków niesformalizowanych.

Czytaj też: Trwałość i miłość – nowa kampania społeczna promująca związki. Ale tylko małżeństwa hetero z gromadką dzieci

– Moi pacjenci nie bardzo wierzą, że to się uda – mówi Ewa Maciocha, psychoterapeutka, która od 28 lat pracuje w Klinice Nerwic Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. – Coraz bardziej opóźniają ożenek, są bardzo asekuracyjni i pełni lęku – mówi. Czego się boją? Porażki, rozstania, bólu związanego z odrzuceniem, ale przede wszystkim odpowiedzialności. – Choć są razem, dbają przede wszystkim o siebie samych. Gromadzą dobra, inwestują w siebie, realizują się zawodowo – mówi terapeutka.

Prof. Mirosława Marody
Instytut Socjologii UW

Jesteśmy karmieni obrazkami zachodów słońca oglądanych z werandy luksusowej rezydencji, pięknych pierścionków i pięknych ludzi. Problem polega na tym, że takich aspiracji nie można zrealizować w praktyce, chociażby z powodów finansowych.


Kres tradycji i cukierkowy świat popkultury
– Czasy dla miłości są trudne, to prawda. Jednym z powodów jest fakt rozsypywania się tradycyjnych modeli kobiecości i męskości. Młodzi ludzie są pełni niepewności, bo nie mają skąd czerpać wiedzy o tym, jak budować związki. Brakuje im tradycyjnych wzorców – mówi prof. Mirosława Marody z Instytutu Socjologii UW.

Podkreśla, że wiedzę o tym, jak wyglądają romantyczne relacje między ludźmi dziś czerpie się przede wszystkim z popkultury. I nie są to wzorce przystające do rzeczywistości: – Jesteśmy karmieni obrazkami zachodów słońca oglądanych z werandy luksusowej rezydencji, pięknych pierścionków i pięknych ludzi. Problem polega na tym, że takich aspiracji nie można zrealizować w praktyce, chociażby z powodów finansowych – mówi prof. Marody.

Cukierkowy świat popkultury pokazuje nam jednak nie tylko niemożliwy do spełnienia kanon piękna, z powodu którego łatwo i szybko przeżywamy rozczarowanie realnym partnerem lub partnerką, ale buduje w nas także nierealistyczne oczekiwania. – Chcemy idealnych partnerów. Najmniejsze kłopoty, kłótnie, a nawet sprzeczki sprawiają, że związek się rozpada. Widzę u moich pacjentów ogromną niechęć do pracy nad związkiem, a małą tolerancję na jego niedostatki – mówi dr Maciocha.

Zobacz również: Młoda Polska się rozwodzi. Nie potrafią dotrwać nawet do pierwszej rocznicy

Psycholożka podkreśla, że problem dotyczy także sfery seksualności, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie była tak ważna dla partnerów. Dziś często nawet najmniejszy powód do rozczarowania w tej kwestii staje się powodem do odejścia. A oczekiwania są wyśrubowane. – Kobiety oczekują namiętnych, romantycznych kochanków rodem z “Harlekinów”, a mężczyźni spodziewają się, że ich partnerka przez całe życie pozostanie tak samo atrakcyjna, jak w dniu, kiedy się poznali – mówi prof. Marody.

Dlaczego jesteśmy razem?
Skoro, jak wskazują badania psychologiczne, romantyczne zauroczenie trwa bardzo krótko, a dzisiejszy świat nie sprzyja funkcjonowaniu w długotrwałych związkach, aż chciałoby się zapytać, dlaczego tak naprawdę ludzie jeszcze w ogóle decydują się na to, by być ze sobą na dobre i na złe, aż po grób?

dr Ewa Maciocha
Klinika Nerwic Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie

Chcemy idealnych partnerów. Najmniejsze kłopoty, kłótnie, a nawet sprzeczki sprawiają, że związek się rozpada. Widzę u moich pacjentów ogromną niechęć do pracy nad związkiem, a małą tolerancję na jego niedostatki.


– Myślę, że psychologiczne wzorce trwania związków mogą być bardzo różne. Czasem jest to miłość, która zamienia się w przyjaźń, czasem lęk przed życiem w samotności – spekuluje prof. Marody. Z kolei dr Ewa Maciocha twierdzi, że najważniejsza jest dojrzałość. – Jeśli ktoś wie, czego chce od życia, ma zdrową osobowość, jasne priorytety i jest gotów wziąć na siebie odpowiedzialność za drugą osobę, ma większą szansę stworzyć długotrwały związek – ocenia psycholożka.

Dr Maciocha stwierdza jednak, że osób, które chcą wziąć na siebie ciężar budowy relacji na całe życie, jest niewiele. – Ludzie boją się, że ich rodzina może się rozpaść, więc bezpieczniej czują się, gdy jej w ogóle nie ma. Dlatego nie biorą ślubów, nie mają dzieci. Robią wszystko, by zostawić sobie furtkę do wolności – mówi psycholożka.
Trwa ładowanie komentarzy...